Subskrybuj
Na zdjęciu uryści czekający w kolejce pomiędzy kwitnącymi drzewami sakury
fot. Tomohiro Ohsumi_Getty
Japonistka, reportażystka, współzałożycielka wydawnictwa i księgarni Tajfuny. Tłumaczka japońskiej literatury pięknej i nonfiction. Autorka książki Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet (2018)

Nasze japońskie fantazje

Podróż do Japonii to dla polskiej klasy średniej symbol statusu, a Japonia jako kraj stała się estetyką samą w sobie. Nic dziwnego, że mało jest miejsca na cokolwiek, co ten obraz może zburzyć

W 2025 r. Japonię odwiedziło prawie 43 mln turystów i turystek. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie to równie wysoka liczba. Dla niektórych to wymarzona od lat podróż, dla innych symbol statusu, dla zaś wielu także walka o wyświetlenia na TikToku i Instagramie. Pewne jest jedno – Japonia staje się wyidealizowanym celem swego rodzaju pielgrzymek wiodących do tych samych kilku, czasem kilkunastu miejsc, które po prostu trzeba zobaczyć, a potem oprawić w konkretne klikalne kadry. Instagram co chwilę podsuwa mi wpisy kolejnych polskich influencerów i influencerek, którzy dopiero w podróży do Japonii zrozumieli, co w życiu istotne: uważność, minimalizm, dbałość o tradycje, umiłowanie niedoskonałości. Szkoda, że wszystkie te hasła niewiele z japońską rzeczywistością mają wspólnego – są za to eksportowaną od ponad stu lat fantazją, która w dzisiejszym świecie staje się performansem opakowanym we wschodnioazjatycką estetykę.

W tych opowieściach o odnalezieniu siebie próżno szukać jednak jakiejkolwiek perspektywy klasowej – zarówno z perspektywy uprzywilejowania w Polsce, jak i braku tego przywileju u coraz większej liczby Japończyków.

Mowa bowiem o kraju z coraz bardziej rygorystycznymi zasadami przyznawania wiz, czego nie widać w artykułach o cieszących się swobodą podróżowania osobach z Europy, które bez problemu przeprowadzają się nagle na japońską prowincję. Coraz częściej słyszę od japońskich znajomych o strachu ich partnerów czy partnerek o to, czy będą mogli zostać w Japonii na dłużej, zwłaszcza gdy ci nie pochodzą z któregoś z państw Unii Europejskiej, Singapuru czy Stanów Zjednoczonych. Mowa o kraju, który w opowieściach z podróży jest technologicznym rajem, a który tak naprawdę od 30 lat nie może wyjść z zastoju, a wręcz kryzysu ekonomicznego. Moi rówieśnicy i rówieśniczki nadal mieszkają z rodzicami lub w malutkich pokoikach sharehouse’ów, bo nie stać ich na wynajęcie nawet kawalerki, o kupnie wyskakujących na TikToku pustych japońskich domów, których remontem chwalą się Amerykanie czy Europejczycy, nie wspominając. Mowa o kraju, którego obywatele coraz częściej odczuwają brak bezpieczeństwa żywieniowego – według badania przeprowadzonego w Instytucie Naukowym w Tokio 44% Japończyków i Japonek choć raz w minionym roku nie jadło przez…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką