il. Bogna Brewczyk fot. z archwium autora
il. Bogna Brewczyk fot. z archwium autora
Michał Oleszczyk październik 2025

Pele-mele. Odpowiada: Michał Oleszczyk

„Znakowe” pele-mele stworzyliśmy, by zaczerpnąć od ciekawych ludzi inspiracji: jak pracować, co czytać, na co zwracać w życiu większą uwagę

Artykuł z numeru

Między słowami. Jak budować głębsze relacje

Między słowami. Jak budować głębsze relacje

Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?

Od zamknięcia oczu i zapomnienia o wszystkim, co może pójść nie tak.

Jaką dałbyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?

Nie myśl o tym, co robisz, jako o debiucie. Debiut to wyłącznie kategoria retroaktywna, użyteczna dla biografów. Tak naprawdę debiutujemy cały czas.

Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?

Pracownicy hospicjów, rodzice dzieci niepełnosprawnych i wszyscy ci, których praca wymaga pobudki przed świtem. Osobne miejsce w niebie mają lokalni działacze domów kultury, organizujący pokazy, spotkania i dyskusje. To zawsze są ludzie, którzy nie godzą się na szarość i status quo.

Gdybyś nie był tym, kim jesteś, byłbyś?

Listonoszem w Nowym Jorku. Kucharzem w barze mlecznym w Warszawie. Właścicielem warzywniaka na Śląsku. Ewentualnie mógłbym sprzedawać frytki nad polskim morzem, pod warunkiem że okna mojej budki wychodziłyby na Bałtyk.

Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?

Prokrastynuję do oporu. Leniuchuję do granic absurdu. I kiedy przekraczam masę krytyczną (np. łapiąc się na tym, że właśnie zamawiam z Allegro nawilżacz powietrza, bo „w suchym pisać się nie da”), wybucham śmiechem. Od tej chwili mogę już pracować.

Którego autora / którą autorkę chciałbyś przywrócić do życia, by opisał / opisała współczesność?

Wyzwaniem nie jest opisanie współczesności, tylko skuteczne jej rozmontowanie – i uleczenie narcyzmu, w jakim się marynuje. Myślę, że takiemu zadaniu mógłby sprostać Cervantes, którego Don Kichot jest cudownym zaprzeczeniem fetyszyzowanej „sprawczości”.

Nieoczywisty film, który chętnie polecasz.

Obiad w środku sierpnia Gianniego Di Gregorio. Arcydzieło pokornie stojące w kącie i czekające na należne mu splendory. Film o koszmarze zadłużenia, o życiu, które uparcie nie wychodzi – i o tym, że najpiękniejsze chwile rodzą się zawsze spontanicznie i wbrew naszym planom. No i jest to film o metafizyce jedzenia, podobnie jak Uczta Babette, ale kasujący wymóg bycia mistrzem kuchni. To film o tym, że bagietka z oliwą z oliwek całkiem dosłownie ratuje ludzką duszę.

Co Cię onieśmiela?

Talent.

Czego nie wiedziałeś o sobie 10 lat temu?

Że nie ma rzeczy straszniejszej od bankietu branżowego.

Jaką umiejętność chciałbyś jeszcze w życiu zdobyć?

Marzy mi się supermoc zaglądania do smartfona maksymalnie dwa razy dziennie.

Jaki przedmiot lub myśl umieściłbyś w kapsule czasu dla kolejnego pokolenia?

Arkusz papieru kancelaryjnego i zatemperowany ołówek. Piękny symbol wiecznej możliwości.