Subskrybuj
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.

Nadzieja

Największa i najbardziej sensotwórcza z nadziei jest możliwa tylko dzięki wierze. Bez niej nadziei zawsze grozi stoczenie się do poziomu złudy, zachcianki albo ostatecznie gorzkie pogodzenie się z nieuchronnością. Ale wiara też nie jest możliwa bez nadziei, choćby dlatego, że nigdy nie daje całkowitej pewności. Jest zakładem, choć niekoniecznie Pascala.

Nowy Rok oznacza nową nadzieję. Tak jak niedawno nowy rząd, a zawsze nowa praca, nowe mieszkanie, nowa miłość, nowe Cokolwiek. Jakże mogłoby być inaczej? Skończyło się właśnie to, co stare, zużyte i pełne uciążliwych wad, które znamy aż nadto dotkliwie. Nowe ledwie się zapowiedziało, jest jeszcze kuszącą obietnicą, księgą otwartą dopiero na pierwszej stronie, ufnością poranka. Cóż z tego, że doświadczenie i wiedza ostrzegają nas, że to nowe i jeszcze niespełnione wad będzie miało mniej więcej tyle samo, co stare i dobrze poznane? Wad nowych i nowych zagrożeń nie znamy, tylko te dawne znużyły nas aż nadto. Stąd nadzieja. Jak bez niej żyć? „Porankiem świata” – nazwał ją Seneka. Przecież gdyby nie ona, to z każdym brzaskiem witałyby nas wczorajsze upiory, a nie świeżość niezapisanej jeszcze karty. Może nadzieja bywa matką głupich, ale nade wszystko jest natchnieniem żyjących; niechaj więc żywi nie tracą nadziei!

Gwiazda betlejemska wszystkich czasów

Życie człowieka jest wędrówką. Tak przedstawiali je już Grecy. Chrześcijaństwo nazwało je raczej pielgrzymką, bo pielgrzym nie jest włóczykijem, lecz ma cel nadprzyrodzony i do niego zmierza. Ale wtedy niezbędna jest nadzieja. A może jeszcze więcej… Włóczykij wędruje z musu, a częściej dla zachcianki; może go przepędzono, a może tylko za horyzontem spodziewa się legowiska i dobrej kolacji, a przynajmniej zajmującego widoku. Pielgrzym ma swój cel o wiele dalej, wyżej, czasem poza zasięgiem życia. Temu celowi jest wierny, podporządkowuje mu swoją wędrówkę, w jego imię orientuje przestrzeń i wykorzystuje otaczającą go teraźniejszość. Tylko nadzieja sytuuje przyszłość w naszym życiu i nadaje jej sens. Jeśli zaprzeczymy nadziei, pozostaną nam tylko zachcianki, zniknie cel, a tym samym sens. Nie musi być on postawiony przez Boga; można w Niego nie wierzyć i żyć godziwie. Celem bywa też odkrycie, wielka idea albo wielka miłość. Zawsze jednak…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy Pan Bóg sprowadza deszcz?