IWielu duszpasterzy i pracowników duszpasterstw codziennie styka się z drażliwym problemem, jakim jest opieka duszpasterska nad osobami pragnącymi uczestniczyć w życiu Kościoła, które jeszcze nie chcą albo nie są w stanie przestrzegać jego nauczania w dziedzinie moralnej. W każdej w miarę dużej parafii są ludzie, którzy zaczynają doświadczać prawdziwego wezwania do nawrócenia, którzy jednakże są uwikłani w trudne sytuacje moralne, poczynając od nieważnych małżeństw i związków homoseksualnych, po uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Są też inni, którzy nie mają świadomości prawdziwego nawrócenia, ale chcą przynajmniej być częścią życia Kościoła – wówczas to pragnienie może w rzeczy samej być wezwaniem łaski Bożej. Wciąż na nowo staje przed nami zagadnienie opieki duszpasterskiej nad tą tak bardzo jej potrzebującą grupą ludzi. Co można dla nich zrobić, nie stając się tym, kto przyczynia się do zła, kto powodowany współczuciem lub chcąc się przypodobać, a nawet z poczucia winy, współdziała w cudzym złu moralnym albo pomieszaniu psychologicznym – współdziała poprzez udawanie, że miało miejsce prawdziwe i postępujące nawrócenie? Kiedy myślałem, co będzie treścią mojego artykułu dla uczczenia ojca Johna Harveya OSFS, mojego przyjaciela, którego znam od dwudziestu pięciu lat, nie mogłem wymyślić bardziej odpowiedniego tematu niż ten właśnie, ponieważ to, czemu od ponad pięćdziesięciu lat w…