Subskrybuj
Ilustracja: Jagna Wróblewska
Edukatorka w zakresie sztuki, twórczyni treści dla dzieci, warsztatów, wystaw i programów edukacyjnych. Autorka książki Po co nam sztuka? (2025, razem z Olą Niepsuj)

Dzieci też rozumieją sztukę

Ze spotkań ze sztuką dzieci i dorośli wynoszą rzeczy subtelne, trudne do uchwycenia i nieprzewidywalne. Ktoś poczuje dumę, że zrobił coś samodzielnie, ktoś inny znajdzie pociechę w wyobrażonym świecie. Czy to nie są wartości wystarczająco ważne?

Sztuka jest do niczego i do wszystkiego. Może być dla samej siebie, a jednocześnie może też realizować masę zadań i odpowiadać na różne ludzkie potrzeby. Kiedy pracowałam nad książką Po co nam sztuka?, zastanawianie się nad tym, co sztuka robi, wydawało mi się ciekawsze niż próby jej definiowania. Może nawet myślałam, że tak łatwiej będzie mi to złapać? Szybko okazało się, że nazwanie, jak sztuka oddziałuje, to równie trudna sprawa. Ostatecznie pożyczyłam od Alvy Noëgo metaforę dziwnego narzędzia.

Zwykłe narzędzia są przedłużeniem naszego ciała: pozwalają robić coś lepiej, szybciej, dokładniej. Dziwne narzędzia działają trochę inaczej. Nie gwarantują, że będzie łatwiej. Zdarza się, że komplikują (nasz własny) obraz świata, dostarczając innych punktów widzenia. Podważają przekonania, które wydawały nam się nie do ruszenia. Wreszcie dziwne narzędzia uchylają drzwi, przez które wkrada się niejednoznaczność, bo w sztuce więcej jest znaków zapytania niż rozstrzygnięć. W tym sensie sztuka wystawia ludzkie myślenie, działanie, tworzenie na pokaz. Dziwne narzędzia pozwalają nam doświadczać świata i myśleć o nim na różne sposoby, a także badać samych siebie. Zajmuję się zawodowo edukacją nieformalną, a sztuka to dla mnie nie tylko dziwne, ale też wspaniałe i niedoceniane narzędzie poznawcze. Zaczynam od wzniosłej deklaracji, lecz obiecuję zejść na ziemię i przybliżyć kilka kontekstów, w których role główne odgrywają: dzieci, sztuka i edukacja.

Bez fajerwerków

Jeśli tylko zdarzy mi się prowadzenie warsztatów dla dzieci poza instytucjami kultury, jestem proszona o to, by opisać je językiem korzyści. Czego dziecko się nauczy? Jaki będzie efekt? Co wyniesie z zajęć? Zdarza się, że organizatorzy mówią wprost: jeśli rodzic ma za warsztat zapłacić, dziecko musi wyjść z czymś w rękach, najlepiej ozdobionym przez siebie przedmiotem. Tak jakby inaczej nie dało się zweryfikować wartości tej oferty. Właściwie to nie mam w zwyczaju nastawiać się na spektakularny efekt, koncentruję się raczej na procesie tworzenia, w którym dzieci rozwiązują problemy, błądzą, ryzykują, testują i odkrywają zupełnie nowe ścieżki. Pracuję z dziećmi poprzez rozmowę, wymianę myśli i wspólne poszukiwanie idei. Formułuję zadania…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka leczy naszą codzienność