70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Przekład nie jest kopią

Przekład nie jest tożsamy z oryginałem i nigdy nie będzie idealnie przylegał do tekstu wyjściowego. Nie jest jego kopią, lecz interpretacją, podobnie jak interpretacją jest gra na instrumentach, odtwarzająca partyturę Wariacji Goldbergowskich Bacha czy symfonii Mahlera, albo też jak odegranie roli z Mizantropa czy Króla Leara.

W przypadku odtwarzania dzieł muzycznych czy teatralnych nigdy nie podważa się sensowności kolejnych wykonań. W przypadku kolejnych przekładów znanych dzieł taka pokusa istnieje. A przecież to zajęcia pokrewne, odtwórcze.

Istnieje na przykład 14 przekładów Alicji w Krainie Czarów, i nie zniechęciło to Grzegorza Wasowskiego do zaproponowania własnej, jak pisze: „niewiernej”, za to wersji brawurowej. To jedna z tych książek, które domagają się gimnastyki językowej i pomysłowości. Podobnie też jest z Szekspirem, i mnogość przekładów jest bogactwem, z jakiego może korzystać reżyser, który sam zadecyduje, czy do inscenizacji wybrać wersję Paszkowskiego, Słomczyńskiego czy Barańczaka. Ponowione przekłady pomagają odczytywać teksty na nowo, zwłaszcza te tłumaczone dawno, nie mówiąc już o tym, że zapewniają tym samym nowe życie książkom, które znów budzą zainteresowanie krytyków i publiczności. Prawdą jest i to, że język się starzeje, i utwory tłumaczone np. w manierze młodopolskiej są dzisiaj mało strawne. Podobnie jest w filmach kostiumowych opowiadających o wydarzeniach historycznych, toteż w obrazie o Kleopatrze i Antoniuszu dostrzegamy raczej styl myślenia, obyczajów i mody epoki, w której powstał. Zdarza się, że przekład dzieła należącego do historii literatury jest tak udany, poprzeczka tak wysoko ustawiona, że nie ma następcy, który by podjął wyzwanie. Myślę tu o Gargantui i Pantagruelu Rabelais’go, czy o Wielkim testamencie Vil lona w wersji Boya-Żeleńskiego. Ale już Myśli Pascala w wykonaniu Boya zawierają tak dużo braków, usterek i niezrozumienia tekstu, że nowy przekład wydaje się pożądany.

Każdy nowy przekład jest ryzykiem, rezultat nie jest gwarantowany, czasami okazuje się, że przekład wcześniejszy brzmi znacznie lepiej; warto też pamiętać, że kolejne tłumaczenie nie unieważnia ani nie wyklucza poprzedniego czy poprzednich, lecz z nimi współistnieje, a wybór będzie należał do odbiorcy. — pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter