70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Wojciech Stróżyk/Reporter, oprac.: Tymoteusz Piotrowski

Stare, nowe, dobre, złe

Tłumaczenie to zajęcie blisko spokrewnione z czytaniem. Tłumacz oczywiście czyta trochę inaczej niż czytelnik niebędący tłumaczem.

Przy lekturze zagląda pod podszewkę, do wewnątrz, patrzy, jakich to środków użył autor, by pobudzić słowa do życia. Ale zasada jest ta sama. Tłumacz czyta utwór napisany w obcym języku, a potem pozostaje mu już tylko powiedzieć po polsku, czego się doczytał. Z czytelniczych doświadczeń wynika zaś niezbicie, że przy każdej lekturze z książki może wyskoczyć coś, na co przedtem nie zwrócono uwagi, a co przecież domaga się uwzględnienia. Rozstaliśmy się z idolem przekładu, który raz na zawsze wykona całą robotę należną oryginałowi. I dobrze, bo taki pogląd całkowicie rozmija się z przepaścistością literatury.

Tłumacz przy pracy w każdej chwili zdaje sobie sprawę, że dane słowo, zdanie, cały utwór można by przetłumaczyć inaczej.

Lepiej – bo może czegoś nie dopatrzył, czegoś się nie doczytał, nie dość się postarał. Ale też nie lepiej (i nie gorzej), tylko zwyczajnie inaczej, przy innym wykorzystaniu środków językowych. Popycha do tego zarówno zdrowy krytycyzm wobec własnego produktu, jak pokusa nieustającego eksperymentowania z rodzimym językiem. Już przy przeglądaniu korekty trudno się powstrzymać, by nie zacząć wszystkiego od początku. I nie ma chyba tłumacza, który w konfrontacji z własnym przekładem sprzed choćby kilku lat nie poczułby chęci wprowadzenia miliona zmian, a właściwie przetłumaczenia rzeczy jeszcze raz i inaczej. Klawiatura sama się otwiera.

Cóż dopiero, jeśli weźmiemy pod uwagę bieg czasu i historii. Każdy przekład uwarunkowany jest w pewnej mierze aktualnymi konwencjami estetycznymi, odkryciami badaczy literatury, nie na ostatku też oczekiwaniami odbiorców. Nasze praktyki przekładowe formują się pod wpływem zwyczajów wprawdzie zmiennych, ale w danej epoce mocno wiążących. Oryginał jest jeden, a wokół niego krążą widma możliwych wersji przekładu. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata