Tak właśnie wyglądały czołówki w prasie europejskiej i amerykańskiej w połowie sierpnia, kiedy informacje o najnowszych danych dotyczących słabego tempa wzrostu gospodarczego Japonii (0,1% PKB w drugim kwartale tego roku) opatrywano tytułami sugerującymi „przekroczenie Rubikonu”, „twarde dowody zmian w globalnym układzie sił” czy „złamanie potęgi Japonii”. Co prawda, można było kwestionować alarmistyczny ton tych doniesień – w końcu jednorazowa publikacja niskich kwartalnych danych dotyczących produkcji, popytu i eksportu nie przekreśla przecież całych dziesięcioleci japońskiego rozwoju –…