Moim zdaniem brutalizacja to proces ciągły, a gdzie jego początek, skąd bodźce, jakie wzory czy archetypy wyróżnimy, to zależy od przyjętego wstępnie rozumienia “brutalizacji”. To rozważanie snuję niejako na kanwie magistralnej wypowiedzi profesora Bralczyka i tego, co dodała profesor Skarżyńska. Mówiący czy piszący najpierw myśli w kategoriach jednego ze swoich wewnętrznych języków. Włącza ten, a nie inny język, gdy nastawia się na określonych adresatów. Według swego o nich pojęcia ustawia język albo bezpośrednio, albo dokonując autotłumaczenia. To już bardziej refleksyjne, świadome działanie, narażone na wpływ ideologii, ale także kształtowane przez doświadczenie kontaktu z takimi albo innymi słuchaczami. Tu sięgam po spostrzeżenia profesor Skarżyńskiej. Wewnętrzna postawa (osobowość), którą nazywa “makiaweliczną” – gorzki, pesymistyczny, ciemny obraz świata, dyktowany podejrzliwością, spodziewaniem zła – sugeruje specyficzny język, konsekwentny wobec tego obrazu, umacniający jego przewagę. Tak to sobie wyobrażam: przemawiający zakłada, że ma przed sobą “grzesznych, sennych”, ludzi w stanie frustracji, uważających, że o nich zapomniano. Mówca odwołuje się do ich poczucia, że są…
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...