Subskrybuj
Hein Burgers, Święto szałasów na obczyźnie, 1863 r., fot. Berry Stokvis
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Pocztówka z Mokum

Ponad połowa holenderskich Żydów mieszkała w Amsterdamie, przez co miasto zaczęto nazywać „Jerozolimą Zachodu”. Sami Żydzi mówili jednak „Mokum” – słowo to oznacza w jidysz bezpieczną przystań.

Krzysztof Opaliński, wojewoda poznański i poeta, w 1645 r. donosił bratu Łukaszowi, że w Amsterdamie „chce bydź incognito”. Ja w Amsterdamie wolę być sam, muszę się wreszcie wyciszyć i oderwać od kilkudziesięciu e-maili i telefonów, którymi dzień w dzień zawracają mi w Krakowie głowę, pobyć z książkami, archiwami, bibliotekami, muzeami, wreszcie – ze sobą. Mam tam własne dróżki, ustalone już od lat. Idąc do dzielnicy Jordaan, uśmiecham się, kiedy przechodzę przez Koekjesbrug, Ciasteczkowy Most. Prawie zawsze chodzę; rower biorę tylko na wycieczki do północnego Amsterdamu. To tylko minuta przeprawy promem przez rzekę IJ – i już jestem w innym świecie, nieomal na holenderskiej wsi, wśród setek malutkich starych domków porastających dawne tamy. Gdy idę na kolację do Fransa i Catherine (on – historyk sztuki, potomek amsterdamskich burmistrzów, ona zaś – wolnomyślicielka, lekarka, założycielka Holenderskiego Stowarzyszenia do Walki z Zabobonem i Znachorstwem), przedzieram się przez park Vondla, XVII-wiecznego poety, któremu poświęciłem kilka lat życia. I zawsze się wtedy gubię.

Kiedy jednak zapuszczam się w rejony Jodenbuurt, dawnej dzielnicy żydowskiej, nieodmiennie zaczyna mi towarzyszyć czyjś cień. Cień ten, fantom człowieka, którego w rzeczywistości chyba tak naprawdę nigdy nie było, zjawia się zresztą znacznie częściej. Czasem mignie mi nagle przed zaparkowanym rowerem marki Gazelle, zamigocze gdzieś w okolicach budki z frutti di mare, innym razem jeszcze wyskoczy z kęp bugenwilli w Vondelparku. Z uporem godnym lepszej sprawy dybukiczna zjawa prawie zawsze wręcz materializuje się w okolicach Jodenbreestraat, ul. Szerokiej Żydowskiej. * Pierwsi Żydzi pojawili się w Krajach Nizin najprawdopodobniej już w czasie rzymskiej kolonizacji. W średniowieczu tworzyli w niderlandzkich miastach niewielkie i zamknięte wspólnoty, nieustannie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Szczęście – to skomplikowane