Fotografia wojenna nie tylko pełni funkcję dokumentalną, lecz przede wszystkim zwraca uwagę na społeczny aspekt konfliktu. Z tego względu koncentruje się zarówno na ludności cywilnej, jak i kulisach działań zbrojnych. Za pierwszego fotoreportera wojennego uznaje się Rogera Fentona, ukazującego życie żołnierzy podczas wojny krymskiej (1853–1856). O krok dalej poszła amerykańska „wielka trójka”: Mathew Brady, Alexander Gardner oraz Timothy O’Sullivan, która nie bała się kontro-wersji i fotografowała pola bitwy wojny secesyjnej. W XX w. doszło do istotnej etycznej zmiany w obszarze reportażu wojennego; ukazywał on znacznie więcej brutalności. W tym kierunku tworzyli m.in. Robert Capa, Don McCullin i Krzysztof Miller.
W kontekście wojny w Ukrainie fotografia stała się jednym z kluczowych narzędzi narracyjnych, naświetlających trudne realia frontowe. Na zdjęciach zaakcentowany został nowy aspekt współczesnych konfliktów zbrojnych – ukazywanych nie z perspektywy człowieka, ale maszyny.
Uchwycone kadry przypominają często sceny jak z gier komputerowych i filmów spod znaku sci-fi.
Widoczne są m.in. okulary VR czy obrazy z dronów zwiadowczych sterowanych przez tablety lub smartfony. Jednocześnie warunki, w których funkcjonują żołnierze na froncie, nadal przypominają te z czasów I wojny światowej – prymitywne okopy, bazy w opuszczonych budynkach oraz zniszczone miasta i miasteczka. To jeden z największych paradoksów: zaawansowana technika zlała się ze, zdawałoby się, przestarzałą, wręcz prymitywną formą prowadzenia działań zbrojnych, tworząc hybrydową rzeczywistość współczesnego konfliktu.
Czytaj także
Na Wschodzie bez zmian

Ukraina broni się przed Rosją w znacznej mierze w powietrzu, a sama wojna stanowi także wyścig technologiczny. Drony wyposażone w ładunki wybuchowe umożliwiają precyzyjne uderzenie na wybrany cel. Ich produkcja jest zdecydowanie szybsza i tańsza od budowy rakiet balistycznych czy myśliwców bojowych fot. Roman Chop/AP/East News / Sergei Supinsky/AFP/East News / AA/Abaca/Forum





