„W świetle ideologii gender jest możliwy i zostaje uznany za przejaw normalności transseksualizm, czyli przechodzenie z jednej płci w drugą” – to cytat z artykułu opublikowanego w jednym z katolickich tygodników. Jakie są przyczyny takich nieporozumień?
Wynikają one z niewiedzy. Z punktu widzenia nauki nie wiemy zbyt wiele o genezie transseksualizmu. A to, co wiemy, z pewnością nie pozwala na takie uproszczenia. Zresztą o tym, że niewiele wiemy, mówi również i Kościół w oficjalnych wypowiedziach.
Ale czy są jakieś podstawy, aby do sprawy mieszać „ideologię gender”?
Jeśli katechezę biblijną oderwiemy od tego, co mówią nauki przyrodnicze, możemy dojść do wniosku, że skoro Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, to płeć i gender są synonimami: to, co kobiece, przynależy jedynie do kobiet, a to, co męskie – do mężczyzn. I są to zbiory rozłączne. Z tego wynika idea komplementarności: aby człowiek mógł w pełni stać się osobą, potrzebuje spotkać „drugą połówkę”. To jest jednak uproszczenie, bo aby odpowiedź na pytanie, „czy jestem i kim jestem jako mężczyzna, kim jestem jako kobieta?”, trzeba brać pod uwagę płeć biologiczną, tożsamość płciową, społeczną rolę płciową oraz orientację seksualną.
W jaki więc sposób rozpoznajemy, że ktoś jest kobietą lub mężczyzną? Dziś nauki biologiczne posługują się wieloma wyznacznikami płci. Mówimy o…