70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Sztuka nowych mediów – od czego zacząć?

Recenzowany zbiór jest jak dobrze napisany program – przykuwa uwagę, dopasowuje się do współczesnego typu odbioru i ma potencjał zatrzymania użytkownika przy ekranie monitora na wiele godzin.

Klasyczne dzieła sztuki nowych mediów pod redakcją Piotra Zawojskiego to rezultat szerokiego projektu badawczego, choć bardziej odpowiednie do jego określenia wydaje się słowo „eksperyment”, zarówno przez cele, jakie autor przed sobą stawia: stworzenie kanonu dzieł sztuki nowych mediów, jak i przez korespondencję z charakterem dziedziny nowych mediów, którą próbuje ująć w ramy opisu. Publikacja została wydana przez Instytucję Kultury Katowice – Miasto Ogrodów w ramach projektu Medialab Katowice, jego premiera odbyła się na festiwalu art+bits w listopadzie ubiegłego roku.

 

Oceń książkę po okładce

Klasyczne dzieła… zostały opublikowane w formie drukowanej i elektronicznej. Zestawienie to miało również zostać rozwinięte w hipermedialny projekt sieciowy – wydaje się jednak, że ten pomysł zarzucono. Wybór darmowego PDF-a byłby dla czytelnika oczywisty, gdyby nie szczególny sposób wydania wersji papierowej, którego nie sposób pominąć w recenzji. Kolorystyka książki ograniczona została do trzech kolorów – czarnego i białego w tekście i ilustracjach oraz limonkowo-zielonego w wykończeniach (przestrzeniach między rozdziałami, na łączeniach stron i okładce). Warto także zwrócić uwagę na oryginalne łączenie stron przez szycie koptyjskie (widoczny szew na boku książki, bardzo wygodny w użytkowaniu). Motyw widoczny na okładce w miękkiej oprawie stanowi wyliczenie 25 tytułów opisywanych w książce dzieł. W pierwszej okładce, rozkładanej do trzech planszy, znajduje się spis treści, co sprawia, że jest łatwo dostępny przez cały proces czytania. Wydawnictwo zawiera jeszcze wiele funkcjonalnych rozwiązań – jasny układ tekstu, nazwisko autora i tytuł tekstu na boku każdej strony, bibliografie i tytuły pozostałych dzieł poleconych przez autora po każdym fragmencie opisu i zbiorcze zestawienie proponowanego kanonu na końcu książki. Dobre projektowanie sprawia, że użytkowanie książki wywołuje ogromną przyjemność. Jeśli chodzi o formę, moje zastrzeżenia budzi niewykorzystany potencjał publikacji w formacie PDF, która mogła być przejściem pomiędzy książką tradycyjną a wersją hipermedialną.

 

Algorytm na stworzenie kanonu

System tworzenia Klasycznych dzieł… został wyjaśniony we wstępie do tomu – by powstała lista stu klasycznych dzieł sztuki nowych mediów, Zawojski zaprosił do współpracy 25 badaczy, którzy zobowiązali się opisać po jednym wybranym dziele i udzielić trzech rekomendacji.

Stworzenie kanonu jest pomysłem na nowe media przekalkowanym z praktyk przemysłu filmowego. Filmoznawcy od wielu lat poddają ruchome obrazy recenzjom, ocenom i rankingowaniu, redefiniują pojęcie kanonicznych dzieł kinematografii, stale rozróżniają i porównują je między sobą. W 1952 r. British Film Institute w czasopiśmie „Sight and Sound” opublikował pierwsze zestawienie 10 filmów wszech czasów, wyróżnionych przez krytyków, filmoznawców i kiniarzy. Aktualizowana co 10 lat lista stanowi model dla (zachodniej) kinematografii, określa, co możemy nazywać filmem, jak powinien on wyglądać i do czego należy porównać nowe produkcje w razie kłopotów z ich oceną. Kinematografia jest powszechnie rozpoznaną i obecną w codziennym życiu gałęzią sztuki, wyraziste obrazy filmowe i ich bohaterowie są automatyczną definicją pewnych postaw, problemów i bolączek dotykających ludzkość na poszczególnych etapach historii – w tym kontekście w zmianie lidera rankingu w 2012 r. z Obywatela Kane’a Wellesa na Zawrót głowy Hitchcocka można doszukiwać się informacji o kondycji współczesnego podmiotu.

Utworzenie podobnego rankingu sztuki nowych mediów miałoby podsumować dorobek tej dziedziny po pół wieku funkcjonowania – pierwsze dzieła związane z nowymi mediami datuje się na późne lata 50. XX w. Najwcześniejsza praca opisywana w książce to utwór I Am Sitting in a Room Alvina Luciera z 1969 r. Publikacja ma na celu również podniesienie poziomu wiedzy o dziedzinie, której jest poświęcona. Stąd przystępny język opisu oraz sprowokowanie szerszej dyskusji społecznej wokół sztuki nowych mediów, która być może zdoła wygenerować dla niej miejsce w życiu zwykłych ludzi, podobne do tego, jakie zajmuje kinematografia. Ale czy nowe media pasują do ram, w jakich chce się je umieścić?

 

Kłopoty ze sztuką nowych mediów

Bez problemu możemy prześledzić historię rozwoju mediów tradycyjnych (prasy, radia, telewizji) czy poszczególnych dziedzin sztuki (np. malarstwa, muzyki, performansu), ale kiedy przechodzimy do historii nowych mediów, tracimy grunt pod nogami. Strukturę tej sztuki można opisać za pomocą deleuzjańskiej metafory kłącza – rozwój dziedziny nie jest linearny, nie dysponuje ona pojedynczym medium, ale raczej przechodzi z jednego w drugie. Do nieskatalogowanego w jednej bazie zbioru „nowe media” wpadają wszystkie działania, które korzystają z nowych technologii, by nadawać informację, przenosić ją, reprodukować i remiksować.

Co zatem można uznać za dzieło sztuki nowych mediów? Sztuka współczesna podpowiada, że należy sprawdzić pozycję autora i zaplecze instytucjonalne. Kwestia autorstwa jest bardzo trudna do ustalenia, ponieważ może być ono przekazywane na wiele osób, szczególnie że np. programowanie opiera się na zasadzie kopiuj-wklej, gdzie za autora można uznać twórcę dwóch ze stu linijek kodu bądź osobę wprowadzającą drobne zmiany umożliwiające całkowite przekształcenie efektu działania programu. Jeśli chodzi o instytucje, sztuka nowych mediów jest prezentowana na kilku festiwalach w Polsce: art+bits festival, Międzynarodowe Biennale Sztuki Mediów WRO i Festiwal Sztuki Digitalnej digital.ia, w Europie najważniejsze festiwale poruszające tę tematykę to Transmediale i Ars Electronica. Tutaj pojawia się zagadnienie napięcia na linii: sztuka nowych mediów–sztuka współczesna–nauka–codzienne życie. Wymienione wcześniej festiwale są układami instytucjonalnymi poza polem sztuki współczesnej, co znaczy, że w większości przypadków uczestnicy obu pól nie dyskutują ze sobą, mają osobny zestaw lektur, na którym opierają swoje rozważania, a ich dzieła nie są wystawiane obok siebie. Środowisko naukowe wykorzystuje artystów nowomedialnych do tworzenia dzieł obrazujących ich teorie, ingeruje również w strukturę opisu dzieła, zwiększając jego objętość i ilość parametrów technicznych oraz obniżając poziom zrozumienia pracy dla zwykłego śmiertelnika. Sztuka nowych mediów jest w bardzo niedogodnej pozycji – ze strony sztuki współczesnej słyszy zarzuty, że jest „sztuką dla naukowców”[1], ze strony naukowców zagraża jej wtłoczenie w plebiscyty i festiwale (podobne do tych ze świata kina), brak zrozumienia (dlaczego nie integruje się ze sztuką współczesną) albo stwierdzenie, że wcale nie istnieje (gdy za bardzo zaczęła ją przypominać)[2]. Oba te dyskursy – i naukowy, i krytyczno-sztuczny – odsuwają sztukę nowych mediów od zwykłego życia.

 

Sztuka klikalna

Tymczasem nowe media niosą ciekawy ładunek cech, które mogą być wartościowe zarówno dla indywidualnego użytkownika, jak i sztuki w ujęciu globalnym, przez możliwość wprowadzenia zmian w sposobie jej odbioru.

Sztuka nowych mediów jest przygotowana do odbioru indywidualnego, w formie elektronicznej, którą można znaleźć na dedykowanym nośniku bądź ściągnąć z sieci.

Odbiorca sztuki zmienia się nagle w użytkownika i projektuje swoje warunki obcowania ze sztuką – wybiera miejsce i czas, dopasowuje wybór do bieżącego nastroju czy przestrzeni. Komunikat zaprojektowany przez artystę trafia do użytkownika poza obiegiem instytucjonalnym, nie występują ograniczenia interakcji związane choćby z poczuciem wyobcowania w przestrzeni galerii czy muzeum bądź strachem przed błędną interpretacją i reakcją na dzieło, które przy indywidualnym odbiorze pozbywa się ciężaru autora i instytucjonalnej teorii sztuki.

Sztuka nowych mediów przyjmuje wiele imion, a ich wyliczenie ma tutaj na celu odkodowanie enigmatycznego pojęcia i pokazanie skali problemu, z którym zmierzyli się autorzy Klasycznych dzieł…: „sztuka cybernetyczna, sztuka robotyczna, sound art, sztuka generatywna, interaktywny wideodysk, video art, sztuka telematyczna, net art, sztuka interaktywna, rzeźba wideo, wirtualny aktywizm, interaktywne środowisko w czasie rzeczywistym, Artificial Life (AL), Artificial Intelligence (AI), sztuka interfejsu, software art, haktywizm, rzeczywistość wirtualna, środowisko responsywne, CAVE art, CD-ROM art, sztuka multimediów, bio art, sztuka transgeniczna, sztuka lokacyjna, sztuka Mixed Reality, performans, walking based-art, sztuka biotechnologiczna, performans w Second Life, literatura open-source, body art, gra wideo, artystyczny aktywizm społeczny, sztuka immersyjna” (s. 8). Ukazanie różnorodności zjawisk wpisujących się w nowe media jest bardzo mocną stroną Klasycznych dzieł…, a wybór charakterystycznych dla danego nurtu, zapadających w pamięć dzieł daje narzędzia do bardziej swobodnego i indywidualnego poruszania się w tym obszarze.

 

Rezultaty eksperymentu

Redaktorowi oraz zespołowi autorek i autorów Klasycznych dzieł… udało się stworzyć wydawnictwo, które nie tylko podaje i opisuje przykłady sztuki nowych mediów, ale również sprytnie naśladuje jej charakter w swojej konstrukcji. Patrząc na okładkę, wybieram dzieło, które chciałabym bliżej poznać – tu zaczynam dostrzegać kłączowy charakter doświadczenia (zebrane informacje: 25 tytułów dzieł, 25 nazwisk, 3 nazwy kolektywów) – numer 24, przechodzę do spisu treści – May The Horse Live in Me autorstwa Art Orienté Objet, opisane przez Aleksandrę Hirszfeld, znajdę na 174 stronie. Przedtem szybkie zerknięcie na „noty o autorach” (zebrane informacje: 3 tytuły magazynów, 3 linki do stron internetowych), otwieram stronę artykułu (3 tagi: bio art, performans, body art). Art. Orienté Objet to dwie osoby, Marion Laval-Jeantet i Benoît Mangin, które zajmują się problemem statusu zwierząt w społeczeństwie. Artykuł opisuje performans – długoletni proces mający na celu wprowadzenie do krwiobiegu artystki immunoglobin zawartych w krwi konia, przenoszących informacje biochemiczne, kontrolujące gruczoły i narządy układu hormonalnego, które umożliwiały doświadczenie zmian w fizjologicznym rytmie organizmu i w odczuwaniu. W pracy istotne jest wykorzystanie immunoglobin jako nośnika zapisu danych, uwzględnienie podejścia trans- i posthumanistycznego oraz działania na styku performansu, bio artu i body artu. Autorka opisu prowadzi czytelnika przez proces przygotowawczy, przywiązuje wagę do przekazania danych z zakresu medycyny, które tłumaczą możliwości przeprowadzenia tego działania, cytuje relacje artystki towarzyszące poszczególnym etapom eksperymentu, podaje kontekst teoretyczny działania i jego znaczenie dla sztuki nowych mediów. Na końcu tekstu zamieszczona jest bibliografia (4 pozycje: artykuł z czasopisma socjologicz nego, książki Donny Haraway i Bruno Latoura, dokumentacja samej akcji artystycznej) i wykaz innych dzieł polecanych przez autorkę tekstu (3 tytuły, 5 nazwisk autorów: Blender Stellarca i Niny Sellars, The Body is a Big Place Pety Clancy i Helen Pynor oraz Circumventive Organs Agi Haines). Brzmi jak przyjemne zdobywanie wiedzy, prawda?

 

*

Potwierdzam podręcznikową wartość publikacji, w przystępny sposób przekazującej wiedzę nie tylko o dziełach samych w sobie – oprócz analiz i interpretacji często przemycane są informacje o historii sztuki nowych mediów, kontekście powstawania poszczególnych dzieł, ich recepcji i kanałach dystrybucji. Jestem skłonna wysunąć nawet dalej idący wniosek – Klasyczne dzieła… przygotowują do indywidualnego, samodzielnego poruszania się w obszarze sztuki nowych mediów, a jako projekt niedomknięty zadają czytelnikowi „zadanie domowe” w postaci rekomendacji, których źródła należy po prostu zgooglować. Tak może wyglądać porządna edukacja artystyczna.

_

[1] Michał Gulik przywołuje to określenie użyte przez krytyczkę sztuki Karolinę Plintę: http://www.dwutygodnik.com/artykul/5950-sztuka-nowych-mediow-nie-istnieje.html (dostęp: 1.07.2016 r.)

[2] Tamże.

 _

pod red. Piotra Zawojskiego

Klasyczne dzieła sztuki nowych mediów

Instytucja Kultury Katowice – Miasto

Ogrodów, Katowice 2015, s. 202

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter