Potrzeba dokupienia kilku rzeczy, o których się zapomniało, jak masło, śmietana, ryż, nachodzi niepostrzeżenie w popołudnia przed dniem wolnym od handlu. Idzie się więc do sklepu, marnuje trochę czasu na poszukiwanie wózka albo koszyka, bo wszystkie są w użyciu, a potem zaczyna się lawirować pomiędzy innymi osobami, które właśnie sobie przypominały o katastrofie, jaką jest niedziela niehandlowa.
…