Od czasów oświecenia największym wyzwaniem dla zachodniego chrześcijaństwa był ateizm i, co gorsza, religijna obojętność. Wraz z rozwojem nauki i jej obietnicami znalezienia rozwiązań dla wszelkich ludzkich problemów Bóg stał się zbędną hipotezą, jak rzekomo powiedział Napoleonowi Pierre-Simon Laplace, a ateizm przyzwoitą opcją intelektualną. Jednak wraz ze zmierzchem transcendencji i rozprzestrzenieniem się konsumpcjonizmu filozoficzne argumenty istnieniem Boga i przeciw niemu sprawiają zazwyczaj, że słuchacze raczej ziewają ze znudzenia lub lekceważąco przewracają oczami, a nie angażują się w zażartą debatę. Obojętność religijna to zjawisko o charakterze o wiele bardziej destrukcyjnym niż ateizm. Ateiści przynajmniej uznają kwestię Boga za interesującą i będą długo i zawzięcie myśleć nad sformułowaniem przekonującego argumentu przeciw Jego istnieniu. Obojętni zaś nawet nie zadadzą sobie trudu, by podjąć kwestię Boga w swoich szalonych, niekończących się poszukiwaniach produktów, które oferuje im rynek, żeby zaspokoić wszystkie swoje zachcianki i pragnienia.
W innych częściach świata, np. w Ameryce Łacińskiej, gdzie ubóstwo ma charakter systemowy i odczłowieczający, najistotniejszą kwestią nie jest pytanie, czy Bóg istnieje, ale kim jest: czy jest Bogiem biednych i represjonowanych czy też Bogiem bogatych i ciemiężców. W miejscach, w których kolonializm siał kulturalne spustoszenie, jak np. w Afryce, Kościół ma za zadanie odkryć lokalne sposoby na wyrażanie chrześcijaństwa poprzez obecność Afrykańskich Kościołów Niezależnych (African Independent / Initiated Churches, AIC). W Azji, gdzie religie w dalszym ciągu mocno się rozwijają (nawet w krajach komunistycznych, jak np. w Chinach, Wietnamie i Korei Północnej, z oficjalnie panującą ideologią ateistyczną), podważa się znaczenie Kościoła nie tylko poprzez pluralizm religijny, ale także przez zjawisko znane jako „przynależność wieloreligijna”.
Przynależność wieloreligijna Przynależność do różnych, często dwóch, tradycji religijnych…