16 grudnia 2012, niedziela
Na skrawku egzystencji, która zmierza ku końcowi, rozmyślania o śmierci i rozmyślania o przekazywaniu życia to jakby dwie strony tej samej bramy, otwierającej się do wewnątrz i na zewnątrz. A w przekazywaniu życia jako najważniejsze rysuje mi się zjawisko o wyjątkowym wymiarze i tajemnicy, i dramatu: macierzyństwo.
U początku rodzaju ludzkiego mamy zapis o rodzicielstwie jako powołaniu człowieka: rośnijcie i mnóżcie się, i zaludniajcie ziemię. Ale w momencie kiedy pierwsza para ludzka staje przed Bogiem-Sędzią, kobieta słyszy: w bólach rodzić będziesz. Macierzyństwo ma odtąd wypłacać za winę pierworodną. I aż do dzisiaj…