Zajmuje się Pan teologią pieniądza. Wiemy mniej więcej, czym jest teologia. Ale czym właściwie są pieniądze?Na ogół staram się unikać pytania „czym są pieniądze?”, co może być zaskakujące, biorąc pod uwagę, że napisałem o nich książkę. Wydawać by się mogło, że powinienem najpierw zdefiniować podstawowe pojęcia, ale nie jest to takie łatwe. Nawet ekonomiści mają z tym spore trudności. Jednym z powodów, dla których pozostaję niechętny tworzeniu jakiejkolwiek metafizycznej definicji pieniędzy, jest właśnie fakt, że są one symbolem czegoś transcendentnego, czegoś, czego nie można poznać, za wyjątkiem efektów jego działania. Kiedy piszę o pieniądzach, zajmuję się ich ekologią, czyli miejscem w szerszym spektrum produkcji, konsumpcji, eksploatacji surowców. Ciekawi mnie również ich polityka, czyli to, że są w pewnym sensie instytucją, którą można utożsamić z rynkiem. Z tym zastrzeżeniem, że obejmuje on wszystkie relacje wymiany. Ta ostatnia jest jednak warunkowana przez istnienie pieniędzy. Są to więc dwie strony tego samego procesu. Dlatego temat moich badań jest bardzo trudny do zdefiniowania. W podejściu, które mnie interesuje, pieniądze…
Dr filozofii, adiunkt na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Laureat Nagrody Tischnera za książkę Religia i sekularyzm. Współczesny spór o sekularyzację (2017).