Subskrybuj

Czy katolik może być brytyjskim premierem?

Paradoksalnie w kraju, w którym związki Kościoła (anglikańskiego) z państwem mają szczególnie silny charakter, wiara – bez względu na wyznanie - jest tematem tabu w sferze publicznej; czymś wstydliwym, żeby nie powiedzieć: politycznie kompromitującym.

Wielka Brytania szczyci się wielonarodowym i wielowyznaniowym charakterem własnego społeczeństwa oraz swoją tolerancyjnością. Dlaczego zatem brytyjskie prawo nadal – w dobie politycznej poprawności – akceptuje anachroniczny zakaz ożenku następcy tronu z katoliczką, pod groźbą utraty królewskiego dziedzictwa? Dlaczego policja nie reaguje, gdy, zgodnie z wielowiekową tradycją, mieszkańcy angielskiego miasteczka Lewes palą co roku kukłę papieża; mimo że podżeganie do nienawiści na tle religijnym stanowi nową kategorię przestępstwa? Dlaczego wreszcie Tony Blair zwlekał z przejściem na katolicyzm do momentu złożenia urzędu? Otóż między innymi dlatego, że od czasów religijnych prześladowań i udaremnienia katolickiego zamachu na króla i parlament w 1605 roku, angielski establishmentpodchodzi do katolików we własnych szeregach z dozą nieufności i podejrzliwości. Słynni konwertyci, chcąc nie chcąc, noszą w sobie piętno zdrajców. Czy zatem brytyjskiemu premierowi nadal nie wypada albo, co gorsza, nie wolno być katolikiem? Pytanie jest z pozoru…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dzieci Boże z probówki. Chrześcijanie wobec in vitro