Kościół w osobie swych urzędowych przedstawicieli, czyli kleru, stanowił dla nas największą przeszkodę na drodze do katolicyzmu i wiary. Katolicyzm równał się dla nas z ciemnogrodem, fanatyzmem i wszelkimi zjawiskami antypostępowymi i antykulturalnymi. Tak zwana młodzież wszechpolska w swym programie stawiała hasła Boga i Ojczyzny, dla nas jednoznaczne. Zawierało się w nich wszystko, co wsteczne, agresywne, sycone nienawiścią. (…) Aktywność pewnej części katolików popierała ruchy nacjonalistyczne, prowadząc walkę z »wrogiem« na wszystkich frontach myśli laickiej, z wrogiem urojonym, który wcale tej walki nie chciał i nieraz jej nie podejmował”. Przytoczony fragment eseju Droga katechumena, który w styczniu 1958 r. opublikował w „Znaku” wieloletni prezes warszawskiego KIK Jerzy Zawieyski, dotyczył formacji intelektualnej polskiego katolicyzmu w okresie II Rzeczypospolitej. Identycznych słów mogłyby dziś użyć wierzące osoby homoseksualne obserwujące antygenderową kampanię polskiego Kościoła Anno Domini 2014. Zawieyski, wtedy lewicowy intelektualista, który…
Dziennikarz, publicysta tygodnika „Wprost”, członek nieformalnej grupy chrześcijan LGBTQ Wiara i Tęcza.