70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il. Tymoteusz Piotrowski

Przebijanie się przez powierzchnię

Tylko siedem odcinków, a mimo to jedna z najlepszych premier tego sezonu. Wielkie kłamstewka sięgają do znanej konwencji – oto w perfekcyjnych domach ukrywają się mroczne tajemnice. Zbrodnia i doskonale wypolerowana powierzchnia, nieskazitelny wizerunek i przemoc, kobiety i mężczyźni, kobiety i kobiety.

Wielkie kłamstewka to serial, który imponuje rozmachem mimo tra­dycyjnej konstrukcji historii. Decy­dujące dla wrażenia są niewątpliwie aktorskie kreacje. Celeste (Nicole Kidman), Madeline (Reese Wither­spoon), Jane (Shailene Woodley) oraz Renata (Laura Dern) to matki dosko­nałe. Są majętne, zamężne i niesione – nierzadko krwiożerczym – instynktem macierzyńskim. Tylko Jane wyróżnia się w tym doskonałym towarzystwie. Rozpoczyna nowe życie, zmagając się ze wspomnieniem gwałtu oraz oskarżeniami jej syna – Ziggy’ego (Iain Armitage) – o przemoc wobec koleżanki z klasy. Status materialny, matrymonialny, wiek nie mają więk­szego znaczenia dla nawiązującej się przyjaźni pomiędzy nią, Madeline i Celeste. Troska o siebie i najbliż­szych jest najważniejsza – kobiety mają niesłabnącą potrzebę wymie­rzenia sprawiedliwości.

Serial zbudowany jest z linearnie prowadzonej narracji – sprawnie roz­wijającej intrygę – oraz wypowiedzi dalszoplanowych bohaterów pod­czas przesłuchań. Znajomi głów­nych bohaterek i świadkowie zdarzeń snują domysły na temat potencjalnej zbrodni, ale także – innych osób, ich osobowości, relacji panujących w Monterey. Charakterystyka przez nich proponowana jest równoległa nie tylko formalnie; zdaje się też nie dotykać sedna historii. Doskonały oka­zuje się też zabieg wyciszenia dźwięku podczas zeznań głównych bohaterek – w tak „muzycznym” serialu robi to piorunujące wrażenie. Wszystko to sprawia, że Wielkie kłamstewka są nie do przegapienia. Świetnie wyko­rzystują strukturę miniserialu. Akcja jest dynamiczna, mimo że nie gnamy z bohaterami w poszukiwaniu wrażeń, a narracja jest oszczędna i wywa­żona. Skrajne emocje nie pociągają za sobą skrajnej estetyki ani prostych rozwiązań – do końca utrzymuje się napięcie pomiędzy powierzchnią i głębią. To duża, skoncentrowana porcja wrażeń – nie do osiągnięcia w formatach o kilku sezonach. Ten serial trzeba dawkować.

Istotną rolę w serialu odgrywają także najmłodsi. W przeciwieństwie do innych produkcji, nie są bohaterem zbiorowym ani pion­kami w grze dorosłych.

W Wielkich kłamstewkach dzieci mają rozbudowane osobowości, charakteryzo­wane są na różne sposoby, a ich relacje stają się kołem napędowym dużej części historii. Szczególnie wyeks­ponowaną dwójkę, czyli Chloe (Darby Camp) oraz Ziggy’ego, poznajemy przez muzykę. Ziggy (nazwany na cześć postaci wykreowanej przez Davida Bowiego), podobnie jak Chloe, regu­larnie włącza odpowiadające sytuacji i emocjom utwory, a także próbuje wpłynąć na innych przez piosenki. Brzmi jak fantazja o pozbawionym infantylności dziecięcym guście? W istocie, Chloe słuchająca PJ Harvey jest dziewczynką wyjątkową – nad wyraz dojrzałą i charyzmatyczną. Ziggy to z kolei chłopiec przenikliwy i pełny niepokoju. Tożsamość jego ojca jest jedną z kluczowych zagadek serialu. Dzieci są w serialu ważnymi graczami, na których bezpośrednio wpływają relacje dorosłych. To troska o nie często wpływa na radykalne decyzje kobiet.

Znaczenie muzyki nie spro­wadza się do wskazówek dotyczących fabuły ani do podkreślania nastroju scen. Ścieżka dźwiękowa została przy­gotowana ze szczególną pieczołowi­tością. Pojawiają się tu popowe hity, które łatwo mogłyby spłaszczać serial lub przesadnie interpretować wyda­rzenia i emocje bohaterek. Wpro­wadzane są ze smakiem i umiarem, budując dodatkowy wymiar serialu – eleganckiego i uwodzącego, ale zarazem psychologicznie zatrważa­jącego. Godny szczególnej uwagi jest intrygujący theme song serialu – Cold Little Heart Michaela Kiwanukiego. Pojawiają się też legendarne utwory z lat 60. i 70., które na nowo odżywają na tle wydarzeń w Monterey. Nie­naganna ścieżka dźwiękowa towa­rzyszy efektownym zdjęciom wnętrz domów oraz natury. Przyjemność estetyczna wyraziście kontrastuje z jego głębszym sensem. Pod wypo­lerowaną powierzchnią kryją się: trauma, przemoc, oziębłość, rozpacz i wściekłość. Przywołuje to na myśl tuzin filmów i seriali o perfekcyjnych paniach domu. Wielkie kłamstewka zdają się odwoływać do wrażliwości widzów, którzy tęsknią za Gotowymi na wszystko albo z zainteresowa­niem śledzili losy Żon ze Stepford. Schematy zyskują tu jednak nową jakość. Bardziej wnikliwą psycholo­gicznie, dramatycznie i imponującą estetycznie.

Największymi przegranymi serialu są mężczyźni. Ze świecą szukać męskiej postaci, która nie byłaby rozczarowaniem. Mamy tu domowego kata, poszukiwanego gwałciciela; pozbawionego cha­rakteru i stanowczości męża; wul­garnego biznesmena w klapkach i byłego męża, który nie sprostał roli ojca i partnera. Pod wieloma wzglę­dami w Wielkich kłamstewkach dzieci są bardziej złożonymi posta­ciami niż ojcowie i mężowie. Z kolei żadna z bohaterek nie wdzięczy się do widza. Nie w ten sposób zdobywa naszą uwagę i emocje. Doświadczenia kobiet są w tym serialu skonstru­owane precyzyjnie i bez taniej psy­chologii. Twórcy oszczędzili nam dia­logów, w których postaci deklamują autorefleksje tak, aby widz czuł się bardziej świadomy niż bohaterowie. Zamiast tego mamy np. próbę mał­żeńskiej terapii oprawcy i ofiary albo prywatny recital piosenek Elvisa Presleya. Mężczyźni nie znajdują dla siebie odpowiednich ról, zawodzą i żenują. W kontrze do nich wzajemne wsparcie dodaje sił bohaterkom. To jeden z tych seriali, który patetyczną opowieść o kobiecej przyjaźni prze­kuwa w złożony obraz siły i podmioto­wości. Wyziera zza niego także prze­konanie, że poza problemami postfe­minizmu i postpostfeminizmu mamy nadal niezałatwione problemy o wiele bardziej elementarne, których pozo­stawianie przeszłości jest nie tylko błędem, ale i fikcją. To serial w ścisłym tego słowa znaczeniu feministyczny. Wydaje się bowiem, że ostatecznie to historia o oporze wobec przemocy, trosce o siebie i – nade wszystko – o kobiecej solidarności, która bywa zabójczą bronią.

_

Wielkie kłamstewka
reż. David E. Kelley
HBO 2017

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata