Subskrybuj
Tradycyjne przedstawienie zmartwychwstania, psałterz niemiecki z XIII w. fot. Heritage Art
Tradycyjne przedstawienie zmartwychwstania, psałterz niemiecki z XIII w. fot. Heritage Art
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.
Redaktor miesięcznika "Znak", absolwent MISH UJ. Dr filozofii na podstawie pracy obronionej na Wydziale Filozoficznym UJ pt. "Bóg umarł. Dzieje i analiza pewnego filozoficznego wyroku śmierci"

Chrześcijaństwo bez cudowności

Zmartwychwstanie może po prostu oznaczać, że śmierć Jezusa nie poszła na marne, bo Jego przesłanie trwa i przez nie wciąż jest On obecny pośród swoich uczniów.

Napisałeś 870-stronicową książkę o zmartwychwstaniu. Chcielibyśmy zacząć od pytania naiwnego, ale takie bywają chyba dla teologów najtrudniejsze. Czy gdyby w I w. n.e. istniały stosowne narzędzia technologiczne, udałoby się nagrać na wideo zmartwychwstanie?

To pytanie zawiera wiele założeń. Po pierwsze, zakładamy, że wiemy, co znaczy zmartwychwstanie. Przyjmujemy najczęściej, że na kamerze nagrałoby się mniej więcej to, co Mel Gibson pokazał w ostatniej scenie Pasji: grób się otwiera, zapadają się płótna okrywające ciało zmarłego, Jezus otwiera oczy, a przez Jego przedziurawione gwoźdźmi dłonie przebija światło. Po drugie, że Jezus w ogóle miał swój grób. Tego nie sposób stwierdzić ze stuprocentową pewnością, gdyż skazańcy w tamtym czasie z reguły trafiali do zbiorowych mogił.

W mojej książce Początki wiary w zmartwychwstanie Jezusa przywołuję kilku teologów, którzy zastanawiali się nad tym, co zarejestrowałyby kamery umieszczone w grobie Jezusa, i konstatowali, że nic.

Pokazujesz w swojej pracy, że wydarzenie, które chrześcijanie przyjmują najczęściej dosłownie, wyobrażając sobie nadprzyrodzone – niektórzy powiedzieliby: „bajkowe” – okoliczności: blask, trzęsienie ziemi, odsuwający się samoistnie kamień i chodzący nieboszczyk, można interpretować inaczej. Z jakich rozmów i doświadczeń wyrosła Twoja wykładnia zmartwychwstania? Czy myślisz, że „współcześni ludzie” nie potrafią lub nie chcą już wierzyć w dosłowne rozumienie tego wydarzenia?Nie sądzę, by wierzący mieli powszechny kłopot ze sposobem, w jaki opowiada się im w kościołach zmartwychwstanie. Szczerze mówiąc, nikt mi tego nie zgłaszał. Myślę jednak, że podskórnie wielu ludzi ma dziś jakąś trudność z językiem religii, z mówieniem o nadprzyrodzoności ingerującej w świat. Problem z dotychczasowym rozumieniem zmartwychwstania miałem przede wszystkim ja i musiałem się z tym osobiście uporać. Zacząłem czytać i rozmawiać z innymi teologami, dostrzegając w opowieściach o zmartwychwstaniu coraz więcej niespójności. W książce omawiam ponad 100 teologów, którzy mierzyli się z tematem zmartwychwstania, i mam poczucie, że trudno znaleźć dwóch takich, którzy uważaliby dokładnie to samo….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Odczarowanie Jezusa