Subskrybuj
Ilustracja: Jakub Ferenc
Ilustracja: Jakub Ferenc
Pisarz i prawnik, z zawodu radca prawny. Publikował opowiadania w magazynie literackim „biBLioteka” wydawanym przez Biuro Literackie i miesięczniku „Pismo. Magazyn Opinii”. Autor powieści Portrecista psów (2020) oraz Dawki fantomowe (2022). Mieszka w Słupsku

Potwór w szafie

– To ty jesteś tym chłopakiem, który przeżył? – spytała raz pewna starsza dziewczyna, której wcześniej nie znał, bo była nowa w szkole. – Za dużo powiedziane – odparł Szafa.

1. Był jedynym chłopakiem w klasie maturalnej Liceum św. Jana de la Salle. Nie dlatego, że wybrał klasę o jakimś szczególnym profilu, popularnym głównie wśród dziewcząt, ani nie ze względu na jakiś banalny zbieg okoliczności, który uczynił zeń kogoś w rodzaju „rodzynka” lub jeszcze inaczej pieszczotliwie nazywanego chłopca wśród piętnastu uczennic tej klasy. Nie. Okoliczności, o których będzie mowa, nie można z pewnością nazwać zwyczajnymi. Zdarzyło się bowiem, że tuż przed wakacjami, podczas wagarów w trakcie porannej lekcji wychowania fizycznego, zginęli wszyscy chłopcy z jego klasy. Poza nim. Pewnego czerwcowego poranka morska toń pochłonęła dziewięciu chłopaków. Wszyscy z dobrych rodzin, na co dzień uśmiechnięci, z perspektywami na życie wypełnione sukcesami w niezliczonych dziedzinach – Szafa czasem rozmyślał o przyszłości, która zamknęła się przed nimi tak nagle. Kiedy siedział samotnie w porcie albo na łodzi, kiedy nie miał nic do roboty i tylko gapił się na fale, przypominał sobie dziwne zachowanie Lola w przeddzień wypadku, to, że ten unikał jego wzroku i nie chciał wybrać się po szkole do skateparku w centralnej części parku rozrywki, którego ogromne cielsko ciągnęło się wzdłuż brzegu martwego morza. – Słuchaj, ziom, matka nie chce, żebym się z tobą zadawał, a tam mogłaby nas zobaczyć, to blisko mojego domu – tłumaczył Lolo. Szafa zdawał sobie sprawę z tego, że od czasu kiedy jego ojciec wpadł na organizacji nielegalnych połowów, rodzice niektórych chłopaków odwrócili się od niego i trzymali z daleka, jednakże Lolo był jego przyjacielem, a matka Lola znała Szafę od dziecka. Wspomnienia nie dawały Szafie spokoju, zwłaszcza w momentach gdy zbywało mu na czasie, bo nie miał ani rodziny, ani pracy, ani zobowiązań, którymi musiałby się martwić. Nie licząc może jednego: raz w tygodniu wypływał łodzią ojca w morze, aby monitorować ptactwo za pieniądze wypłacane w związku z rezygnacją z połowów, zgodnie z programem dla rybaków wprowadzonym po katastrofie ostatniej dekady, jaką było zjawisko nazwane „wielkim wymieraniem mórz i oceanów”. I tak Szafa stał się prawdziwym odludkiem, o ile nie był nim już…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Odczarowanie Jezusa