Subskrybuj
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"

Duchowy atlas Polski A.D. 2019

Lekcją, którą powinniśmy sobie wszyscy przyswoić, jest uznanie istniejącego w Polsce pluralizmu. Prosty podział na „wiarę” i „niewiarę” nie oddaje sprawiedliwości faktycznemu zróżnicowaniu.

Szkicowanie duchowego atlasu Polski A.D. 2019 zacząć należy od przytoczenia wypowiedzi jednego z najbardziej wpływowych jej przywódców

Jarosław Kaczyński podzielił się w trakcie ostatniej kampanii wyborczej pewną refleksją: „Każdy dobry Polak musi wiedzieć, jaka jest rola Kościoła, musi wiedzieć, że poza nim jest (…) nihilizm. I ten nihilizm my odrzucamy, bo nihilizm niczego nie buduje, nihilizm wszystko niszczy!”. Ta teza nie zaskakuje, ponieważ powraca w środowisku politycznym PiS-u co jakiś czas, a nawet została wpisana w program tej partii z 2014 r.: „Kościół jest po dziś dzień dzierżycielem i głosicielem powszechnie znanej nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego w pełni uprawnione jest twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”.

Pozytywnie zaskakiwać może jednak fakt, że od tak zarysowanej alternatywy „Kościół albo nihilizm” odcięli się nie tylko polityczni i duchowi oponenci PiS-u (Adrian Zandberg), ale także jego sojusznicy (Jarosław Gowin), konserwatywni publicyści (Tomasz Terlikowski) oraz prymas abp Wojciech Polak, który stwierdził, że „nie jest to absolutnie stanowisko Kościoła”. W wielu komentarzach podkreślano, że Kaczyński ignoruje bądź znieważa ludzi, którzy swoje zasady moralne wywodzą z innych wyznań chrześcijańskich, religii (np. judaizmu) oraz tradycji niezależnej etyki świeckiej. Stawiając Kościół w roli jedynego istotnego nośnika moralności, prezes PiS-u utrudnia też dostrzeżenie i nazwanie zła, które ma źródła w samym Kościele. Można na tę dyskusję patrzeć dwojako. Z jednej strony niepokoi, że najpotężniejszy polityk w Polsce i lider partii, która zebrała w ostatnich wyborach 8 mln głosów, stygmatyzuje ludzi niepodzielających przekonania o moralnym monopolu Kościoła. Z drugiej, cieszy ta krytyczna reakcja, która może świadczyć o rosnącej zgodzie na Polskę pluralistyczną, także w jej duchowo-religijnym zakresie.

Czy moralność potrzebuje religii?Gdybyśmy uznali, że słowa Kaczyńskiego nie wynikały z politycznej kalkulacji (co najbardziej prawdopodobne), lecz ze…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wierzę, wątpię, odchodzę