70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Tomasz Paczos/Fotonova

Teologia pod lupą

Po Vaticanum II spodziewano się, że Kongregacja Nauki Wiary mocno ograniczy swoją aktywność, szczególnie w dziedzinie cenzurowania. Reformy soborowe okazały się jednak tak radykalne i złożone, a do tego niejednoznaczne, że spotykały się ze skrajnie odmiennymi interpretacjami. W rezultacie szybko stało się oczywiste, że watykańską strażniczkę ortodoksji czeka wiele pracy.

Na podstawie historii Kongregacji Nauki Wiary można ułożyć całkiem pasjonującą historię teologii, a nawet Kościoła, ot, choćby w perspektywie jego wielkich problemów doktrynalnych. Ta watykańska strażniczka ortodoksji, powołana do istnienia w 1542 r. pod nazwą „Święte Oficjum”, aby być biczem na herezje, schizmy i błędy, miała swoje lepsze i gorsze okresy. Niewątpliwie gros jej działań, sądów i werdyktów nie przynosi jej chluby. To m.in. dlatego na II Soborze Watykańskim (1963–1965) zdecydowano o jej gruntownej reformie. Ojcowie soborowi – jak delikatnie i zwięźle ujął to Raymond Winling – „pragnęli zaprotestować przeciwko metodom stosowanym przez organ obwarowany tajemnicą, wydający sądy anonimowo i bez odwołania, z jego składem osobowym, który bynajmniej nie odzwierciedlał różnorodności uzasadnionych opinii”

Jakkolwiek patrzeć na działalność Kongregacji Nauki Wiary (dalej: KNW), tej najstarszej i najważniejszej dykasterii rzymskiego centrum Kościoła, jej rozliczne decyzje nie tylko niezmiennie przyciągają dziś uwagę mediów, ale przede wszystkim wskazują na problemy, sprawy i zjawiska o zasadniczym znaczeniu dla Kościoła. Co zatem w twórczości teologów / teolożek od czasów II Soboru Watykańskiego najbardziej interesowało watykańską strażniczkę ortodoksji? Czego dotyczyły pytania, na które – według KNW – udzielili oni / one odpowiedzi błędnych i sprzecznych z prawdziwą wiarą Kościoła lub dla wiary tej niebezpiecznych?

Statystyki „błądzące”

Zacznijmy od kilku danych statystycznych, poprzedzając je listą hierarchów, którzy w przyjętym tu okresie stali na czele KNW: Alfredo Ottaviani z Włoch (1959–1968), Franjo Šeper z Chorwacji (1968–1981), Joseph Ratzinger z Niemiec (1981–2005), William J. Levada z USA (2005–2012), Gerhard L. Müller z Niemiec (2012–2017) i Luis F. Ladaria z Hiszpanii (od 2017). Jak widać, okres ten zdominowała działalność jednego hierarchy – kard. Ratzingera: na 58 lat posoborowego istnienia tej dykasterii kierował on nią przez, bagatela, 25 lat, a czas ten w jakiejś mierze można jeszcze wydłużyć do 33, czyli o 8 lat, podczas których był on papieżem i z oczywistych względów miał zasadniczy wpływ na watykańską strażniczkę ortodoksji.

Od zakończenia II Soboru Watykańskiego do tej pory KNW opublikowała łącznie 156 dokumentów, które można nazwać podstawowymi, w odróżnieniu od pomniejszych, które komentują te pierwsze czy wyjaśniają jakieś inne kwestie itp. Wszystkie dokumenty podstawowe znajdują się na stronie internetowej Watykanu. Nas interesują tu właśnie te podstawowe enuncjacje, ale nie wszystkie. Jeśli roboczo i upraszczając, podzielimy je na trzy kategorie: dyscyplinarne, duszpasterskie i doktrynalne, to w niniejszym artykule chodzi przede wszystkim o doktrynalne, i to wyłącznie te z nich, w których KNW wytknęła konkretne błędy wyłącznie przedstawicielom teologii uprawianej naukowo. Do tej – doktrynalno-teologicznej – kategorii można zaliczyć ok. 40 dokumentów podstawowych. W blisko 20 z nich piętnuje się błędy, ale bez wymieniania nazwisk ich autorów / autorek i tytułów ich dzieł, z kolei w nieco ponad 20 poznajemy zarówno nazwiska winowajców, jak i tytuły ich podejrzanych książek.

Za pontyfikatu Pawła VI (1963–1978) KNW opublikowała tylko jeden dokument z personaliami inkryminowanego teologa (na łącznie 6 doktrynalno-teologicznych), z kolei za Jana Pawła II (1978–2005) – 19 (na 25), a za Benedykta XVI (2005–2013) – pozostałe 2 (na 6). KNW pod papieżem Franciszkiem opublikowała jak do tej pory 3 enuncjacje doktrynalno-teologiczne – i żadna nie wytyka błędów konkretnym teolożkom / teologom.

W tytułach dokumentów podstawowych pojawia się 16 nazwisk inkryminowanych przedstawicieli teologii, przy czym dwóch z nich – jak jeszcze zobaczymy – stało się bohaterami przynajmniej dwóch wypowiedzi KNW.

W gronie tej „szesnastki” znalazły się tylko dwie kobiety, zakonnice z USA: s. Jeannine Gramick ze zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame i s. Margaret A. Farley, siostra miłosierdzia. Obu KNW wytknęła błędy w dziedzinie etyki i teologii ludzkiej seksualności. Jeśli przyjąć – zgodnie z prawem kanonicznym – że zakonnice są wiernymi świeckimi, to w „szesnastce” znalazło się troje członków laikatu, w tym Reinhard Messner, profesor z uniwersytetu w Innsbrucku, zajmujący się sakramentologią.

W gronie 16 „błądzących” teolożek / teologów wymienionych z nazwiska nie ma żadnego przedstawiciela Afryki oraz Australii i Oceanii. Mamy tam z kolei 7 teologów / teolożek z Ameryki Północnej (6 z USA i 1 Kanadyjczyk), 5 z Europy (Austriak, Belg, Francuz, Hiszpan, Niemiec), 3 z Azji (2 z Indii i 1 ze Sri Lanki) oraz 2 z Ameryki Łacińskiej. Nie znaczy to, że KNW nie badała ortodoksyjności książek Afrykańczyków czy Australijczyków, tyle że obyło się bez publicznej enuncjacji dokumentów. Bradford E. Hinze, znakomity znawca interesującej nas dykasterii z jezuickiego Fordham University w USA, ustalił, co wcale nie jest łatwe, z uwagi na tajemnicę, jaka – z inicjatywy Watykanu – otacza te sprawy, że KNW w latach 80. badała dzieła przynajmniej dwóch teologów z Czarnego Kontynentu, Kameruńczyków: Meinrada Hebga (zm. 2008), założyciela charyzmatycznej wspólnoty Ephphata, i Jeana Marca Eli (zm. 2008), który, po przymusowej emigracji z kraju, wykładał na Uniwersytecie Laval i Québec w Montrealu. Uwagę Watykanu przyciągały szczególnie ich koncepcje inkulturacji. Wiadomo ponadto, że badaniom poddano również książki kilku afrykańskich teolożek zakonnic, których nazwisk nie ujawniono. Hinze nic nie wspomina o Australii, niemniej trzeba dać wiarę pogłoskom, że KNW w ostatniej dekadzie interesowała się pracami ks. Ormonda Rusha na temat interpretacji II Soboru Watykańskiego.

Błędne wykładnie Soboru

Po Vaticanum II spodziewano się, że KNW mocno ograniczy swoją aktywność, szczególnie w dziedzinie cenzurowania podejrzanych dzieł teologicznych. Reformy soborowe okazały się jednak tak radykalne, złożone, wielopiętrowe i niejednoznaczne, nawet niedokończone, że wciąż spotykają się ze skrajnie odmiennymi interpretacjami, co w nieunikniony sposób prowadziło (i prowadzi) do napięć, konfliktów, nieporozumień w Kościele. W rezultacie szybko stało się oczywiste, że watykańską strażniczkę ortodoksji czeka wiele pracy.

Pierwszy dokument podstawowy KNW, który nas tu interesuje, a trzeci w kolejności po Soborze, ukazał się w lipcu 1966 r.: List do przewielebnych biskupów Konferencji Episkopatów o interpretacji dokumentów Soboru Watykańskiego II. Jego problematyka zdominowała wypowiedzi KNW w pierwszej posoborowej dekadzie jej działalności, czyli za pontyfikatu Pawła VI. W tym okresie w szczególny sposób stała ona na straży właściwej wykładni wciąż jeszcze „gorącego” nauczania i „świeżych” reform Soboru. Po Liście…, w latach 70., powstały jeszcze dwa podobne zasadnicze dokumenty: Deklaracja „Mysterium Filii Dei” dotycząca wiary w misteria Wcielania i Trójcy Świętej wobec niektórych współczesnych błędów, a następnie Deklaracja „Mysterium Ecclesiae” o katolickiej doktrynie o Kościele przeciw niektórym współczesnym błędom. W żadnym z nich nie wymienia się nazwisk i dzieł inkryminowanych teologów. Znamienne, że piętnowane w tych dokumentach błędy i podnoszone problemy właściwie do naszych dni w różnych natężeniach, proporcjach i konstelacjach wciąż pojawiają się w enuncjacjach KNW. A błędy te w głównej mierze dotyczyły, jak też wciąż mogą dotyczyć, takich oto zagadnień:

1. Relacja między Objawieniem a Tradycją – „są tacy – czytamy w przywołanym Liście… – którzy odwołują się do Pisma Świętego, pozostawiając zupełnie na boku Tradycję, lecz zawężają zakres i siłę natchnienia biblijnego i wolności [hagiografów] od błędu (…)”.

2. Eucharystia – niektórzy utrzymują – czytamy w tym samym dokumencie – „jak gdyby na mocy przeistoczenia chleb i wino nie zmieniały się w Ciało i Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa, ale po prostu zmieniały znaczenie”.

3. Sakrament pokuty – przyjmuje się np., że dla tego sakramentu nie jest istotne osobiste wyznanie grzechów wobec spowiednika.

4. Grzech pierworodny – są teolodzy, którzy „wyjaśniają go w taki sposób, że pierworodna wina Adama i przekazywanie jego grzechu pozostają mocno zaciemnione”.

5. Teologia moralna – niektórzy „nie uznają prawa naturalnego, przyjmują natomiast tak zwaną »etykę sytuacyjną«. Propaguje się szkodliwe opinie dotyczące moralności i odpowiedzialności w dziedzinie seksualnej i małżeństwa”.

6. Tajemnica Jezusa Chrystusa – do którego stosuje się język nazbyt odległy od tradycyjnego dogmatycznego nauczania soborów starożytnych. W tym duchu akcentuje się Jego człowieczeństwo ze szkodą dla natury boskiej, co pociąga za sobą błędy dotyczące tajemnicy Trójcy Świętej. W Deklaracji „Mysterium Filii Dei” czytamy: „Kiedy odrzuca się Misterium wiecznej i Boskiej osoby Chrystusa, Syna Bożego, kwestionuje się także prawdę o Trójcy Świętej, a wraz z nią prawdę o Duchu Świętym, który odwiecznie pochodzi od Ojca i Syna, lub, innymi słowy, od Ojca przez Syna”.

7. Nauczanie tzw. zwyczajnego Magisterium Kościoła, w szczególności zaś papieża – które, czytamy w Liście…– „jest niekiedy niedoceniane i pomniejszane do tego stopnia, jak gdyby należało do zakresu wolnych opinii”.

8. Dogmaty – jakoby ich sformułowania podlegały – kolejny raz List…– „ewolucji historycznej do tego stopnia, że również samo ich obiektywne znaczenie ulega zmianie”. Deklaracja „Mysterium Ecclesiae”, wyjaśniając sens nauczania Vaticanum II o historyczno-kulturowych uwarunkowaniach sformułowań doktrynalnych, proponuje właściwą jego wykładnię, ale przy okazji wskazuje także na radykalizm soborowego novum, a novum to – podkreślmy – do dzisiaj może szokować, szczególnie tych, którzy uważają, że formułom dogmatycznym niczego nie może brakować. Czytamy w deklaracji: czasami zdarza się, „że jakaś prawda dogmatyczna zostaje najpierw wyrażana w sposób niepełny, chociaż nigdy nie błędny, a dopiero później, po rozważeniu jej w szerszym kontekście wiary i poznania ludzkiego, otrzymuje pełniejsze i doskonalsze wyrażenie. (…) W końcu należy dodać, że chociaż prawdy, których Kościół pragnie rzeczywiście nauczać w swoich formułach dogmatycznych, różnią się w zależności od zmiennych sposobów myślenia w różnych epokach (…), może zdarzyć się jednak niekiedy, że te same prawdy zostaną wyrażone przez Urząd Nauczycielski Kościoła przy pomocy pojęć, które odzwierciedlają wspomniane sposoby myślenia”. KNW przyznała, że – według Vaticanum II – Magisterium Kościoła, formułując jakąś doktrynę, może uprzywilejowywać te lub inne modele myślenia, np. konkretnych szkół teologicznych, tym samym przenosząc na formuły dogmatyczne zarówno ich „blaski”, jak też ich „cienie”. Formuły dogmatyczne mogą „kuleć”!

Wyzwolenie czy odkupienie?

W latach 80. ubiegłego wieku, już w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, najważniejsze miejsce w krytycznych doktrynalnych enuncjacjach KNW zajęła teologia wyzwolenia, która w owych czasach zawładnęła Kościołem w Ameryce Łacińskiej, oddziałując też na inne kontynenty, szczególnie Afrykę i Azję. Wielu tamtejszych teologów, wspieranych przez pokaźną część hierarchów, stanęło po stronie ubogich, cierpiących i uciśnionych, czyli zdecydowanej większości mieszkańców tamtego regionu. Tworzyli oni teologie praktyczne, zaangażowane politycznie, zdecydowane nawet na walkę zbrojną, by wyzwalać ludzi od nędzy i zniewolenia przez niesprawiedliwe, grzeszne struktury społeczno-polityczne, kreowane przez właścicieli ziemskich, koncerny, reżimy i junty wojskowe. Kościół jako instytucja – według tej teologii – winien nie tylko stać po stronie biednych, ale i być biedny, a wszyscy chrześcijanie muszą realizować tzw. preferencyjną opcję na rzecz ubogich.

Watykańska strażniczka ortodoksji zdecydowała się na frontalny atak przeciwko teologii wyzwolenia, w ciągu zaledwie trzech lat poświęcając jej aż trzy oficjalne dokumenty podstawowe, a nie zabrakło w tym względzie także działań i enuncjacji nieoficjalnych. Pierwszy dokument w tej sprawie powstał w 1984 r., a uderzył w podstawy tej odmiany teologii wyzwolenia, która inspirowała się marksizmem. W roku następnym KNW potępiła książkę jednego z ojców tej teologii – franciszkanina Leonarda Boffa pt. Kościół: charyzmat i władza. Esej na temat eklezjologii walczącej. Tymczasem jednak część biskupów Ameryki Łacińskiej stanęła w obronie swoich teologów, zarzucając KNW nazbyt jednostronną krytykę ich poglądów. W efekcie Kongregacja ta w kolejnym dokumencie na temat tej teologii – Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu (1986 r.) – zmodyfikowała niektóre wcześniejsze stwierdzenia.

Powody, dla których KNW w latach 80. w szczególny sposób zajęła się teologią w Ameryce Łacińskiej, wyłożył w 1996 r. jej prefekt kard. Joseph Ratzinger w słynnym referacie Wiara i teologia dzisiaj, wygłoszonym do Konferencji Episkopatów Ameryki Łacińskiej w Guadalajarze (Meksyk): „W latach 80. radykalne nurty teologii wyzwolenia stanowiły najbardziej naglące wyzwanie dla wiary Kościoła (…) Sam termin »wyzwolenie« miał wyrażać w inny i bardziej zrozumiały sposób to, co w tradycyjnym języku Kościoła zostało nazwane odkupieniem. (…) Tak więc odkupienie stało się procesem politycznym, którego zasadnicze kierunki wyznaczała filozofia marksistowska”.

Po zróżnicowanym, ale frontalnym ataku KNW na teologię wyzwolenia wydawało się, że jej lata są policzone. Tymczasem zdołała przetrwać trudny okres, by jednak ponownie znaleźć się pod lupą Watykanu. Tym razem strażniczka ortodoksji zajęła się dziełami jezuity Jona Sobrina, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli drugiego pokolenia tego nurtu teologii. Informacja o potępieniu pewnych jego poglądów chrystologicznych (Jesucristo liberador – Jezus Chrystus jako wyzwoliciel) nosi datę 26 listopada 2006 r.

Czy papież jest nieomylny?

Pierwszy dokument podstawowy, w którym KNW błędy zarzuciła konkretnemu teologowi, ukazał się dopiero dziesięć lat po II Soborze Watykańskim, w lutym 1975 r. Dotyczył on chyba najsłynniejszego do dziś teologicznego dysydenta w Kościele, Szwajcara, ks. Hansa Künga, jednego z ekspertów Vaticanum II i profesora uniwersytetu w Tybindze. KNW krytycznie wówczas oceniła jego eklezjologię zawartą w dwóch książkach: Was ist Kirche? (Kościół) oraz Nieomylny? Nierozwiązany problem. Obie podejmują drażliwy temat trwania Kościoła w prawdzie zbawczej, w szczególności zaś dogmatu o nieomylności papieża. Cztery lata później Kongregacja drugi raz interweniowała w jego sprawie i ostatecznie pozbawiła go miana teologa katolickiego.

Studium Nieomylny?, opublikowane w 1970 r., w 100. rocznicę ogłoszenia dogmatu o nieomylności papieża, stało się zarzewiem jednej z najgorętszych debat teologicznych po Vaticanum II. Stanowisko Künga do dziś stanowi jeden z głównych punktów odniesienia we wciąż żywej teologicznej refleksji na temat trwania Kościoła w prawdzie, szczególnie ważnej w kontekście ekumenicznym. Szwajcar zakwestionował nieomylność papieską na przykładzie encykliki Pawła VI Humanae vitae (o moralnej niedopuszczalności antykoncepcji), w której papież, zdaniem Künga, „przekroczył granice dopuszczalnej ingerencji Magisterium w sferę ludzkiej wolności. W związku z tym profesor z Tybingi sformułował cztery fundamentalne zastrzeżenia odnośnie do dogmatu o nieomylności papieża: po pierwsze – definicja ta nie znajduje rzetelnego potwierdzenia w Biblii; po drugie – definicji tej nie poświadcza Tradycja; po trzecie – nie istnieje żadna niehistoryczna prawda; po czwarte – prawda wiary nie może podlegać jakimkolwiek jurydycznym orzeczeniom”.

KNW w sprawie teologii Künga opublikowała dwa krytyczne dokumenty podstawowe. W tej dziedzinie jak do tej pory wyprzedził go jeden teolog: o. Edward Schillebeeckx, dominikanin z Belgii i soborowy doradca episkopatu holenderskiego. KNW poświęciła mu aż cztery enuncjacje (w latach: 1979, 1980, 1984, 1986), ale nigdy nie odebrała mu miana teologa katolickiego.

W 1979 r. KNW krytycznie oceniła dwie książki Schillebeeckxa: Jezus, het verhaal van een levende (Jezus: historia Żyjącego) oraz Gerechtigheid en liefde. Genade en bevrijding (Usprawiedliwienie i miłość. Łaska i wyzwolenie). Belg „był przekonany, że współczesny człowiek potrzebuje nowego teologicznego obrazu Chrystusa, bez balastu abstrakcyjnych pojęć filozoficznych. (…) Teologiczną refleksję o Chrystusie rozpoczynał nie od analiz skomplikowanej formuły dogmatycznej Soboru Chalcedońskiego [451 r.], ale od pierwotnego doświadczenia spotkania konkretnych ludzi z Jezusem z Nazaretu. (…) Dla Schillebeeckxa Jezus (…) to prawdziwa osoba ludzka, w której objawiający się Bóg jest w najwyższym stopniu obecny”. Tymczasem KNW domagała się od niego wyraźnego wyznania wiary w boskość Jezusa z Nazaretu.

Kolejne watykańskie interwencje w sprawie Belga dotyczyły książek: Kerkelijk ambt: Voorgangers in de gemeente van Jezus Christus (Kościelny urząd. Pasterze w gminie Jezusa Chrystusa) oraz Pleidooi voor mensen in de kerk, Christelijke identiteit en ambten in de kerk (Mowa obrończa dla ludzi w Kościele. Chrześcijańska tożsamość i urzędy w Kościele). Schillebeeckx uważał, że teologii nie można uprawiać w oderwaniu od autentycznych problemów i trudności Kościoła. Takim szczególnie dojmującym problemem był dla niego trwały brak księży w różnych regionach świata, a tym samym pozbawienie rzesz wiernych uczestnictwa w Eucharystii. Przekonywał zatem, podobnie zresztą jak Hans Küng i wcale liczne grono innych teologów, do możliwości wyjątkowego delegowania do sprawowania Ofiary Eucharystycznej osoby świeckiej, bez święceń kapłańskich. Na to nie mogło być zgody KNW.

Jaka etyka seksualna?

W ostatnich dwóch dekadach największą uwagę KNW przyciągały trzy sprawy: etyka seksualna, szczególnie zaś homoseksualizm, święcenia kapłańskie kobiet i pluralizm religijny, czyli teologia religii.

O sprawach etyki seksualnej mówi się aż w ośmiu dokumentach KNW, począwszy od cytowanego już tu Listu do przewielebnych biskupów…, a skończywszy na Notyfikacji o książce s. Margaret A. Farley RSM pt.Tylko miłość. Zręby chrześcijańskiej etyki seksualności” z roku 2012. W sześciu z nich pojawiają się nazwiska krytykowanych teologów / teolożek, wśród których niepodzielnie „królują” Amerykanie: ks. Anthony Kosnik (1979 r.), ks. Charles Curran (1986 r.), s. Jeannine Gramick i o. Robert Nugent, salwatorianin, o których mowa w jednym dokumencie (1999), i w końcu s. Margaret A. Farley. Raz KNW potępiła poglądy o. André Guindona, oblata z Kanady (1993 r.), i o. Marciana Vidala, redemptorysty z Hiszpanii (2001).

Szczególne miejsce wśród tych etyczno-seksualnych enuncjacji zajmuje List w sprawie książki „Ludzka płciowość. Nowe kierunki w amerykańskiej myśli katolickiej”, red. ks. Anthony Kosnik. Cień tego dzieła pada na kolejne dokumenty KNW dotyczące etyki i teologii seksualności. W rzeczywistości Kosnik nie jest jego redaktorem, ale współautorem, obok Williama Carrolla, Agnes Cunningham, Ronalda Modrasa i Jamesa Schultego, stojącym na czele tego zespołu. Wyjątkowe znaczenie Ludzkiej płciowości wynika z dwóch racji. Po pierwsze – książkę tę, jak głosi jej oryginalny angielski podtytuł, zalecało Katolickie Teologiczne Towarzystwo Ameryki, największe na świecie narodowe ciało skupiające katolickich teologów. Po drugie – dzieło to zawiera wszystkie błędy, które w kolejnych latach, do dzisiaj, KNW wytknęła pracom innych teologów / teolożek.

Watykańska strażniczka ortodoksji nie pozostawiła suchej nitki na inkryminowanym dziele, i nie była w tym osamotniona. Jego autorom zarzucono lekceważenie obiektywnych etycznych norm ogólnych i sprowadzanie oceny moralnej zachowań seksualnych właściwie wyłącznie do osądu indywidualnego sumienia. W konsekwencji liczne rozwiązania szczegółowe zawarte w książce sprzeciwiają się tradycyjnej etyce seksualnej Magisterium Kościoła. W duchu dokumentu KNW o Ludzkiej płciowości pisał polski dominikanin Władysław Skrzydlewski: „Tak np., chociaż autorzy uważają cudzołóstwo (adultery) i stosunki pozamałżeńskie (swinging) za w zasadzie destruktywne i alienujące oraz sprzeczne z teologicznym sensem wierności małżeńskiej, to jednak przyjmują, że mogą być sytuacje wyjątkowe, gdy tego rodzaju związki będą autentycznie twórcze i integrujące dla wszystkich osób, których dotyczą (!), a tym samym moralnie dobre (…). Autorzy widzą możliwość moralnego akceptowania trwałego współżycia par niezwiązanych ślubem sakramentalnym (…) i uważają seksualne stosunki przedmałżeńskie będące wyrazem miłości i decyzji związania się (commitment) za moralnie uzasadnione (…). Autorzy nie widzą również problemu (…) dysponowania do egoizmu w takich działaniach seksualnych jak masturbacja (…), stosunki seksualne samotnych (…) lub rozwiedzionych (…) i stosunki pozamałżeńskie (…). Przyjmują, że wszystkie te działania mogą być twórcze i integrujące, nie wykluczają tego nawet w odniesieniu do podejmowanych w celach terapeutycznych stosunków lekarza seksuologa z pacjentem (…)”.

Święcenia kapłańskie kobiet?

Sprawa święceń kapłańskich kobiet doczekała się siedmiu enuncjacji KNW, począwszy od słynnej deklaracji Inter insigniores w 1976 r., a skończywszy na artykule obecnego prefekta KNW abp. Louisa Ladarii, dziś kardynała, z 30 maja 2018 r. W sprawie pewnych wątpliwości co do ostatecznego charakteru doktryny zawartej w „Ordinatio sacerdotalis” (łaciński tytuł dokumentu Jana Pawła II z 1994 r.). Pierwsza z tych enuncjacji przedłożyła tradycyjną i nową argumentację przeciwko dopuszczeniu kobiet do święceń. Ta tradycyjna – to przykład Jezusa, który wybrał na apostołów wyłącznie mężczyzn, praktyka apostołów i nieprzerwana tradycja. Ponieważ argumentacja ta ma swoje słabsze strony, a ponadto w przeszłości królowało założenie, że kobiety nie są godne święceń jako istoty z natury gorsze od mężczyzn, dlatego KNW zaproponowała nowy argument, z męskości Zbawiciela: „Ponieważ w Eucharystii należy w sposób sakramentalny wyrazić działanie Chrystusa, dlatego trzeba pamiętać o tym, że nie byłoby tego podobieństwa naturalnego, jakie powinno zachodzić między Chrystusem i Jego kapłanem, gdyby nie był on mężczyzną”.

Wbrew doktrynie Kościoła w 2002 r. siedem katoliczek pochodzących z Austrii, Niemiec i USA przyjęło „święcenia kapłańskie” z rąk biskupa schizmatyka. W odpowiedzi KNW ogłosiła ich ekskomunikę. W następnych latach doszło do kolejnych święceń kobiet, przy czym w 2011 r. pewien biskup, którego nazwisko ma być ujawnione dopiero po jego śmierci, dokonał „biskupiej konsekracji” dwóch uczestniczek święceń z 2002 r. Szacuje się, że do sierpnia 2015 r. na biskupów „wyświęcono” 12 kobiet, na prezbiterów – 155, a na diakonów – 33.

Abp Ladaria w liście z maja br. ogłosił, że doktryna o wykluczeniu kobiet ze święceń kapłańskich ma charakter ostateczny i należy do depozytu wiary, czyli jest objawiona, a tymczasem – jak napisał – „w niektórych krajach” twierdzi się, „że doktryna ta nie została zdefiniowana ex cathedra i że ewentualna przyszła decyzja (…) soboru powszechnego mogłaby ją zmienić”. Prefekt KNW robił aluzję – jak się sądzi – do głośnego artykułu jezuity Giancarla Paniego pt. Kobieta i diakonat, który ukazał się w wychodzącym w Rzymie jezuickim piśmie „Civiltà Cattolica”, i do wypowiedzi m.in. kard. Christopha Schönborna, arcybiskupa Wiednia z początku kwietnia . Austriak powiedział wówczas: „Problem święceń kobiet jest tym, który bezspornie może wyjaśnić wyłącznie sobór powszechny. W tej sprawie decyzja nie może być podjęta przez samego biskupa Rzymu. To materia zbyt poważna, by można było zdecydować o niej ze stanowiska papieża”. Ewidentne jest, że kard. Schönborn doktryny Kościoła o wykluczeniu kobiet od święceń – w przeciwieństwie do kard. Ladarii – nie uznał za niezmienną. Nie wydaje się też, aby w tej materii wśród biskupów panowała pełna jednomyślność.

Wypada dodać, że KNW, na czele z kard. Josephem Ratzingerem, w 1998 r. – w komentarzu do dokumentu Jana Pawła II W obronie wiary – przyznała, że nauczanie Kościoła o wykluczeniu kobiet ze święceń kapłańskich nie należy do depozytu wiary. Jak widać, KNW nie zawsze mówi jednym głosem.

Inne religie dziełem Boga?

Kwestia pluralistycznej teologii religii występuje w 8 dokumentach KNW, zaczynając od głośnego Listu do biskupów Kościoła katolickiego o niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej (1989 r.), a kończąc na Liście „Placuit Deo” do biskupów Kościoła katolickiego nt. niektórych aspektów zbawienia chrześcijańskiego (2018 r.). W tytułach czterech z nich pojawiają się nazwiska „błądzących” teologów – to oblat Tissa Balasuriya ze Sri Lanki, ekskomunikowany, ale przywrócony do jedności z Kościołem (1997), i trzech jezuitów: Anthony de Mello z Indii (1998), oceniony przez KNW pośmiertnie, Jacques Dupuis, Belg, który większość zakonnego życia spędził w Indiach (2001), Roger Haight z USA (2004).
Kard. Ratzinger nigdy nie krył, że w dokumentach KNW na temat pluralizmu religijnego w głównej mierze chodzi o krytykę teologii uprawianej w Azji, szczególnie w Indiach. W przywołanym już tu referacie z Guadalajary oznajmił: „Odwoływanie się myśli europejskiej i amerykańskiej do wizji filozoficznej i teologicznej Indii pogłębia relatywizację wszystkich postaci religijnych, typową dla kultury indyjskiej. W konsekwencji także teologia chrześcijańska w Indiach uważa za konieczne pozbawienie postaci Chrystusa jej wyjątkowego miejsca – uważanego za typowy przejaw kultury zachodniej – i umieszczenie jej na jednej płaszczyźnie z indyjskimi mitami zbawienia. Jezus historyczny – twierdzi się – nie jest Logosem w większym stopniu niż jakakolwiek inna historyczna postać zbawiciela”. Ratzingerowy opis azjatyckiej myśli religijnej teologowie z tego kontynentu uznali za karykaturę.

W azjatyckiej katolickiej teologii pluralizmu religijnego inne religie pojmuje się jako kanały zbawienia, w których zbawczo działa Druga Osoba Trójcy Świętej, odwieczny Logos, ten sam, który wcielił się na palestyńskiej ziemi. W Jezusie Logos stał się prawdziwym człowiekiem, ale Jezus, jako skończona i śmiertelna istota ludzka, nie może „pomieścić” w sobie całego nieskończonego Logosu. Jakaś „część” Logosu, która z natury rzeczy „nie mieści się” w Jezusie, w zróżnicowany sposób może uobecniać się w innych religiach. Logos zatem – zgodnie z dogmatem Kościoła – pozostaje Jedynym Pośrednikiem zbawienia. Jego zbawcza rola nie podlega relatywizacji, tej jednak – w porównaniu z tradycyjną eklezjologią – podlega rola Kościoła. Inne religie są – wbrew tradycyjnej doktrynie – autentycznymi odpowiedziami na objawienie Boga, a tym samym Kościół nie jest już jedynym depozytariuszem prawdy zbawczej. W rezultacie ewangelizacyjna misja w Azji winna polegać na dialogu z innymi religiami, zatem nie na jednostronnym nawracaniu innych na swoją religię, ale na wzajemnym nawracaniu się do Boga.

Charakterystyczne, że biskupi kontynentu azjatyckiego nieraz stawali w obronie swoich teologów. Szczególnie wyraźnie było to widać na Synodzie Biskupów dla Azji, który odbył się w Rzymie w 1998 r. Ważniejsze, że ich nauczanie nierzadko harmonizuje z podstawowymi intuicjami „wyklętych” teologów, czego świadectwem są liczne dokumenty Federacji Konferencji Biskupów Azji.

Chcąc nie chcąc, na naszych oczach w Kościele faktem staje się autentyczny głęboki i radykalny pluralizm teologiczny, który wielu, nie tylko na kontynencie azjatyckim, uważa – w przeciwieństwie do dotychczasowych wypowiedzi KNW – za dziejową konieczność, ale i szansę chrześcijaństwa u progu XXI w.

***

Kongregację Nauki Wiary od czasów II Soboru Watykańskiego reformowali praktycznie wszyscy papieże, a mimo to wciąż słychać apele o kolejne w niej zmiany. Dzisiaj reformuje ją papież Franciszek, ewidentnie starając się nadać jej bardziej duszpasterskie oblicze. Zapewne w 2016 r. dotarł do niego głośny apel 15 osób, w tym biskupów Patricka Powera i Williama Morrisa z Australii oraz ks. Charlesa Currana, s. Jeannine Gramick czy Marciana Vidala, o to, by KNW „zaprzestała średniowiecznych praktyk” i by stworzono nowe procedury badania prac teologów / teolożek. Zastanawiam się jednak, czy znana jest Franciszkowi „litania skarg teologów”, których twórczość watykańska strażniczka ortodoksji już wzięła pod lupę. Ułożył ją – na podstawie rozmów i korespondencji z nimi – B.E. Hinze:

1. Anonimowość oskarżycieli i krytyków – teologowie / teolożki, których książki bada KNW, nie wiedzą, kto ich oskarża.
2. Plaga tajemnicy – oskarżeni długo nie mają pojęcia, że ich prace są badane.
3. Błędne interpretacje – według inkryminowanych teolożek / teologów watykańskie wykładnie ich tekstów zwykle nie są właściwe.
4. Dyskutowane doktryny zamrożone w czasie – KNW dogmatyczne orzeczenia traktuje niczym sztywne reguły, nie zaś jako żywą tradycję.
5. Stopienie funkcji badania, oskarżania i sądzenia w jedno (nierzadko w tych samych osobach).
6. Brak komunikacji między KNW i oskarżonymi.
7. Przesłuchanie pod maską dialogu.
8. Zniesławienie osób – chociaż w watykańskich zasadach mówi się o sądzeniu jedynie poglądów, to w praktyce odium spada na konkretnych ludzi, którzy w wyniku oskarżeń tracą pracę w seminarium duchownym czy na uczelni, a nawet środki do życia.
9. Deficyt zaufania do społeczności teologów / teolożek i ludu Bożego jako całości.
10. Kreowanie w Kościele kultury inwigilacji, policyjności, kontroli i zastraszania.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter