Tosiek nazywa autorki kobietami, które „piszą, chociaż nie powinny”. Ich pamiętniki są aktem odwagi i świadomego sprzeciwu, prośbą o chwilę uwagi, polem walki o widzialność własnego losu. Często zwierzają się w nich z tego, czego nie powiedziały dotychczas nikomu – nieudanych małżeństw, trudów samotnego macierzyństwa, straconych perspektyw edukacyjnych, prób przerwania niechcianej ciąży. To przenikliwe, krytyczne obserwatorki, otwarcie mówiące o wadliwym systemie.
Choć kolejne pokolenia pamiętnikarek dzielą pewną wspólnotę doświadczeń, w wielu przypadkach więcej jest między nimi różnic niż podobieństw. To kobiety o różnym stopniu zamożności, religijności, wykształcenia (niektóre ukończyły cztery klasy, niektóre zdały maturę), o różnych poglądach. Tosiek wsłuchuje się w ich świadectwa, wydobywa ich jednostkowość.
Przepraszam za brzydkie pismo nie jest kolejnym projektem, który nadpisuje alternatywną historię lub przywraca głos jednolitemu – chłopskiemu – podmiotowi. To polifoniczna opowieść ze środka – niespójna, dynamiczna, która pozwala dotknąć głębi i wielowymiarowości przemian, jakie w XX w. zaszły na polskich wsiach. Opowieść, która powstała nie po to, by wypełniać lukę, lecz po to, by zostać usłyszaną.
Antonina Tosiek Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025, s. 352

