W wiek XXI weszliśmy z wstępnie odszyfrowanym ludzkim genomem. Coraz więcej wiemy o tym, jak działają nasze geny, za co odpowiadają różne ich kombinacje. Czy sądzi Siostra, że ta wiedza jakkolwiek przekłada się na sytuację ludzi, którzy chcą zostać rodzicami?Kiedy w roku 2000 genetycy z triumfem podali do wiadomości, że została odczytana wstępna mapa ludzkiego genomu, byli nieco rozczarowani brakiem społecznego entuzjazmu. Przełomowe w skali rozwoju nauki osiągnięcie, porównywane co do wielkości i znaczenia z budową stacji kosmicznej i Projektem Manhattan, miało – także i w naszym społeczeństwie – stosunkowo niewielki oddźwięk. Nie odnieśliśmy wrażenia, że zmieniają się losy świata, bo w życiu przeciętnego Kowalskiego niewiele się zmieniło. Dlaczego? Ponieważ człowieka współczesnego głównie interesuje praxis, a wstępne odczytanie genomu, które nie przekładało się wprost na możliwości ingerowania w ludzką konstytucję genetyczną, to wiedza teoretyczna, interesująca głównie naukowców. Dzisiaj wiemy znacznie więcej, ale na co dzień nie przykładamy do tej wiedzy żadnej nadzwyczajnej wagi. Po pierwsze, dlatego że Kowalski zazwyczaj nie robi badań genetycznych, a po drugie – nawet jeśli nic nie wskazuje na to, by rodzice mieli być nosicielami genetycznych chorób, bo w rodzinie nie odnotowano takiego przypadku – nie ma żadnej gwarancji, że dziecko urodzi się zdrowe. Prócz dziedzicznych chorób genetycznych istnieją przecież również choroby uwarunkowane genetycznie, a także zaburzenia chromosomowe,takie jak zespół Downa lub Edwardsa, których nie można przewidzieć. Choroby genetyczne nie są nadto jeszcze standardowo leczone. Sądzę stąd, że wiedza na temat genomu ma ograniczone znaczenie dla rodziców, którzy myślą o dziecku. Są też oczywiście i tacy – mam na myśli głównie świat anglosaski – dla których wiedza na temat genomu dziecka, którą można uzyskać za pomocą badań prenatalnych, będzie koniecznym warunkiem kontynuacji ciąży (do badania prenatalnego ciąża bywa czasem nazywana „ciążą na próbę”). Przy takim nastawieniu im więcej chorób będzie można wykryć w badaniach preimplantacyjnych i prenatalnych, tym większa szansa, że urodzą się dzieci, u których te choroby się nie pojawią, bo innym…
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.