Skupiając się na syntezie obu języków, Taylor nie poświęca jednak należytej uwagi ich specyfice. Jest on wytrawnym dialektykiem, który łączy sprzeczne momenty w sposób tak naturalny, że nie dostrzega napięć między teologią, jaka wyłania się z jego analiz, a tą szczególną socjologią, którą uprawia. W konsekwencji socjoteologia, powstała na przecięciu, we współpracy i w konflikcie tych dyscyplin, staje się obszarem intelektualnie atrakcyjnym, lecz również niebezpiecznym.
Kłopoty z pojęciamiAutor definiuje „świeckość”, wyróżniając jej trzy wymiary: (a) zanikanie praktyk religijnych ludności, (b) uwolnienie systemów społecznych spod wpływów religii oraz (c) pluralizm, który rozumie jako wielość dróg prowadzących do wiary. Rozpocznijmy od tego, że nie mamy tu do czynienia z jednorodnym zjawiskiem. Podczas gdy dwa pierwsze wymiary wiążą się z sekularyzacją, odejściem ludzi od religii, wymiar ostatni stanowi istotę wiary. Do Boga zawsze będziemy iść różnymi drogami. Choć innowacją chrześcijaństwa w stosunku do judaizmu był uniwersalizm i dążenie do jedności (Pismo Święte stało się własnością wszystkich narodów), to nigdy nie zakładano, że można ją osiągnąć wcześniej niż przy końcu czasów. Tylko wtedy może nastąpić właściwa teokracja, która położy kres różnicom między ludźmi. Zlikwidowanie ich teraz byłoby jednoznaczne z zakwestionowaniem przyrodzonej…