Katarzyna Sarek kwiecień 2020

Mam coś do powiedzenia. O Can Xue

Pisze wyłącznie długopisem na papierze, na czysto, praktycznie bez poprawek. Codziennie siada do biurka i przez godzinę płyną przez nią słowa i zdania. Przez nią, bo twierdzi, że nigdy nie wie, co znajdzie się na kartce – tworzy nie głową, ale ciałem i podświadomością.

Artykuł z numeru

Duchowe  światy Olgi Tokarczuk

Duchowe  światy Olgi Tokarczuk

Can Xue (pseudonim literacki Deng Xiaohua) to autorka 7 powieści, ponad 50 nowel, ok. 120 opowiadań i kilku tomów krytyki literackiej. Polski czytelnik z jej bogatego dorobku może przeczytać jedynie dwa opowiadania Chatka na górzePył w tłumaczeniu Zofii Jakubów, opublikowane w tomie Kamień w lustrze. Antologia literatury chińskiej XX i XXI wieku. A wielka szkoda, bo na tle literatury chińskiej, a nawet światowej, pisarstwo Can Xue wyróżnia się oryginalnością i jak mało co zmusza do rewizji czytelniczych przyzwyczajeń i oczekiwań.

Deng Xiaohua urodziła się 30 maja 1953 r. w Changsha, stolicy prowincji Hunan. Przyszła na świat w złym czasie i w złej rodzinie. Ojciec, redaktor naczelny lokalnego dziennika, w 1957 r. został uznany za prawicowca i zesłany na wieś. Konsekwencje dotknęły wszystkich jego bliskich – rodzina musiała opuścić mieszkanie w mieście i przeprowadzić się do nędznego domku na przedmieściach. Później na reedukację na wsi wysłano także matkę i starszych braci pisarki; jej chorowitemu dziecku, pozwolono zostać z babcią. Żyły w tak straszliwej nędzy, że z głodu zjadły nawet wełniane ubrania. Can Xue zachorowała na gruźlicę, babcia zmarła z wycieńczenia. Z rozpoczęciem rewolucji kulturalnej w 1966 r. 13-letnia dziewczynka straciła jakąkolwiek szansę na średnią czy wyższą edukację – przez najbliższą dekadę nie działały ani szkoły, ani uczelnie. Ponad 10 lat Can Xue pracowała fizycznie, po nocach zachłannie czytała i się uczyła. Ulgę przyniosły jej dopiero lata 80. i kiedy państwo w końcu przestało tak mocno ingerować w życie prywatne obywateli, Can Xue razem z mężem założyła działalność gospodarczą – zakład krawiecki, który dawał niski, ale stały dochód, ale również, co ważniejsze, wolny czas na pisanie i czytanie. Największe wrażenie wywarła na niej klasyczna literatura zachodnia i rosyjska, o czym wiadomo nie tylko z wywiadów, ale także z wydawanych wiele lat później jej imponujących opracowań krytycznych Borgesa, Szekspira, Dantego, Goethego, Calvina, Kafki i Schulza.

Zadebiutowała w poł. lat 80. pod pseudonimem Can Xue, oznaczającym „brudny wiosenny śnieg, który nie chce się stopić”, a równocześnie „najczystszy śnieg na szczycie góry”.

Jej dwa krótkie opowiadania – Chatka na górzeWushui shang de feizao pao (Brudne mydliny) – i dwie nowele: Canglao de fuyun (Płynąca po niebie stara chmura) i Huangni jie (Ulica Żółtego Błota), natychmiast przyciągnęły uwagę literaturoznawców i czytelników, jak również ataki krytyków. Od tamtej pory pisarka nieprzerwanie zajmuje ważne miejsce na chińskiej scenie literackiej – może nie dorównuje Mo Yanowi czy Yu Hua pod względem sławy i popularności, ale w oryginalności i śmiałości zdecydowanie ich przegania.

Na twórczość Can Xue warto spojrzeć przez pryzmat atmosfery czasów jej debiutu, tych zaledwie kilku lat, kiedy nie była głosem osobnym i dziwacznym. Lata 80. XX w. w chińskiej literaturze i kulturze to burzliwy okres tzw. gorączki kulturowej (wenhua re). Po duchocie dekady rewolucji kulturalnej pisarze i poeci mogli w końcu pisać, tak jak chcieli i co chcieli, zachłystywali się tłumaczonymi na język chiński zachodnimi powieściami i humanistyką. W 1984 r. wydano (pirackie, na oficjalne przyszło czekać aż 20 lat) tłumaczenie Stu lat samotności Marqueza, powieści, która wstrząsnęła chińskimi literatami. Wielu młodych pisarzy wyruszyło na poszukiwania własnego głosu i stylu. W 1987 r. pojawiła siętzw. grupa awangardy (xianfeng pai), której przedstawiciele swoim pisarstwem rzucili wyzwanie obowiązującym paradygmatom. Nie czuli obowiązku tworzenia wielkich linearnych narracji, opisywania wydarzeń historycznych i kurczowego trzymania się realiów, literatura była dla nich przede wszystkim bytem estetycznym, narzędziem do wyrażania obecności lub braku, do eksperymentów retorycznych i językowych. Za prekursorów nurtu awangardowego uważa się przede wszystkim Can Xue i Ma Yuana, potem dołączyli do nich nieco młodsi, m.in. Mo Yan, Su Tong, Sun Ganlu i wydawany i dość popularny w Polsce Yu Hua. Can Xue, jedyna kobieta w tym gronie i jedna z metrykalnie starszych, okazała się najbardziej konsekwentna w swoich poglądach twórczych. Po 1989 r., kiedy masakra na pl. Tian’anmen postawiła kres rozszerzaniu się i tak niewielkiej sfery wolności i swobody w Chinach, a władze skutecznie przekierowały uwagę społeczeństwa z polityki na gospodarkę i pogoń za pieniądzem, pisarka nie zmieniła stylu i nie porzuciła swojej prozy, niebezpiecznie podobnej do modernistycznych zachodnich eksperymentów. W odróżnieniu od swoich kolegów w awangardzie, nie zwróciła się ku neorealizmowi i neohistoryzmowi, bezpieczniejszym i o zdecydowanie większym potencjale komercyjnym. Nie bez powodu, właśnie z początkiem lat 90. pojawia się tzw. komercjalizacja literatury chińskiej i niektórzy pisarze dostosowali się do gustów masowych, pisząc „łatwo, lekko i przyjemnie”.

*

Znany chiński krytyk Lu Tonglin napisał o Can Xue, że jej pozycja w literaturze chińskiej jest podwójnie obrazoburcza – w ramach oficjalnej ideologii i wewnątrz zdominowanej przez mężczyzn i męski punkt widzenia grupy twórców oraz intelektualistów chińskich. Pisarka zdaje sobie sprawę ze swojej osobności i rozpoznaje też jej przyczynę. „Dziesięć lat mojej młodości minęło na walce. Wierzę, że mam coś do powiedzenia o tym czasie i o przyszłości. To, co mówię, wykracza poza przeciętną świadomość, poza zwyczajne słowa”. Zdecydowanie opowiadania i powieści Can Xue wymagają od czytelnika akceptacji niezwykłości, absurdu i surrealizmu.

Najbardziej charakterystyczną cechę jej utworów stanowi brak spójności narracyjnej. Nie ma zawiązania akcji, kulminacji ani zakończenia. Tak samo brakuje jedności czasu i miejsca, przyczyny i skutku. Są co prawda bohaterowie, główni i drugoplanowi, wydarzenia, obrazy, sceny, ale te wszystkie elementy stanowią jedynie budulec labiryntu, który zakręca się, zapętla i donikąd nie prowadzi. Pomimo sprzeciwów Can Xue dotyczących odczytywania jej twórczości przez pryzmat wydarzeń historycznych i przeżywanych traum kilku pokoleń Chińczyków nie da się uciec od takiej właśnie interpretacji. Na pierwszy rzut oka jej groteskowo-absurdalne pisarstwo nie może być odleglejsze od literatury polityczno-rozliczeniowej, eksponowania krzywd, rozdrapywania blizn. A jednak, wczytując się w jej splątane utwory, zanurzając się w poetyce absurdu i groteski, zaczynamy z czasem dostrzegać w nich zalegające cienie i drzemiące potwory. Na przykład motyw słońca. U Can Xue jest najczęściej wielkie i czerwone, to ogromny rozpalony dysk, który spala i przed którym nie ma ucieczki. To słońce przypomina przewodniczącego Mao, którego w czasach rewolucji kulturalnej przedstawiano promieniującego światłem i nazywano czerwonym słońcem.

W twórczości Can Xue dominują kalekie i zdegenerowane relacje międzyludzkie. Jej bohaterowie są „zamknięci” w relacjach rodzinnych czy społecznych. Nie żywią do siebie przyjaznych uczuć, ale równocześnie są połączeni symbiotyczną więzią. W Chatce na górze córka panicznie boi się rodziców, którzy najchętniej by ją zabili, w Brudnych mydlinach syn tkwi w toksycznej relacji i marzy o pozbyciu się matki ze swego życia. Ale nawet gdy się to mu udaje, jej szyderczy głos w jego głowie doprowadza go do szaleństwa – ucieczka jest niemożliwa. Wynaturzone relacje międzyludzkie u Can Xue to odbicie choroby, która toczy chińskie społeczeństwo, nauczone nieufności i wrogości dekadami politycznych kampanii, kiedy spuszczenie gardy i pozwolenie sobie na luksus obdarzenia kogoś zaufaniem mogło skończyć się katastrofą.

U Can Xue nikt nikomu nie wierzy, nie wiadomo zresztą, w co wierzyć, skoro wszystko faluje i nie istnieją obiektywne fakty. W jednej z jej najlepszych powieści Wuxiang jie (Ulicy Pięciu Smaków) pisarka pokazuje, że nic nie jest pewne i wszystko podlega negocjacji. Główna bohaterka to Madame X (pozbawianie bohaterów tożsamości to częsty zabieg u Can Xue), w przypadku której niemożliwy do ustalenia jest nawet wiek i wygląd. „Przebrnąwszy przez różne kwestie dotyczące jej wieku, możemy stworzyć mgliste wyobrażenie: Madame X jest kobietą w średnim wieku, o białych zębach, szczupłą, o długiej i chudej albo krótkiej i grubej szyi, skórze gładkiej bądź chropawej, głosie melodyjnym bądź chrapliwym, o ciele pełnym seksu lub całkowicie go pozbawionym. To mgliste wyobrażenie czasami w mgnieniu oka »ukazuje prawdziwe oblicze«, następnie znów jak wcześniej, staje się zbyt trudne do zrozumienia, niejasne i zagmatwane, ale o tym później” (podaję we własnym tłumaczeniu). Madame X staje się lokalną osobistością i głównym tematem rozmów i myśli pozostałych mieszkańców ulicy. Czy Madame X potrafi czarować? Na czym polegają „seanse rozpraszania nudy” trwające całą noc w jej sypialni? Ile w końcu ma lat? Jak, do diaska, wygląda? Kto jest jej kochankiem? W rozwianiu wątpliwości nie jest w stanie im pomóc nawet narrator, który najpierw stara się gromadzić wyznania, porządkować liczne relacje, wyłuskać prawdę ze sprzecznych wyznań, jednak na końcu rozkłada bezsilnie ręce i kapituluje. Prawdy nie da się ustalić, bowiem na Ulicy Pięciu Smaków nie istnieją fakty, ale jedynie znoszące się interpretacje i sprzeczne sądy.

Bardzo wiele jej utworów zaczyna się in medias res, zostajemy wrzuceni w trwające sytuacje, Can Xue nie prowadzi za rękę i nie pomaga kontekstem czy nakreśleniem tła. A gdy nawet w trakcie podrzuca pewne szczegóły o dawniejszych perypetiach bohaterów, często nawzajem sobie zaprzeczają i wprowadzają jeszcze większą konfuzję i poczucie zagubienia. W większości jej utworów narrator jest pierwszoosobowy i wszechwiedzący – czytelnik nie zostaje skonfrontowany z żadnym innym głosem, obserwuje świat przefiltrowany oczami narratora i wpada w klatkę jego wizji i obłędu.

Twórczość Can Xue wydaje się jej odpowiedzią, może nawet na poziomie podświadomości, na kataklizmy, nieszczęścia i niepokoje spowodowane zmianami politycznymi zachodzącymi w Chinach, przez które przeżyła traumatyczne dzieciństwo. W warstwie fabularnej pisarka unika jakichkolwiek nawiązań do aktualnych wydarzeń politycznych, koncentruje się na relacjach pomiędzy najbliższymi sobie osobami. Jednak w tych na pozór całkowicie apolitycznych utworach możemy dostrzec zdeformowane odbicie realiów i atmosfery czasów jej młodości. Podejrzliwość, nieufność, wrogość – cechy gwarantujące przetrwanie w wilczych czasach, przeniknęły nawet do najbardziej intymnych relacji. W oficjalnej propagandzie słowo „matka” oznaczało Komunistyczną Partię Chin, a cały naród nazywano jej dziećmi. Matka u Can Xue to uosobienie partii – to centralna postać, wokół której koncentruje się życie rodziny. Od jej kaprysów i widzimisię zależy los pozostałych członków, jest okrutna, bezwzględna i apodyktyczna. Dzieci, czyli obywatele, muszą się podporządkowywać i wykonywać jej rozkazy, ale marzą o wolności. Jednak gdy wolność w końcu nadchodzi, okazuje się, że nie potrafią samodzielnie żyć, ponieważ matka nie dała im żadnych pozytywnych wzorców, lecz jedynie zdegenerowaną psychikę i niewolniczą osobowość.

*

Can Xue w każdym swoim utworze nie dowierza rzeczywistości i stara się zajrzeć pod otulającą ją podszewkę zmysłów i logiki, znosi granicę pomiędzy snem a jawą, unieważnia realizm i prawdopodobieństwo. Zachęca do ponownego spojrzenia na świat wokół oczami dziecka albo uczonego odrzucających „nie da się”, bo jej świat nie jest „z tego świata”. Analizuje uczucia, myśli, odruchy, a cielesna realność jest jedynie przyczynkiem, koniecznym opakowaniem dusz bohaterów.

Autorka nie tworzy literatury łatwej i przystępnej, ale niezbyt się tym przejmuje. W jednym ze swych wywiadów bezlitośnie podsumowała nienadążających za jej wyobraźnią czytelników: „Nie martw się o to, czego nie rozumiesz, po prostu czekaj i wszystko samo się wyjaśni. A jeśli nie, to najwidoczniej z tobą jest coś nie tak”.

Kup numer