70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Najmilszy z oligarchów

Zbigniew Parafianowicz i Michał Potocki podjęli się niebywale trudnego zadania: postanowili napisać biografię Petra Poroszenki i Ukrainy czasów jego prezydentury. To operacja na żywym organizmie: Poroszenko jest prezydentem targanej wojną i kryzysami Ukrainy, każdy dzień rzuca na jego postać i rządy nowe światło.

Autorzy nie mają więc luksusu uchwycenia swojego bohatera w historycznym bezruchu, muszą wyciągać głębokie wnioski z bieżących wydarzeń. Książka, którą Wydawnictwo Czarne prezentuje na półmetku jego prezydentury – Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki – udowadnia jednak, że dwójce dziennikarzy „Dziennika Gazety Prawnej” operacja się powiodła, a Parafianowicz i Potocki mają sprawdzony warsztat. Pokazali to już przy okazji swojej poprzedniej książki Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę. Obie pozycje znakomicie się uzupełniają i wraz z takimi tytułami jak Barszcz Ukraiński oraz Ukraina. Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach Piotra Pogorzelskiego czy wywiadu rzeki Izy Chruślińskiej z Oksaną Zabużko Ukraiński palimpsest należą do najważniejszych pozycji poświęconych Ukrainie, które ukazały się w Polsce w ostatnich latach – a ukazało się ich wiele.

 

„Król czekolady”

Zadanie, przed którym stanęli Parafianowicz i Potocki, jest tym trudniejsze, że Poroszenko to postać niejednoznaczna i barwna. Czytelnik Kryształowego fortepianu dowie się, że piąty prezydent poradzieckiej Ukrainy urodził się na besarabskiej prowincji, później żył w naddniestrzańskich Benderach, aby w końcu trafić do Kijowa. Tam podczas pieriestrojki ukończył na prestiżowej uczelni stosunki międzynarodowe (jego kolegą ze studiów był Micheil Saakaszwili – wieloletni prezydent Gruzji i do niedawna gubernator obwodu odeskiego). Biznes rozkręcał ze swoim ojcem i bratem: zaczynali od handlu pieprzem i kakao, aby zbudować ogromne imperium – dziś Poroszenko jest miliarderem, jednym z najbogatszych Ukraińców. W przeszłości lubił się bić: osiągał świetne wyniki w dżudo i zapasach, krąży nawet legenda o tym, że w młodzieńczych czasach miał na jednym z turniejów stanąć w szranki z Władimirem Putinem. To człowiek zupełnie innego pokroju niż Wiktor Janukowycz. Poroszenko nie był członkiem gangu, nie dorobił się na kradzieżach czy spekulacjach. Stworzył dobrze działające przedsiębiorstwa, autorzy piszą: „Jeśli ktoś z bogatych Ukraińców mógł bez obaw o własną kieszeń zamienić Ukrainę w normalnie funkcjonującą gospodarkę rynkową, był to właśnie on”. Słynie z pracowitości (często pracuje po kilkanaście godzin dziennie), zna pięć języków, jest człowiekiem rodzinnym (ma czworo dzieci, udane małżeństwo, urodzonego w dniu inauguracji prezydenckiej wnuka, ojcu zbudował dom nieopodal swojego), jest głęboko wierzący. Niech za dowód na odmienność (acz: w ramach podobnych do pewnego stopnia odruchów) Janukowycza i Poroszenki posłuży fakt, że o ile symbolem domu pierwszego był „złoty kibelek”, o tyle symbolem drugiego autorzy uczynili tytułowy kryształowy fortepian.

Gdy w 2013 r. pojawił się na Majdanie, ludzie początkowo patrzyli na niego nieufanie – jak na człowieka Janukowycza. Poroszenko potrafił odnaleźć się bowiem w różnych układach politycznych: zakładał Partię Regionów, był bliskim współpracownikiem Łeonida Kuczmy, po pomarańczowej rewolucji Wiktor Juszczenko widział w nim najlepszego kandydata na premiera, później był ministrem w rządzie Mykoły Azarowa, gabinetu obalonego przez ostatnią rewolucję (odszedł z niego na rok przed jej wybuchem). Gdy rozpoczynała się rewolucja godności, według sondaży zaledwie 4% Ukraińców oddałoby na niego głos w wyborach prezydenckich. Kilka miesięcy później wygrał je w pierwszej turze, stając się twarzą przemian. Potocki i Parafianowicz tłumaczą, w jaki sposób w ciągu kilku miesięcy został bohaterem narodowym.

Jedna trzecia książki jest poświęcona życiu Poroszenki przed objęciem przez niego urzędu prezydenta. Reszta dotyczy ostatnich dwóch i pół roku. „Król czekolady”, jak mówi się na właściciela cukierniczego giganta Roshena, czasem znika czytelnikowi z pola widzenia – często jest bowiem, jako głowa państwa, tylko pretekstem, aby o tym państwie opowiedzieć. Przekrojowość i holistyczność to jedne z największych atutów Kryształowego fortepianu: autorzy w zarówno przystępny (i znakomity literacko), jak i merytoryczny sposób pokazują Ukrainę ostatnich kilku lat. Interesuje ich przede wszystkim polityka, ale w kraju, w którym tak bardzo przeplata się ona z gospodarką, również tej ostatniej nie zabraknie. Mamy więc rozdziały m.in. o aneksji Krymu, wojnie w Donbasie, integracji z Zachodem, walce z oligarchami, walce z korupcją, o relacjach z Polską, o stosunku nowych władz do historii czy o rozprawie z mafią na bliskim Polsce Zakarpaciu. Dziennikarze prezentują też „kuchnię” ukraińskiej polityki. Czytelnik po lekturze Kryształowego fortepianu – sporej, liczącej ponad 400 stron pozycji – będzie znakomicie rozumiał, co się dzieje dziś na Ukrainie.

 

Neutralna życzliwość

Autorzy potrafią polityczne rozgrywki sfabularyzować, nadać im dynamikę. Udaje im się to, ponieważ Ukrainą zajmują się od wielu lat, mają znakomite kontakty, a na Wschodzie, gdzie wiele sfer życia publiczne nie jest przejrzystych, dobre dojścia i zdobycie zaufania to często jedyny sposób na uzyskanie ekskluzywnej informacji. Oni je zdobywają i dlatego gdy opowiadają np. o tajnych negocjacjach Władimira Putina i Petro Poroszenki w sprawie Donbasu, potrafią z wielu odbytych rozmów zrekonstruować niemal w najdrobniejszych szczegółach ich przebieg (od nastroju po konsumowany alkohol) – to rozdział Bunt, literacko najciekawszy, przywodzący na myśl znakomitą Małą wojnę, która wstrząsnęła światem Rolanda Asmusa. Małgorzata Nocuń w blurbie napisała: „na podstawie reportażu Zbigniewa Parafianowicza i Michała Potockiego można by nakręcić ukraińską wersję House of Cards (…) tę biografię czyta się jak thriller polityczny”.

Potocki i Parafianowicz mogli opisać wszystko w tak pogłębiony sposób, bo nie przygotowali książki „zza biurka” ani bazującej na kilku „wypadach na Majdan”. Liczba rozmówców i wykonanej pracy robi wrażenie, to rzeczowe dziennikarstwo śledcze. Dziennikarzom udało się dotrzeć m.in. do czołowych ukraińskich polityków, jak Wołodymyr Hrojsman, Ihor Kononenko czy Micheil Saakaszwili. Potrafią też tkać opowieść z małych, ale jakże wiele mówiących o tym kraju szczegółów. Zauważają np., że obecne poglądy polityczne osoby, która gości ich w swoim gabinecie, można poznać po tym, jakimi cukierkami ich częstuje: czy będą to cukierki prezydenckiego Roshena czy też firmy Konti współpracownika Rinata Achmetowa z Doniecka Borysa Kołesnikowa. Co istotne, autorzy umieją nie tylko zebrać obszerny materiał, ale też stworzyć z niego spójny i atrakcyjny tekst. I wyselekcjonować informacje: to ważne na rozplotkowanej Ukrainie.

Książce zarzucić można niewiele. Szkoda, że tak mało miejsca poświęcono obecnemu premierowi Wołodymyrowi Hrojsmanowi. W ukraińskiej polityce to jedna z najbliższych Poroszence osób, a w tak szczegółowej książce wątek ich znajomości powinien być obszerniej omówiony.

Potocki i Parafianowicz są wobec Poroszenki „neutralnie życzliwi”. Uważają, że jest dobrym prezydentem na czasy przejściowe, podkreślają, iż poradził sobie z deficytem budżetowym, stworzył siły zbrojne (które w dniu rosyjskiej inwazji praktycznie nie istniały), sprawił, że Ukraina nie traci już terytorium, a Odessa czy Charków są wciąż ukraińskie. Są jednak wobec niego również krytyczni: zaznaczają, że jest integralną częścią patologicznego ukraińskiego systemu polityczno-gospodarczego i ma ograniczoną motywację, aby go strukturalnie zmieniać. O innych oligarchach piszą: „Będą się mu kłaniać na przyjęciach, a po cichu z niego szydzić i nazywać farciarzem, na którego miejscu mógłby być każdy z nich”. To dobrze, że Potocki i Parafianowicz patrzą Poroszence na ręce i „tłumaczą go” polskiemu czytelnikowi. Poroszenko, „król czekolady”, to bowiem może i najsympatyczniejszym z oligarchów, ale jednak oligarcha.

_

Zbigniew Parafianowicz i Michał Potocki

Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki

Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016, s. 432

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata