Subskrybuj
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Nowy pontyfikat, stare wyzwania

Kościół głoszący Ewangelię musi być radykalny, gdy chodzi o naśladowanie Jezusa. A problem polega dziś m.in. na tym, że radykalni byli bez wątpienia ostatni papieże, ale nie cały Kościół, nierzadko bardziej przypominający bezduszny urząd aniżeli braterską wspólnotę miłości.

„Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (II Sobór Watykański, konstytucja dogmatyczna Lumen gentium).
Ta sformułowana przez Sobór quasi-definicja Kościoła ma charakter ponadczasowy i mówi o najważniejszym wyzwaniu, jakie przed swoimi uczniami postawił ich Mistrz i Nauczyciel: ażeby szli na cały świat, głosili przemieniającą ludzkie wnętrza Ewangelię, sprawowali sakramenty, uczyli ludzi modlitwy i prowadzili ich do Boga. To zasadnicze powołanie Kościoła pozostaje niezmienne bez względu na czas i miejsce jego działania. I staje dzisiaj – tak samo jak dwa tysiące lat temu – przed kolejnym biskupem Rzymu, następcą papieża Benedykta XVI.
Jednocześnie – powiadają ojcowie Vaticanum Secundum – ów wzniesiony na opoce i (w sensie najgłębszym) niezmienny Kościół jest „zobowiązany do badania znaków czasu i ich interpretowania w świetle Ewangelii, tak aby w sposób dostosowany do każdego pokolenia mógł odpowiadać na odwieczne pytania ludzi” (por. konstytucja duszpasterska Gaudium et spes).

Podejmując refleksję nad Kościołem powszechnym, warto się zatem zastanowić, jakie są dziś – A.D.2013 – te kościelne „znaki czasu” i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy papież nam zaufa?