Książka składa się z tekstów okazjonalnych – wiele z nich powstało w okolicach setnej rocznicy urodzin pisarza, kiedy to zaroiło się od konferencji i sympozjów Gombrowiczowi poświęconych. A jednak zbiór tworzy dość zwartą całość. Z jednej strony spajają go tytułowe słowa: natura i teatr, które można pojmować na wiele sposobów, mnie jednak najbardziej właściwe zdaje się ich przeciwstawienie, które sygnalizuje problematykę autentyczności/nieautentyczności ja, a zarazem metafizycznej pewności, że życie nie jest snem (pomijam tym samym wątki ściśle teatrologiczne, których w tomie niemało). Z drugiej strony łączą owe szkice treści polemiczne wobec najnowszych propozycji odczytań twórczości Gombrowicza, zwłaszcza tych, które roszczą sobie prawo do ekskluzywności.
Przyjrzyjmy się najpierw temu drugiemu spoiwu. Jarzębski na marginesie polemiki z Michałem Pawłem Markowskim, autorem często przywoływanego w zbiorze Czarnego nurtu, wypowiada swoiste krytyczne credo. Przyznaje, że jest „skłonny nie tyle do likwidowania tego, co zastane, by zrobić miejsce dla własnych…