W pierwszej, najgroźniejszej (i – jak się miało okazać – najtragiczniejszej w skutkach) fazie wiatr osiągał prędkość ponad 200 kilometrów na godzinę. Wątłe, bambusowe szkielety domów, w których mieszkała większość rolników i rybaków zamieszkujących deltę, nie stanowiły żadnego zabezpieczenia przed takim żywiołem. Wichura zdmuchiwała całe dzielnice, a wzburzony ocean wdzierał się głęboko w ląd, topiąc w słonej wodzie setki kilometrów kwadratowych ryżowisk. Według oficjalnych danych zginęło prawie 80 tys. ludzi, 60 tys. uznano za zaginionych, a przeszło 2 i…