Subskrybuj
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Z nadzieją na odwagę świadectwa

2 kwietnia mija kolejna, trzecia już, rocznica śmierci Jana Pawła II. Kiedy piszę te słowa (początek marca), mogę tylko przewidywać, jak będzie wyglądało świętowanie tej daty. Pewnie będziemy modlić się o rychłą beatyfikację Papieża, a media przez ten jeden dzień będą pełne materiałów o różnych nadzwyczajnych wydarzeniach związanych z ,,Wielkim Papieżem Polakiem”.

Nic w tym dziwnego, bo Jan Paweł rzeczywiście ,,wielkim i świętym papieżem był”, jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że podkreślając tę jego nadzwyczajność i stawiając mu pomnik (a raczej figurę na ołtarzu), odrywamy go od codziennego doświadczenia – i prawdziwy ogień, zdolny zapalić serca, zamieniamy na… wieczną lampkę (do tego elektryczną – bo bezpieczniejsza). Wiem, jestem niesprawiedliwy, bo przecież są wśród nas ludzie, świeccy i duchowni (a nawet całe grupy ludzi), którzy – właśnie pod jego wpływem – próbują coś dobrego…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Dzieci Boże z probówki. Chrześcijanie wobec in vitro