70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Syndrom i lek

Riabczuk identyfikuje komponenty syndromu postkolonialnego Ukrainy. Demaskuje zarówno te projektowane przez wschodnich i zachodnich, bliskich i dalszych, ale ważnych (Bruksela, Waszyngton) sąsiadów, jak i te podtrzymywane na miejscu i głęboko zinternalizowane przez samych Ukraińców.

Badacze, publicyści, politycy i aktywiści nie pytają już, czy warto posługiwać się słownikiem i skrzynką z narzędziami oferowanymi przez studia kolonialne i postkolonialne w myśleniu i działaniu w Europie Środkowej i Wschodniej. Zastanawiają się raczej, jak dorobek krytyczny wytworzony przez subaltern studies, badania kolonialne i postkolonialne albo imperialne i postimperialne, który adresowano pierwotnie do omawiania doświadczenia społeczeństw Azji Południowej, Afryki i Bliskiego Wschodu, użyć w naszym regionie. Po pionierskim okresie ten poręczny aparat B poznawczy jest docierany i rozwijany w praktyce rozpoznania złogów zależności zawiązanych nie tylko w okresie panowania na tym terenie imperiów rosyjskiego, austriackiego, niemieckiego i osmańskiego w długim XIX w. czy krótkotrwałego „imperium Hitlera”, ale również i Związku Radzieckiego. Innymi słowy, w najnowszych badaniach prefiks „post-” w słowie „postkomunizm” uznawany jest za oznaczający to samo co w słowie „postkolonializm”.

Badacze ukraińscy zajmują silną pozycję w postkolonialnie sprofilowanych dyskusjach o regionie, gdyż podjęli je jako jedni z pierwszych i od początku uczestniczą w nich intensywnie. Mykoła Riabczuk zaś jest czołową postacią tego środowiska. Jego nowa książka to zbiór pisarstwa interwencyjnego, powstałego w odpowiedzi na okoliczności i wydarzenia, które zaistniały w ciągu ostatnich 25 lat na Ukrainie. Posługuje się w niej wiedzą i repertuarem procedur analitycznych humanistyki do zdiagnozowania problemów i konfliktów pojawiających się w lokalnej przestrzeni postkolonialnej oraz zaoferowania perspektyw ich rozwiązań. Wykracza zarazem poza eksperckie omówienie rzeczywistości w celu jej zmieniania. W zebranych artykułach komentuje karierę idei eurazjanizmu, nośne portretowanie Ukrainy jako cywilizacyjnego pogranicza, jej kulturę pamięci, wizytę patriarchy Cyryla w Kijowie, nadanie tytułu „Bohatera Ukrainy” Stepanowi Banderze, kompradorską naturę ukraińskich służ bezpieczeństwa i Majdan w 2013–2014 r. Mimo roboczego czy doraźnego charakteru teksty te, w zaproponowanym zestawieniu, składają się na wnikliwy opis postkolonialnej kondycji Ukrainy.

W kolejnych komentarzach Riabczuk identyfikuje komponenty syndromu postkolonialnego tego kraju. Demaskuje zarówno te projektowane przez wschodnich i zachodnich, bliskich i dalszych, ale ważnych (Bruksela, Waszyngton) sąsiadów, jak i te podtrzymywane na miejscu i głęboko zinternalizowane przez samych Ukraińców. Osad, który po dawnych więzach pozostał w imaginarium Rosjan, napędza wyobrażenia o jedności narodu rosyjskiego i ukraińskiego (a także białoruskiego) oraz niższości cywilizacyjnej i niesamodzielności „rabskiego” czy „wiejskiego” społeczeństwa przejawiającej się m.in. w stale podkreślanym braku politycznej stabilizacji i nacjonalistycznych skłonnościach. Wielu obserwatorów z innych krajów, zwłaszcza zaś tych o imperialnej przeszłości, odtwarza stereotypy o niedojrzałości Ukrainy i głosi konieczność objęcia jej kuratelą czy to Rosji, czy ich własną.

Sami mieszkańcy postkolonialnego terytorium, podpowiada Riabczuk, powodowani są dawnymi i współczesnymi relacjami z silnym sąsiadem. Choć posiadają hybrydyczne tożsamości skomponowane z elementów ukraińskich, rosyjskich i globalnej zachodniej kultury, ulegają naciskowi oczekiwań (wypływających z ich własnego społeczeństwa, ale też z zewnątrz) domagających się klarownego określenia jako stuprocentowi Ukraińcy bądź Rosjanie.

Prowadzi to do koncentrowania się na budowie „kryształowych” identyfikacji, polaryzacji wspólnoty, wzrostu napięć i konfrontacji. Tymczasem podziały wewnątrz ukraińskiego społeczeństwa i rozgrywające się w nim konflikty są bardziej złożone. Kluczowym i nadal potężnym jego elementem jest grupa trafnie określana przez Riabczuka mianem elit kreolskich. Podobnie jak imperialny biały establishment Ameryki Południowej, który pogodził się z politycznym uniezależnieniem nowych państw od metropolii pod warunkiem utrzymania własnej politycznej, gospodarczej i kulturalnej dominacji nad tubylcami, rosyjskojęzyczne wyższe sfery związane z poprzednim reżimem bronią swojej pozycji w wyemancypowanej Ukrainie, ścierając się z nowymi elitami i negocjując (skutecznie) z pozostałą częścią społeczeństwa oraz obsługując dawne więzi lojalności z Moskwą. Grupa ta nie jest jednorodna, podobnie zresztą jak inni uczestnicy sporu: zdeklarowani proeuropejscy liberałowie i narodowcy oraz pozostali Ukraińcy zajmujący już nie tak silne stanowiska, lecz biorący w nim aktywny udział.

Znanym wyrazem tej społecznej walki była pomarańczowa rewolucja w 2004 r. i Majdan w 2013–2014 r. Początkowo pośrednio angażowane w nią były zarówno dawne więzi, jak i zasoby ex-hegemona, który później, decydując się na wojskową inwazję, zastąpił ją międzynarodowym konfliktem. Mniej nośne są konflikty skoncentrowane na kulturze, w tym ten dotyczący niechlubnego podziału na kulturę wysoką i popularną. Na Ukrainie wraca on do obiegu, gdyż łączy się z rozróżnieniem na twórczość rosyjsko- i ukraińskojęzyczną, w którym ta pierwsza, opierając się na przeszłych więziach i teraźniejszej imperialnej polityce kulturowej, silnie konkuruje z tą drugą na polu tzw. kultury wysokiej, a dzięki wsparciu rosyjskiej infrastruktury medialnej, której przekaz jest odbierany w całym kraju, wygrywa na polu tzw. kultury rozrywkowej. Co więcej, ukraińscy twórcy reagują na tę sytuację reaktywacją nowoczesnego elitarystycznego potępienia dla popkultury, tym razem nie z powodu czysto estetycznych uprzedzeń. Dalszą konsekwencją kulturowej wojny jest antyegalitarna tendencja rodzimej sztuki polegająca na ograniczaniu się do źródeł inspiracji oraz form artystycznych, które przyjęło się uznawać za wzniosłe i wysokie.

Remedium na syndrom postkolonialny zalecanym przez Riabczuka (zgodnie receptami mistrzów tej teorii krytycznej) Ukraińcom i Rosjanom oraz innym, którym dokuczają objawy, jest postkolonialna sztuka. Podważa ona schematy i symbole kolonialne i antykolonialne, kwestionując ekskluzywność, przemoc i antyegalitaryzm wytwarzanych przez nie projekcji społecznej wspólnoty. Proponuje estetykę generującą nowe sensy i przedstawienia poprzez ponowne użycie całego repertuar form przeszłości, a w tym imperialnego i antyimperialnego kanonu. Przetwarza krzykliwe hasła, uproszczone klasyfikacje, wszystko wyjaśniające mity, zbyt jasne opowieści historyczne, oferując obrazy zbiorowości inkluzyjnej, otwartej i równej. Na postkolonialną kondycję najlepszy jest postkolonializm.

_

Mykoła Riabczuk

Ukraina. Syndrom postkolonialny

Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław–Wojnowice 2015, s. 260

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter