Kiedy sięgniemy do czytań liturgicznych na uroczystość Wszystkich Świętych i dzień zaduszny, możemy się zdziwić: na ich podstawie w te dni powinien panować zupełnie inny nastrój. Co przykuwa Pana uwagę w tych tekstach?
Są w nich dwa bardzo ważne dla mnie zdania. „Jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że razem z Nim żyć będziemy”. I drugie: „Będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest”. To kwintesencja wszystkiego, jeśli chodzi o przygotowanie do śmierci i wyobrażenie, jak będzie dalej. Im jestem starszy, tym mam większe wyczucie Tajemnicy. Z dnia na dzień widzę, jak wiedza, niby ogromna, jest właściwie niczym w stosunku do przestrzeni niewiedzy. Pokazuje to choćby postęp astronomii. Poznawalny przez nas wszechświat rozrasta się i coraz bardziej komplikuje, wręcz przekracza granice wyobraźni. A jednak ostatecznie możemy go poznawać. Przez analogię, to pokazuje stosunek do Boga i do Jego wszechwiedzy – wobec tego jesteśmy prochem, jesteśmy pyłem.
W jednej z naszych rozmów, powiedział to Pan jeszcze dobitniej: z upływem lat krąg Tajemnicy nieustannie się dla mnie rozszerza. To powoduje pewną postawę: narasta pokora i skromność. Mówiąc szczerze, coraz bardziej drażnią mnie rozmaici teologowie. Szukają – i chwała im za to. Ale proporcjonalnie do tego powinna rosnąć w nich pokora i wyczucie Tajemnicy… Ujrzymy Go takim, jakim jest – dopiero wtedy zaczniemy wszystko rozumieć. Trudno mówić o wieczności, ponieważ to sprawa niewyobrażalna. Jej perspektywa pokazuje, że nasze poznawanie będzie rosnąć. Że to nie jest zamknięty, statyczny świat. Że jak się dostaniemy do raju, to będziemy tam szczęśliwi „stacjonarnie”– nie. Wyobrażam sobie rozwój, poznawanie. I tu się pojawia kwestia zasadnicza. To sprawa rozwoju człowieka. Rozwój człowieka trwa przez całe życie. Jest dojrzewaniem do śmierci i dalszego kontaktu z…