Nic w tym dziwnego, bo Jan Paweł rzeczywiście ,,wielkim i świętym papieżem był”, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że podkreślając tę jego nadzwyczajność i stawiając mu pomnik (a raczej figurę na ołtarzu), odrywamy go od codziennego doświadczenia – i prawdziwy ogień, zdolny zapalić serca, zamieniamy na… wieczną lampkę (do tego elektryczną – bo bezpieczniejsza). Wiem, jestem niesprawiedliwy, bo przecież są wśród nas ludzie, świeccy i duchowni (a nawet całe grupy ludzi), którzy – właśnie pod jego wpływem – próbują coś dobrego…
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.