70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Ręka zawodnika rugby z odnośnikiem do Listu do Filipian: "Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia". Fot. Tracey Nearmy / Getty

Słowo Boże w pieluchach

Odczytywanie wyimka z Biblii jako woli Bożej oznacza postawienie znaku równości pomiędzy Pismem św. a słowem Bożym. Uproszczenie to okazuje się bardzo atrakcyjne. Pojawia się w każdym autorytarnym wystąpieniu, w którym cytat biblijny służy jako oręż przeciw myślącym inaczej. To jednak przejaw intelektualnego lenistwa

Współcześnie niemal na każdym kroku – na stronach internetowych, w mediach społecznościowych, w kalendarzach chrześcijańskich – można spotkać niedługi, wpadający w pamięć cytat biblijny traktowany jako „słowo Boże na dziś” czy „słowo Boże dla ciebie / dla mnie”. Niekiedy pojawiają się całe zbiory biblijnych wyimków: dla chorych, samotnych, kobiet, mężczyzn, matek, ojców albo „11 cytatów z Biblii, które pomogą ci przestać się martwić”, a nawet „Cytaty z Pisma św., które otworzą cię na duchowy pokój przed snem”.

Powstać może wrażenie, że Biblia to zbiór uniwersalnych aforyzmów na każdą okazję.

Cechą charakterystyczną takich haseł na każdy dzień i każdą okazję jest ich wyrywanie z kontekstów macierzystych i rekontekstualizacja –odczytywanie w nowych warunkach, z nową interpretacją, opartą najczęściej na jednostkowych doświadczeniach czytającego.

Ten ostatni czynnik jest zresztą często uwzględniany przy podawaniu cytatów: „Nie jesteś w nastroju? Kolejny dzień z rzędu coś się nie udało? Właśnie mamy dla Ciebie cytaty, które mogą podnieść Cię na duchu” – można przeczytać na portalach typu Aleteia czy Deon, gdzie zamieszczono też wspomniane „11 cytatów, które pomogą ci przestać się martwić”. Zjawisko umieszczania pozbawionych kontekstu cytatów w przestrzeni publicznej oraz ich quasi-personalizacja jest na tyle powszechne, że dziś nie sposób przypisać mu jakiegokolwiek konfesyjnego oblicza. Wypływa z ogólnochrześcijańskiego pragnienia, aby codziennie lub w szczególnych życiowych sytuacjach usłyszeć słowo Boga przemawiającego za pośrednictwem Pisma św.

Zaczęło się w Herrnhut

Źródeł tej ponadwyznaniowej dziś popularności i aforystycznego charakteru „słowa Bożego dla każdego i na każdy dzień” należy najprawdopodobniej szukać w teologii i praktyce luterańskiego pietysty – hr. Mikołaja Ludwika von Zinzendorfa, założyciela wspólnoty braci morawskich w Herrnhut. Przywiązywano tam wielką wagę do tego, aby życie społeczności świadomie umieszczane było w kontekście słowa Bożego. Dlatego każdego dnia spotykano się na czytaniu i rozważaniu Pisma św. – głównie w aspekcie komunitarnym i akonfesyjnym (wspólnota miała charakter ekumeniczny), koncentrując się na tych elementach, które pozwalają żyć w harmonii i braterskiej miłości. Kwestie doktrynalne miały znaczenie drugorzędne. Ważna była żywa relacja wspólnoty z Bogiem. Aby to wspólnotowe doświadczenie stało się też zindywidualizowane, a przez to nabrało charakteru bardziej egzystencjalnego, Zinzendorf od 1728 r. zaczął podawać hasła biblijne (tzw. Losungen), które każdego dnia powinny towarzyszyć wiernym. Wierni kontemplowali je i aktualizowali, odnosząc do życia społecznego, do własnych doświadczeń i życia.

Początkowo hasła codziennie przekazywano sobie ustnie. W 1731 r. po raz pierwszy ukazał się drukiem zbiór cytatów na każdy dzień roku. Towarzyszyło temu również hasło roku: „Z łaski Pana nie zginęliśmy jeszcze, ponieważ Jego miłosierdzie nigdy nie ustaje! Każdego ranka objawia się na nowo” (Lm 3, 22–23)[1]. Jak głosi wstęp do tej publikacji, cytaty wybrano w sposób losowy. Ale nie wszystko i nie zawsze pozostawiano przypadkowi. Zinzendorf do śmierci (rok 1760) przygotował ponad 1800 tekstów ze Starego Testamentu przeznaczonych na hasła. Zadbał o to, aby były one w miarę uniwersalne albo możliwe do aktualizacji i uniwersalizacji poprzez metaforyczną lub typologiczną interpretację. Najczęściej więc miały charakter egzystencjalny i / lub pobożnościowy. Po śmierci Zinzendorfa zwyczaj wyznaczania hasła biblijnego na każdy dzień nie tylko się utrzymał[2], ale też ewoluował. Z jednej strony pozostawiono, a nawet wyeksponowano charakterystyczny element poprzedzonego modlitwą losowania. Akcentowano w ten sposób przekonanie, że Bóg wciąż za pośrednictwem swojego spisanego słowa przemawia do człowieka, a Pismo św. daje temu żywy wyraz (vivavox). Z drugiej strony starano się przeciwdziałać niebezpieczeństwu odczytywania hasła w oderwaniu od jego kontekstów, od przesłania całej Biblii i aktualizowania go w duchu absolutyzacji, a nawet bibliomancji.

Wyroczki vs absolutne wyroki Boże

Jak żywe były to niebezpieczeństwa, świadczy popularna do dziś w środowiskach ewangelickich anegdota odwołująca się do funkcjonującej od XVIII w. pietystycznej praktyki zwanej Däumeln (od niem. Daum – kciuk). Polega ona na losowym umieszczaniu kciuka w Biblii i odczytywanie tak wskazanego fragmentu tekstu jako absolutnej woli Bożej.

Wierny otwiera Biblię i odczytuje zaznaczony kciukiem tzw. wyroczek: „Potem poszedł i się powiesił” (Mt 27, 5). Przerażony tą wizją, jeszcze raz sięga po Biblię i wskazuje kciukiem kolejny fragment: „Idź i czyń podobnie” (Łk 10, 37). Nie dowierzając jeszcze, że ma tak postąpić, po raz trzeci otwiera Biblię i czyta: „Co masz uczynić, uczyń szybko” (J 13, 27). Niewiele brakuje, aby anegdota zamiast uśmiechu budziła grozę.

Strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć, gdyby wierny wylosował np. tekst z Sdz 19, 24–25, a następnie Sdz 19, 29 i rzeczywiście potraktował nakaz gwałtu i opis poćwiartowania ciała zgwałconej kobiety jako życzenie Boga, które należy wypełnić.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter