70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

fot. Grażyna Makara / "Tygodnik Powszechny"

Kognitywista czyta „Homo deus”

W swojej narracji na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości człowieka Harari chętnie odwołuje się do nauk o poznaniu: neuronauki, psychologii ewolucyjnej i sztucznej inteligencji. Nie udaje się mu jednak ustrzec nieścisłości: pomija kłopotliwe niuanse, „dowody” anegdotyczne traktuje na równi z wynikami eksperymentów, a co gorsza: interpretacje niekiedy bierze za fakty.

W trakcie swojej kariery akademickiej Yuval Noah Harari przeszedł ewolucję od znanego jedynie specjalistom historyka wojskowości do cieszącego się globalną sławą historyka całego rodzaju ludzkiego, komentatora natury ludzkiej oraz wizjonera, próbującego przewidzieć wpływ technologii na rozwój gatunku Homo sapiens. Kulminacją (dotychczasową, bo Harari zapewne nie powiedział jeszcze ostatniego słowa) jego autorskich dociekań jest książka Homo deus. Krótka historia jutra (21 lekcji na XXI wiek nie są już tak twórczą publikacją). Autor swobodnie porusza się w niej po wielu polach akademickich, począwszy od swojego matecznika, czyli historii, przez religioznawstwo, ekonomię, biologię ewolucyjną, genetykę, biotechnologię, aż po nauki o poznaniu. W recenzjach wcześniejszej książki Harariego Sapiens. Od zwierząt do bogów, w której kognitywistyka nie odgrywała aż tak ważnej roli, autorowi zarzucano m.in. niedostateczne oparcie w źródłach naukowych, pomijanie niewygodnych faktów, zbyt pochopne uogólnienia oraz przesadne epatowanie terminologią naukową bez jej rzetelnego omówienia. Dlatego też można się obawiać, że w przypadku dzieła jeszcze bardziej interdyscyplinarnego, jakim jest Homo deus, dbałość o lekkość pióra, erudycję wywodu i sprawność retoryczną przeważa nad precyzją argumentacji i wnikliwością w prezentacji tego, co nauki o poznaniu mają rzeczywiście do powiedzenia o naturze ludzkiej.

Powracającym raz po raz elementem narracji Homo deus jest próba pogrzebania liberalnej wiary ludzkości w indywidualizm. Na wiarę tą składają się według Harariego trzy założenia: „1. Jestem niepodzielną jednostką – to znaczy mam jedną istotę, której nie da się podzielić na części lub podsystemy (…). 2. Moje autentyczne ja jest całkowicie wolne. 3. Nie mogę powierzyć nikomu innemu podejmowania moich decyzji, ponieważ nikt inny nie wie, kim naprawdę jestem, jak się czuję i czego chcę”. Autor kategorycznie stwierdza, że założenia te nie wytrzymują w konfrontacji ze stanem współczesnej nauki – szczególnie teorii ewolucji i nauk o poznaniu. „1. Organizmy są algorytmami – pisze Harari – a ludzie nie są niepodzielnymi jednostkami – są jak najbardziej podzielni. To znaczy, że ludzie są zbiorem wielu różnych algorytmów, które są pozbawione jakiegoś jednego wewnętrznego głosu czy jednej jaźni. 2. Algorytmy składające się na człowieka nie są wolne. Kształtują je geny i presje środowiskowe, a decyzje podejmują albo w sposób deterministyczny, albo przypadkowy – ale nie wolny. 3. (…) Algorytm monitorujący każdy z układów, z których składają się moje ciało i mózg, mógłby wiedzieć dokładnie, kim jestem, jak się czuję i czego chcę” (s. 416–417). Nie chcę w tym miejscu oceniać poprawności samej charakterystyki liberalnego indywidualizmu, a tym bardziej bronić istnienia wolnej woli czy niepodzielnej jaźni. Zamiast tego skupię się na tym, czy nauki o poznaniu rzeczywiście dysponują środkami, na jakie powołuje się Harari.— pełna wersja tekstu dostępna jest w drukowanych i elektronicznych wydaniach Miesięcznika Znak


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter