Jedzenie można rozumieć bardzo różnie. Niektórzy widzą w nim więcej kultury, dowartościowując procedurę przygotowywania posiłków, serwowania i zjadania ich podług określonych wartości. Inni robią duży krok w bok, definiując jedzenie jako sferę przeciwstawną naturze, a proces gotowania, smażenia i lepienia jako próbę jej okiełznania. Dla mnie, jako praktyczki zajmującej się zarówno gotowaniem, jak i popularyzacją pewnego sposobu myślenia o gotowaniu, jedzenie jest przedłużeniem biologicznej konieczności odżywiania i najpełniejszym przykładem połączenia natury i kultury. Nie chodzi tu tylko o to, że nie da się upiec chleba bez pomocy żarłocznych drożdży, ale też o to, że to, co nam smakuje, wynika z naszej biologicznej konstytucji, że zjedzenie czegoś pysznego wywołuje w nas różne reakcje, a gotowanie surowych produktów najpewniej odegrało dużą…
Kucharka oraz autorka bloga Jadłonomia i książek kucharskich pod tym samym tytułem. Kulturoznawczyni, prowadziła zajęcia na kierunku Food studies na Uniwersytecie SWPS. Ale przede wszystkim dumna ambasadorka kampanii „RoślinnieJemy”, propagatorka i praktyczka.