70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Nierzeczywiste Monachium

Peter Stamm umie opowiadać. Potrafi też z precyzją zegarmistrza (jest w końcu Szwajcarem) dobierać odpowiednie trybiki i sprężynki, które bezszelestnie wprawiają w ruch powieściowe postacie. Jego mistrzostwo jest tak wielkie, że w trakcie lektury zdarzało mi się zapomnieć, że historia młodych architektów – Alexa i Sonii – jest wymyślona. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie Małgorzata Łukasiewicz, która kongenialnie przełożyła powieść.

Siedem lat, bo taki nosi tytuł arcydzieło Stamma, reklamowane jest jako historia ekscentrycznego czy nawet perwersyjnego trójkąta, w którym rolę kochanki odgrywa pozbawiona sex-appealu, bezwolna Polka, wzorowana na Gombrowiczowskiej Iwonie (księżniczce Burgunda). Powieść ma wyraziste tło historyczno-obyczajowe, bo rozgrywa się w Monachium i w jego okolicach w burzliwych latach od upadku muru berlińskiego do mniej więcej 2007 r. (czas popularności filmu Życie na podsłuchu). Ale te pikantne ingrediencje – degradujący romans z Polką podbarwiony najnowszymi dziejami jednoczenia się Europy – nie służą prześwietlaniu narodowościowych ani kulturowych stereotypów. Polskość Iwony jest zaznaczona grubą kreską, jej postać po części wywiedziona została z Gombrowicza, po części zaś ucieleśnia to, co z punktu widzenia Alexa stanowi wstydliwy, choć zaskakująco pociągający atawizm.

Zostawmy na boku głównych bohaterów i zadajmy kilka prostych pytań. Skąd tytuł powieści? Dlaczego historia rozgrywa się w Monachium? Czemu służy przyjęcie pierwszoosobowej perspektywy Alexa, który jest narratorem powieści? Dlaczego autor zdecydował się zakłócić chronologię wydarzeń? Te pozornie pedantyczne kwestie naprowadzają na trop tego, co tworzy głębszy geologiczny pokład tej powieści.

 

*

Zagadkę tytułu do pewnego stopnia wyjaśnia rozmowa bigoteryjnego znajomego Iwony (Hartmeiera) z Alexem, w której ten pierwszy porównuje miłosne i cierpliwe oddanie bohaterki do postawy biblijnego Jakuba. Późniejszy patriarcha miał czekać siedem lat, by poślubić ukochaną Rachelę. Jak wiadomo, po drodze musiał się zmierzyć z wieloma przeciwnościami, a jego zobowiązania wobec ojca Racheli urosły do lat 14. To skojarzenie z losami Jakuba jest uzasadnione chronologią powieściowych wydarzeń, choć wydaje się dość dowolne. Ma jednak w sobie coś sugestywnego. Najważniejszym ogniwem spajającym biblijną przypowieść z historią wymyśloną przez Stamma jest rywalizacja między dwiema kobietami (w Biblii: piękną Rachelą i nieurodziwą Leą, w Siedmiu latach: czarującą Sonią i szpetną Iwoną), w której znakiem błogosławieństwa / powodzenia staje się potomstwo, płodność. Świat Alexa i Sonii jest całkowicie odczarowany, więc tylko dla Iwony i kilku mało wiarygodnych, zabobonnych bohaterów dziecko może być „darem niebios”, śladem metafizycznego wymiaru istnienia. Dla Sonii dziecko jest najtrudniejszą do zdobycia przepustką do świeckiego raju, na który składa się luksusowy dom nad jeziorem Starnberg, świetnie prosperujące biuro architektoniczne, przynależność do lepszego towarzystwa, niezobowiązująca wiara w postęp. Tak czy inaczej, dziecko – Sophie, czyli odebrana Iwonie córka, którą Alex wychowuje wraz z Sonią, ma coś wspólnego z „niebem” czy „rajem”.

Gra biblijnym motywem płodności ujawnia inny istotny dla Siedmiu lat intertekst – Ziemię jałową T.S. Eliota. Decydujące dla historii powieściowego trój trójkąta zdarzenia rozgrywają się między jeziorem Starnberg i monachijskimi ogrodami. Trudno nie skojarzyć tej topografii z początkowymi wersami poematu Eliota (w tłumaczeniu Czesława Miłosza):

Zaskoczyło nas lato, idąc nad

Stanbergersee

Rzęsistym deszczem. Chwila

pod kolumnadą

I wyszliśmy na blask słoneczny,

do Hofgarten,

Piliśmy kawę i rozmawiali

godzinę.

Tym bardziej że do pierwszego spotkania z Iwoną dochodzi w okolicach Englisher Garten, więc nieopodal Hofgarten. To zdarzenie przywodzi najpierw na myśl żart księcia Filipa, który w scenerii parkowej zaczepiał niemrawą Gombrowiczowską Iwonę.

Ale Stamm czyni z Monachium (miasta, w którym chyba nigdy dłużej nie mieszkał) i jego okolic coś więcej niż tylko plastyczne tło dla poniżającego romansu.

Jego dzielnice, a także snobistyczne miasteczka nad Starnbergiem wyznaczają punkty odniesienia dla aspiracji i poczucia spełnienia głównych bohaterów. Monachium staje się też przestrzenią symboliczną, jak Eliotowski Londyn nierzeczywistą, bo wyzutą z miłości, która daje życie. Do wyliczenia znanego z poematu Eliota: „Jerozolima Ateny Aleksandria / Wiedeń Londyn /Nierzeczywiste” Stamm dodaje kolejny adres – Monachium.

 

*

Stamm (podobnie jak Coetzee) zna tajniki pierwszoosobowej narracji. Dlatego oddaje głos błyskotliwemu i (na ogół) trzeźwemu Alexowi, który opowiada historię związku z Sonią i Iwoną. Zjadliwy, lakoniczny styl jego relacji początkowo budzi zaufanie. Alex zaskarbia sobie przychylność czytelnika, bo jest przenikliwy, wyczulony na bufonadę środowiska, w którym się obraca. Do zamożnego świata monachijskich „pięknych ludzi” (to określenie pada najpierw z ust Sophie) wkroczył dopiero za sprawą Sonii i do końca nie czuł się w nim swobodnie. Pokazują to komentarze dotyczące teściów czy jego kpinki z corbusierowskiego utopizmu, którym próbuje zarazić go Sonia. Alex przypomina sympatycznego nauczyciela tenisa z filmu Woody’ego Allena Wszystko gra, który dzięki narzeczonej awansował do lepszego świata (londyńskiej finansjery), a potem zaplątał się w miłosnym trójkącie, co doprowadziło do finałowej zbrodni. W Siedmiu latach nie ma intrygi kryminalnej, choć jesteśmy świadkami budzenia się w Alexie i Sonii upiornych, drapieżczych instynktów. Motyw ten zasygnalizowany jest dyskretnie w jednej z początkowych scen, kiedy Alex przygląda się walce wrony z kanią. Efekt przerażenia ewolucją bohaterów zostaje stłumiony przez samousprawiedliwiającą narrację Alexa i inwersję czasową fabuły. Dzięki tym chwytom pewne fakty zyskują swoje dramatyczne tło dopiero w finale powieści, kiedy główny protagonista ze wstydem przesiada się do opla astry. Nie chcę zdradzać sekretów tej hipnotyzującej historii. Trudno jednak pominąć podstawowe pytanie – co uporczywie zbliża Alexa do Iwony? Najpierw perwersyjna skłonność do niższości, brzydoty, tego, co uległe. W towarzystwie Polki Alex może czuć się swobodny, władczy i naturalnie brutalny. Ale z biegiem upływających lat Alex zaczyna dostrzegać odrębność Iwony, coś, co jest warunkiem jej bezwolnego oddania. Tym czymś jest jej ufność w nadprzyrodzoną i ocalającą siłę miłości do Alexa. Ta samolubna właściwie wiara nie ma nic wspólnego z żadnym mistycyzmem, ale daje poczucie niezachwianego sensu i wyzwala trwałą zdolność do najwyższej ofiary. W pewnym sensie Iwona triumfuje nad Sonią i Alexem. Podobnie jak Gombrowiczowski tancerz nad mecenasem Kraykowskim, choć Iwona pozbawiona jest rysów groteskowych i jej zwycięstwo – przy całej karykaturalności tej postaci – zyskuje wymiar jakiejś metafizycznej ostateczności.

Skoro wspomniałem znów o Gombrowiczu, warto jeszcze zastanowić się, do jakiego stopnia Stamm zaczerpnął inspirację z Iwony, księżniczki Burgunda. Zapożyczenie jest najpierw czysto fabularne i ograniczone do początkowej sceny upokarzającego podrywu w parku. Ale Stamm wczytał się w Gombrowicza głębiej, bo Iwona staje się lustrem dla braków i morderczych instynktów „pięknych ludzi” – spełnia funkcję przeszkody, kozła ofiarnego. Szwajcarski pisarz najwyraźniej poznał też inne wcielenia Gombrowicza. Szyderstwo z postępowych deklaracji Sonii i jej środowiska może przypominać satyrę na dom Młodziaków, ale i znaną z Dziennika rozprawę Gombrowicza z zachodnim komunizmem, który bierze się z nadmiaru i przesytu. Najwyraźniej zafascynował go także po Gombrowiczowsku przetworzony motyw ludzi z podziemia.

_

Peter Stamm

Siedem lat

tłum. Małgorzata Łukasiewicz,

Drzewo Babel, Warszawa 2015, s. 239

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter