70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Albert Zawada/Agencja Gazeta

Dystans i sito

Stoicyzm polega na wykształceniu w sobie wewnętrznego sita, za pomocą którego odsiewa się bodźce i dopuszcza do siebie tylko pewne ich spektrum. Mogę używać wszystkich narzędzi. Rzecz w tym, jak ich używam i co się ze mną dzieje, kiedy z nich korzystam.

Ciekawi mnie: czy stoicyzm może być atrakcyjny dla współczesnego człowieka?

Też jestem tego ciekaw, dlatego popularyzację stoicyzmu traktuję z jednej strony jako eksperyment, a z drugiej – jako konstrukcję.

Zacznijmy więc od wytłumaczenia, na czym lub na kim prowadzi Pan eksperyment.

Łączę w spójną całość wiedzę historyczną o antycznym stoicyzmie ze stanem współczesnej wiedzy, obyczajami i moim osobistym doświadczeniem. Dzięki temu sprawdzam, jak stoicyzm działa, jaki jest jego społeczny odbiór i w jaki sposób radzi sobie ze współczesnymi problemami.

I jak sobie radzi?

Całkiem nieźle, ale też wymaga pewnej adaptacji do współczesności. Żyjemy bowiem w innej narracji tłumaczącej to, kim jest człowiek.

Innej w stosunku do czego?

Do starożytności. Inaczej opowiada się o źródłach ludzkich problemów. Dzisiaj dominuje narracja psychoanalityczna opisująca człowieka w kategoriach głębokich mechanizmów, kompleksów czy ukrytych struktur, które kierują jego życiem. Jednym z jej narzędzi jest figura „wewnętrznego krytyka” w postaci jakiegoś superego, które często działa na człowieka w sposób destrukcyjny, paraliżujący i przyczynia się do jego nerwicy czy depresji.

Starożytni nie używali tej kategorii.

Oczywiście. Weźmy więc człowieka, u którego „wewnętrzny krytyk” jest bardzo silny, czytającego teksty Marka Aureliusza.

I jak to się ma do siebie?

Stoicyzm może być odczytywany jako bardzo krytyczna doktryna czy postawa. Praca wewnętrzna stoika zasadza się w znacznym stopniu na umiejętności wypracowania obiektywnego dystansu, tak względem siebie, jak i otoczenia. Istnieje jednak ryzyko, że taki człowiek współczesny niewprawnie się za to zabierze i użyje napomnień stoickich jako narzędzi wzmacniania „wewnętrznego krytyka”.

To zbyt zawiłe, proszę wyjaśnić na przykładzie.

Stoik powinienem umieć zarządzać silnymi emocjami, takimi jak gniew, frustracja, ale także zakochanie. To w końcu ktoś, kto siebie samego trenuje, ma w sobie dwie instancje: coś, co jest trenowane, i coś, co trenuje. Człowiek wyodrębnia jakąś część siebie, nabiera wobec niej dystansu i zaczyna pracować nad tak wyodrębnionym „sobą”. Takie rozdwojenie jest kluczowe we wszelkiej pracy duchowej. Trzeba sobie dobrze zdefiniować, kto jest tym stojącym z boku, co on robi i jak. Jeżeli z boku stoi przede wszystkim „wewnętrzny krytyk”, to się może okazać bardzo szkodliwe. Bo jeśli komuś, kto zaczyna swoją przygodę ze stoicyzmem, a jednocześnie posiada „wewnętrznego krytyka”, praca nad emocjami nie wychodzi, to zyskuje dodatkowy powód do krytyki siebie. Ponosi porażkę w zarządzaniu sobą, może uważać, że jest do niczego. W ten sposób, narzucając (a w przypadku gdy ten mechanizm jest silny i nieuświadomiony, przybiera postać narzucania właśnie) swojemu życiu model stoickiego myślenia, może sobie zaszkodzić, ponieważ wzmocni „wewnętrznego krytyka”.

Trzeba więc umiejętnie podejść do stoicyzmu. Gdy posłużymy się nim odpowiednio, to może być rodzajem terapii, która „wewnętrznego krytyka” przemieni w „czułego menadżera”.

Wspomniał też Pan o konstrukcji. Czym ona jest?

Jestem czytelnikiem i zwolennikiem modelu myślenia zaproponowanego przez Michela Foucaulta, który pokazał, że w historii filozofii i kultury zachodniej doszło nie tyle do odkryć, ile do konstrukcji. W Hermeneutyce podmiotu wyjaśnił m.in., że antyczni filozofowie nie tyle odkryli istotę człowieczeństwa, ile wymyślili pewien model bycia człowiekiem, stworzyli go w pewnych praktykach. Działali na tej samej zasadzie co my, wyrabiając sobie dziś kondycję do robienia czegoś poprzez powtarzanie pewnych czynności oraz kształtowanie w sobie odpowiednich nawyków i obyczajów mentalnych. Kiedy więc mówię, że coś konstruuję, to chcę powiedzieć, że próbuję popularyzować pewien model myślenia o człowieku i zarażać nim innych, pokazywać, że ten model w dzisiejszych czasach jest wartościowy heurystycznie i pragmatycznie.

Dlaczego heurystycznie?

Ponieważ dostarcza nam możliwości zrozumienia wielu naszych przeżyć i relacji, w których pozostajemy względem innych ludzi.

A pragmatycznie? 

Bo jest to model dosyć dobrze wychodzący naprzeciw wielu współczesnym wyzwaniom.

Co ma Pan konkretnie  na myśli?

Jednym z takich wyzwań jest np. przeładowanie bodźcami. Widzę na co dzień u siebie i u innych, że zalewanie obrazami i dźwiękami, działanie elektronicznego strumienia zaburza pewną stabilność funkcjonowania, także tę energetyczną.

I jak na to odpowiada stoicyzm?

Jego istotą jest dystans i sito.

Czyli stoik nie korzysta z Instagrama?

Powoli. Stoicyzm polega na wykształceniu w sobie wewnętrznego sita, za pomocą którego odsiewa się bodźce i dopuszcza do siebie tylko ich pewne spektrum. Robię to konsekwentnie i świadomie. Mogę używać wszystkich narzędzi. Rzecz w tym, jak ich używam i co się ze mną dzieje, kiedy z nich korzystam. W ostateczności mogę w każdej chwili wyłączyć różne aplikacje, ponieważ wiem, w jakim celu używam danego narzędzia. Kontroluję to, czym i w jakim celu się posługuję, i nie pozwalam, żeby wpływało na mnie podprogowo.

A jeśli takie narzędzie jest tylko formą rozrywki?

W rozrywce stoik nie widzi nic złego, pod warunkiem że zajmuje ona w naszym życiu odpowiednie miejsce.

Odpowiednie, czyli jakie?

To znaczy, że jest dodatkiem do tego, co ważne. Nie ma nic złego w rozrywce, o ile wybrałem ją świadomie jako formę odpoczynku, o ile umieszczam ją w miejscu, gdzie nie zaburza żadnych moich priorytetów, nie zniekształca mojej drogi do wyznaczonych celów. Współczesna rozrywka jest najczęściej skonstruowana w ten sposób, że pewne doświadczenia z jej obszaru dają poczucie realizacji ważnych życiowo zadań i pewnego typu satysfakcję. To jest substytut.

Jest granica między rozrywką jako odpoczynkiem a rozrywką jako substytutem życia. Tę granicę trzeba umieć wyczuć.

— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter