Subskrybuj
wieloletni członek redakcji miesięcznika „Znak”, prezes S.I.W. Znak, działacz opozycji demokratycznej, publicysta, tłumacz. Uczestnik ekipy Tadeusza Mazowieckiego w latach 1989—­1990. Członek władz organizacji społecznych, m.in. Fundacji Batorego, KiK­u, Fundacji Roberta Schumana, PEN­Clubu. Odznaczony m.in. Krzyżem...

Europejskie Centrum Solidarności otwarte!

W fakcie, że zdecydowano się otworzyć i udostępnić nie w pełni ukończone dzieło, zawiera się niemały ładunek symboliczny: oto Solidarność jest projektem zawsze niedokończonym, zawsze domagającym się doskonalenia, Solidarność – by sparafrazować słowa Karola Wojtyły – stale trzeba zdobywać, nigdy nie można jej posiadać.

Przed laty jeden z francuskich korespondentów prasy katolickiej napisał, że czas pierwszej Solidarności, słynne szesnaście miesięcy, był czymś analogicznym do przemienienia Chrystusa na górze Tabor. Chrystus objawił zdumionym oczom Europy to, co w nich najlepsze, potencjał i siłę tkwiącą w dobru, zdolnym zwyciężać zło bez przemocy. Nie sądzę, by ten dziennikarz znał idee i teksty polskiego mesjanizmu. Wpisał się jednak w mesjanistyczny paradygmat, bowiem podobnie jak wielu innym obserwatorom, rewolucja Solidarności wydawała mu się czymś tak niezwykłym, że nie znajdował dla niej języka opisu w konwencjonalnych formułach publicystycznych, socjologicznych czy politologicznych, i uderzył w najwyższe tony.

Statek w dokuPrzemienienie wszelako trwało tylko przez chwilę, pozostawiło uczniów pogrążonych w tęsknocie („Panie, dobrze nam tu być”) i pragnących wznieść namiot, czyli zbudować świątynię dla Chrystusa, Eliasza i Mojżesza. Pierwsza Solidarność także trwała krótko. Po mrocznym okresie stanu wojennego, istnienia w podziemiu, wydała niezwykły owoc, jakim były ustalenia Okrągłego Stołu i ostatecznie wolna III Rzeczpospolita. A jednak długo nie mogła…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polak katolik – tożsamość do wzięcia