Kiedy po tragedii smoleńskiej pisałem komentarz do majowego numeru miesięcznika, wyrażałem nadzieję, że może ona wpłynąć na zmianę obyczajów politycznych i obniżenie temperatury konfliktów partyjnych oraz wymusić nastrój powagi. Te nadzieje w znacznej mierze się teraz sprawdzają. Jak dotąd, mało jest w kampanii prezydenckiej nieczysto wyprowadzanych ciosów i agresywnych zachowań wobec politycznych konkurentów. Czuje się wyraźnie, że ta kampania odbywa się w cieniu narodowego dramatu. W przestrzeni publicznej znacznie mniej jest miejsca nie tylko dla politycznej brutalności, ale…
Historyk i publicysta, polityk, b. działacz opozycji demokratycznej, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.