fbpx

70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Krakowskie Centrum Równości DOM EQ. Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta

Bezpieczna przestrzeń

Co pojawia się w rozmowach z młodymi osobami LGBT+? Gdy się otworzą i zaczną mówić w zaufaniu, elementem wspólnym są lęki. Bardzo często te same. Jak można im pomóc?

„Wie pan co, to się leczy. Nie będę z panem o tym dyskutował. Homoseksualizm to choroba” – usłyszałem niedawno od znajomego księdza. Przekonania większości osób w Polsce na temat homoseksualizmu, statystycznie rzecz biorąc, są podobne.

Mimo że co trzeci badany ma w swoim kręgu osoby homoseksualne, to zdecydowana większość Polaków (78%, badanie CBOS Stosunek Polaków do związków homoseksualnych, 2017 r.) uważa, że homoseksualizm jest odstępstwem od normy. Około jednej czwartej twierdzi, że nie należy go tolerować.

W badaniach Michała Bilewicza z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW to właśnie osoby homoseksualne i transpłciowe znalazły się na czele grup nielubianych przez Polaków (2018 r.).

W raporcie Komisji Europejskiej z maja 2019 r. jedynie 14% badanych Polaków zadeklarowało znajomość z osobami LGB, 6% z osobami transpłciowymi, a 4% z interpłciowymi.

***

Co oznacza to w praktyce? „To mogą być wszelkie możliwe do wyobrażenia doświadczenia spotykane w codziennych sytuacjach” – mówi mi Julia Maciocha, prezeska zarządu Fundacji Wolontariat Równości, odpowiadająca za organizację Parady Równości w Warszawie.

„Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu z koleżanką i ekspedient pyta, czy mamy fajnych chłopaków. Niby żart, a dla mnie oznacza od razu pytanie, czy mam się wyoutować. Co zrobi ekspedient, gdy dowie się, że jestem lesbijką? Czy ty na co dzień też boisz się odpowiadać na pytanie o żonę?” – mówi Julia.

Julia mieszka w Warszawie, pracuje na uczelni. Swoje przeszła, ale dziś – jako liderka jednej z ważniejszych organizacji społeczności LGBT+ w Polsce – zaczęła już radzić sobie z rzeczywistością. „Dla wielu osób obecność na paradzie w Warszawie to pierwszy dzień w życiu, gdy mogli poczuć się bezpiecznie. Mogli poczuć, że są sobą. Napięcie i stres wynikające z ukrywania się i strachu przed wyoutowaniem to nie jest marginalny problem” – tłumaczy.

„Dlatego jako Fundacja Wolontariat Równości chcemy podzielić się trochę bezpieczną przestrzenią, którą mamy w Warszawie, z innymi osobami z Polski. Można do nas napisać i pogadać o coming oucie, fajnych filmach czy książkach. O wszystkim! Bo wielu osobom w mniejszych miejscowościach brakuje po prostu innej osoby LGBT+, która zrozumie, co przechodzą” – wyjaśnia Julia.

W rozmowie przyznaje, że obowiązki prezeski pochłonęły ją na tyle, iż nie ma już zbyt wielu okazji, by spotykać ludzi szukających kontaktu lub pomocy na co dzień. Jednak dla niej osobiście to właśnie wolontariat przy organizacji Parady Równości stał się jedną z pierwszych bezpiecznych przestrzeni.

Obecnie przy organizacji warszawskiej parady pomaga coraz więcej osób, również starszych. Jako wolontariusze, podobnie jak każda osoba zgłaszająca się do fundacji, mogą otrzymać wsparcie bądź wskazówkę, gdzie szukać pomocy. „Jedna z wolontariuszek miała objawy depresji. W związku z tym, że sama z nią walczę, łatwo mi rozpoznać nawet najmniejsze sygnały – mówi Julia Maciocha. – To zmienia się powoli dzięki różnym kampaniom, najczęściej niestety tylko internetowym, ale stygmatyzacja chorób i zaburzeń psychicznych nadal jest w Polsce ogromna. Pokolenie naszych rodziców wierzy, że wystarczy pójść na spacer i się wyspać, i oczywiście to ważne, ale nie wyleczy depresji. Dlatego namówiłam ją na pójście do Lambdy”.

Na linii frontu

Stowarzyszenie Lambda Warszawa jest najstarszą organizacją w Polsce działającą na rzecz osób LGBT+. Jeszcze jako Ośrodek Rainbow osoby zrzeszone w tym stowarzyszeniu uruchomiły w 1995 r. pierwszy telefon zaufania przyjmujący zgłoszenia od ludzi z całej Polski. Co ważne, skorzystać z niego mogą nie tylko osoby LGBT+, ale również ich bliscy i znajomi.

„Możesz tam dzwonić w każdej sprawie – mówi Julia Maciocha. – To taka pierwsza linia frontu pomocy od strony psychologicznej”.

Co roku z telefonu korzystają setki osób. Często są one kierowane do psychologów zatrudnianych przez stowarzyszenie, którzy bezpłatnie udzielają wsparcia. Niestety, pomoc jest dostępna wyłącznie w Warszawie. Jak przyznaje Irmina Szałapak, członkini zarządu stowarzyszenia My, Rodzice, działającego w całej Polsce na rzecz osób LGBT+ oraz ich rodzin, gdzie indziej niełatwo jest otrzymać profesjonalną pomoc.

„Na przykład w Krakowie taką pomoc otrzymasz w Centrum Równości Dom EQ, ale poza tym? Trudno powiedzieć. Niedawno powstała też organizacja TęczUJ na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale ona jest skierowana tylko do studentów tej uczelni” – mówi Irmina. Gdzie w Krakowie mogą skorzystać z pomocy młodzi LGBT+? „W rozmowach z nimi mój pesymizm się potwierdza. Niestety, poza Domem EQ często nie znają oni innych tego typu przestrzeni w mieście. Oczywiście jest Spółdzielnia Ogniwo, Kawiarnia Literacka czy kilka klubów dla osób LGBT+. Ale one nie oferują profesjonalnej pomocy psychologicznej” – tłumaczy Irmina. Podobnie sytuacja wygląda w innych dużych miastach Polski.

„Krakowskie kluby, takie jak Kicz czy Cocon to były znane miejsca. Chodziłam tam jako nastolatka – przyznaje Maja, lesbijka. – To nie była profesjonalna pomoc, choć otrzymywałam tam wsparcie (także finansowe) i propozycję noclegu. To znaczyło bardzo wiele, zwłaszcza gdy nie miało się nikogo” – mówi.

Maja dodaje jednocześnie, że mając 17 lat, nie powinno się w poszukiwaniu pomocy trafiać do miejsc, w których są też darkroomy (ang. „ciemny pokój”, w którym można uprawiać seks z nieznajomymi), gdzie są osoby mogące wykorzystać trudną sytuację młodej, zagubionej dziewczyny. „Widziałam wiele takich relacji opartych na sponsoringu. Na szczęście dzisiaj można trafić do Centrum Równości” – mówi Maja.

Ważna Karta LGBT+

Centrum Równości Dom EQ w Krakowie powstało w czerwcu 2019 r. z inicjatywy organizacji działających wspólnie w Federacji Znaki Równości. Centrum skupia się nie tylko na udzielaniu pomocy psychologicznej osobom LGBT+, ale również na organizacji wydarzeń, które mają na celu budowę i wsparcie społeczności. Przy Domu EQ istnieje także grupa samopomocowa młodych, którzy spotykają się, by rozmawiać i dzielić się swoimi problemami.

„Możesz tutaj odpocząć od życia codziennego i problemów, które Cię dotykają. Masz możliwość wygadać się albo siedzieć w milczeniu, ponieważ ludzie szanują Cię i Twoje obecne potrzeby. Jeśli siądziesz sam, możesz mieć pewność, że ktoś do Ciebie podejdzie i zapyta się, czy wszystko w porządku” – czytam jedną z relacji osób, które skorzystały z oferty Centrum. Rzeczywiście jest tak, że na pierwszym etapie potrzebna jest po prostu rozmowa.

Jak podkreśla Irmina Szałapak, właśnie dlatego tak ważna była karta LGBT+ przyjęta przez Warszawę. Zagwarantowała ona to, czego brakuje w innych miastach Polski: reaktywację hostelu dla osób LGBT+ będących w trudnej sytuacji życiowej lub zmuszonych do opuszczenia domu. Oprócz tego w stolicy stworzony zostanie miejski mechanizm zgłaszania i monitorowania przestępstw wynikających z homofobii i transfobii. Wzmocnione zostaną różne działania antyprzemocowe i antydyskryminacyjne w szkołach oraz miejscach pracy.

Irmina Szałapak: „To, jak ważne są takie działania, widać dopiero, gdy posłuchasz młodych. Oni naprawdę mają ciężko we własnych domach. Wielokrotnie słuchałam o tym, jak rodzice znęcają się nad nimi psychicznie i fizycznie po wyjściu na jaw informacji o ich orientacji”.

Julia Maciocha: „Poznaję mnóstwo dzieciaków, które mają myśli samobójcze, i w ich wieku sama je miałam. Tyle się mówi o tym, że my, osoby LGBT+, jesteśmy nienormalne. A nienormalne jest tylko to, że młodzi ludzie chcą umrzeć, bo wmawia się im, że są chore lub nienormalne”.

Lęki

Co pojawia się w rozmowach z młodymi osobami LGBT+? Gdy się otworzą i zaczną mówić w zaufaniu, elementem wspólnym są lęki. Bardzo często te same. Wprost mówi o tym Julia Maciocha: „Idąc do psychologa, boisz się, że usłyszysz, iż jesteś wynaturzeniem. Wyobraź sobie, że jako nastolatek wydajesz 200 zł na konsultacje tylko po to, by usłyszeć, że powinieneś iść na tzw. terapię konwersyjną”.

Kamil, który jest gejem, przyznaje, że wielokrotnie słyszał o możliwości „wyleczenia się z orientacji” w tego typu „terapiach”. „Dlatego jako ministrant i osoba zaangażowana w Kościół nigdy nie mógłbym przyznać się do swojej orientacji. Nigdy. To byłby koniec większości znajomości” – tłumaczy.

Maja: „Ojcu nigdy nie powiedziałam. Matka do tej pory się do mnie nie odzywa, raz na pół roku się widzimy, ale to taka formalność. Nikomu nie polecam outować się przed rodzicami. To zbyt trudne”.

Rozmawiając ze mną, oboje cały czas proszą o zachowanie anonimowości.

Mikrodyskryminacje

Aktywiści ze społeczności LGBT+ wskazują jednak, że tu nie chodzi tylko o wsparcie osób, które przeszły bardzo trudne doświadczenia. Pomoc jest potrzebna niemal każdemu. „Wiesz, to tak jak z moją psycholożką. Wprawdzie nie zareagowała negatywnie na informację o mojej orientacji, ale była to chyba jedyna rzecz, o którą nigdy nie zapytała. Miałam poczucie, że boi się tego tematu” – wspomina Julia.

Klaudia, znajoma lesbijka z Warszawy: „Dyskryminacja to codzienność w miejscu pracy. Wiele razy słyszałam, że mogę pracować dłużej, bo nie mam rodziny. Tak jest w wielu innych przestrzeniach. Zacząłbyś walczyć o swoje prawa jako uczeń, pracownik czy student, który jest w jakiś sposób dyskryminowany za to, że jest LGBT+, ale boisz się, że po prostu cię wyrzucą”.

Julia różne trudne sytuacje określa jako „doświadczenia mikrodyskryminacji”. „W życiu osób LGBT+ to jest normalność. 17- czy 18-latki, którzy mają rodziców homofobów, dokonują coming outu właściwie bez przerwy. To nie jest tak, że raz wychodzisz z szafy i załatwione. Musisz z niej wychodzić za każdym razem, gdy poznajesz nowych ludzi. To jest bardzo wyczerpujące” – tłumaczy Julia.

Aktywiści i specjaliści są zgodni, że ze względu na te wyjątkowe doświadczenia potrzebna jest pomoc skierowana wprost do osób LGBT+. Takim miejscem, obok Centrum Równości Dom EQ czy Stowarzyszenia Lambda, jest Kampania Przeciw Homofobii, znana przede wszystkim z bezpłatnej pomocy prawnej. To w KPH pracuje m.in. Karolina Gierdal, której udało się doprowadzić do uchylenia zakazu zeszłorocznego Marszu Równości w Nowym Sączu. To z KPH związani są również Paweł Knut i Anna Mazurczak – prawnicy, którzy założyli pierwszą specjalistyczną kancelarię dla osób LGBT+. Do nich można zgłosić się w razie problemów z sytuacjami dyskryminacji.

Na stronie KPH w zakładce „pomoc / pomoc psychologiczna” każdy może znaleźć też listę osób z niemal 30 miast w całej Polsce, które świadczą profesjonalną pomoc psychologiczną. Jak czytamy, „aby znaleźć się na tej liście, warunkiem koniecznym jest przedstawienie zaświadczeń o ukończonych kursach / szkoleniach w zakresie pracy z klientem/ką LGBTQ lub przedstawienie rekomendacji od współpracującej z KPH osoby zajmującej się superwizją lub kształceniem kompetencji psychologicznych w zakresie pracy z klientami LGBTQ”. W razie problemów warto więc zajrzeć na tę stronę i zwrócić się po pomoc do jednej z tych osób.

Groźby

Bycie gejem lub lesbijką nie jest w Polsce łatwe, jednak znacznie trudniejsza wydaje się rzeczywistość osób transpłciowych.

„Trzykrotnie otrzymywałam groźby śmierci – mówi mi pochodząca z Ameryki Łacińskiej Valentina. – Myślałam, że to skończy się po tranzycji płci, którą przeszłam, ale nie. Nadal miałam mnóstwo problemów. Dlatego zdecydowałam się wyjechać do Europy. Wtedy trafiłam do Polski. Nigdy nie wrócę do swojego kraju, nie ma tam miejsca dla osób transpłciowych. W Polsce nie jest tak źle, przynajmniej nikt nie grozi mi śmiercią. Ale nie wiem, jak byłoby, gdybym nie przeszła wcześniej operacji” – tłumaczy Valentina.

Obecnie mieszka w jednym z dużych miast, ale nadal nie ma wielu znajomych. Jej chłopak również jest obcokrajowcem, pochodzi z kraju o znacznie wyższym poziomie akceptacji osób LGBT+ niż Polska. „Wiesz, wszystko jest OK, dopóki nie mówię, że urodziłam się jako mężczyzna. To dla wielu osób problem nie do przejścia. Po prostu bez słowa zrywają relację, a czasem zaczynają na mnie krzyczeć, obrażać. Nie chcę nawet mówić, co robili Polacy, z którymi umawiałam się na randki. To trudne wspomnienia” – mówi Valentina.

Jej słowa potwierdza Julia Maciocha: „Osobom transpłciowym jest jeszcze trudniej niż gejom czy lesbijkom. Znam przypadki osób, do których nawet lekarze zwracali się w nieodpowiedni sposób, specjalnie zmieniali końcówki bądź zadawali dziwne pytania”.

„W wielu przypadkach kłamstwa na temat osób transpłciowych, którymi karmią nas ostatnio media i politycy, prowadzą do śmierci – twierdzi Irmina Szałapak, sama będąca mamą osoby transpłciowej. – Wiele razy spotykałam się z sytuacją, w której młodzi nie są w stanie wytrzymać tworzonego wokół nich napięcia. Oni naprawdę są w tym sami” – dodaje.

Śmierć

Głośnym echem odbiła się w zeszłym roku śmierć Milo Mazurkiewicz, transpłciowej aktywistki. „Mam dość. Mam dość tego, że jestem traktowana jak gówno. Mam dość ludzi (psychologów, lekarzy, terapeutów) mówiących mi, że nie mogę być tym, kim jestem, bo wyglądam w nieodpowiedni sposób. Traktujących mnie, jakbym to wszystko wymyśliła i potrzebowała papierów, aby to udowodnić” – napisała Milo w jednym ze swoich ostatnich wpisów na Facebooku.

Milo trafiła na tych lekarzy i psychologów, przed którymi ostrzega Julia Maciocha.

Trzeba być bardzo ostrożnym w doborze ludzi i specjalistów, z którymi rozmawia się o tożsamości płciowej, co dla zdecydowanej większości osób transpłciowych jest fundamentalną kwestią. „Niestety, jest tak, że osoby LGBT+ mają tylko siebie i internet. To się bardzo powoli zmienia, z dużym sukcesem np. organizujemy tzw. speed-friendingi, czyli krótkie spotkania, podczas których można poznać innych i wyrwać się z samotności – mówi Julia. – To normalne, że czasem potrzebujesz kontaktu z kimś takim jak ty” – dodaje.

Speed-friending nie jest jednak dostępny poza Warszawą. Dla wielu osób LGBT+ jedynym źródłem kontaktu z „takimi jak oni” pozostaje internet. Jedną z przestrzeni dla osób transpłciowych jest strona Angry Trans na Facebooku. Jej twórca Lifyen pomaga za pomocą rysunków zrozumieć, na czym polega korekta płci oraz jak radzić sobie z różnymi wyzwaniami stojącymi przed młodymi osobami transpłciowymi. Stara się również dodawać otuchy, pokazywać, że nie warto się poddawać. W jednym z ostatnich wpisów Lifyen opowiada o swoim doświadczeniu: „Tożsamości płciowej nie da się dostosować do ciała. Mówią o tym zarówno specjaliści, jak i mogę powiedzieć z własnego doświadczenia: próbowałem. Można okłamywać siebie, żyć tak, jak oczekuje tego społeczeństwo – niczym aktor na deskach teatru, pod rolę, pod scenariusz. Tranzycja [proces zmiany sposobu wyrażania swojej płci – przyp. aut.] była dla mnie zejściem z tych desek, w końcu mogłem poczuć, jak cudownie jest żyć w zgodzie z sobą, a nie ciągle próbując grać ustaloną rolę. Najważniejsze, co chciałem przekazać: w końcu czuję się szczęśliwy, swobodny, w zgodzie z sobą, jeśli chodzi o aspekt płciowy i tożsamości płciowej. I tego życzę każdej osobie transpłciowej, by mogła dojść do tego momentu” – pisze Lifyen.

Ważne, by reagować

Poczucie, że nie jest się samemu, to jedno. Poczucie, że żyje się autentycznie – to drugie. W rozmowach z osobami LGBT+ niemal zawsze pojawia się kwestia udawania, odgrywania roli, również przed samą lub samym sobą. Ze względu na brak społecznej akceptacji problem ten nie dotyczy tylko sytuacji w miejscach publicznych czy – jak w przypadku Valentiny – randek.

Dotyczy również spraw w rodzinnym domu.

J.K.: „Mam do siebie ogromny żal o to, że wcześniej nie potrafiłam Ci pomóc. Mówiłeś, że jeździsz do Poznania, do Szczecina, że poddajesz się badaniom, że badają Ci hormony, cechy męskie i żeńskie, czekałam na wynik z nadzieją, że jednak więcej masz cech kobiecych. Szkoda, że dopiero teraz wiem, jak transpłciowe dzieci nie chcą ranić swoich rodziców, swoich najbliższych, same przy tym tak bardzo cierpiąc”

– czytamy w broszurze dla rodziców wydanej przez Fundację Trans-Fuzja. Twórcy umieścili w niej nie tylko głosy rodziców i opisy podstawowych problemów, ale również listę przydatnych adresów, w tym Facebookowej grupy wsparcia dla osób transpłciowych i ich bliskich.

Twórcy powstałej w 2008 r. Trans-Fuzji podkreślają, jak istotne są praca z rodzinami oraz edukacja, która dotrze nie tylko do zainteresowanych. „Dlatego tak ważne jest, by reagować na to, co mówią politycy czy hierarchowie kościelni. Spokojnie dyskutować, szczególnie jeśli obok są osoby LGBT+. Im się dowali, a one potem bardzo często zostaną z tym same” – tłumaczy Irmina Szałapak.

Między innymi z tego powodu powstały różne organizacje pomagające osobom wierzącym LGBT+. W Polsce przekaz religijny – zdominowany przez Kościół Rzymskokatolicki – raczej nie pozostawia złudzeń: jeśli jesteś osobą LGBT+ i chcesz być zaangażowany w działania wspólnoty, to lepiej się do tego nie przyznawaj.

Bardzo niewiele wspólnot katolickich na terenie Polski byłoby w stanie zaakceptować w swoich szeregach osoby homoseksualne (bez nakłaniania ich na tzw. terapię konwersyjną), nie mówiąc już o organizacji modlitwy za ofiary homofobii i transfobii czy grup wsparcia (co ma miejsce w niektórych Kościołach protestanckich, ale również we wspólnotach katolickich na Zachodzie).

Osoby wierzące mogą jednak skorzystać z pomocy w Stowarzyszeniu Lambda, które organizuje różne grupy wsparcia oraz we wspólnotach tworzonych przy Fundacji Wiara i Tęcza na terenie całej Polski (obecnie w dziesięciu miastach). Na fanpejdżu tej organizacji można znaleźć wiele informacji na temat wiary i kwestii LGBT+.

Być razem

Z rozmów z aktywistami wynika, że nie jest tak, iż nie ma nadziei dla osób LGBT+. Na terenie Polski działa już kilkanaście sporych organizacji świadczących pomoc oraz dwumiesięcznik „Replika” z kilkutysięcznym nakładem. Oprócz fundacji i stowarzyszeń z Warszawy (Wolontariat Równości, Lambda, Kampania Przeciw Homofobii, Trans-Fuzja, Pozytywni w Tęczy, Otwarta Przestrzeń, poradnia Synergia, Miłość nie Wyklucza) i Krakowa (My, Rodzice, Queerowy Maj, Centrum Równości Dom EQ, Polistrefa) istnieją jeszcze organizacje aktywne m.in. w Łodzi (Fabryka Równości), Katowicach (Stowarzyszenie Tęczówka), Poznaniu (Grupa Stonewall), Kielcach (Prowincja Równości), Toruniu (Pracownia Różnorodności), Trójmieście (Tolerado), Wrocławiu (Kultura Równości) oraz działające w całej Polsce grupy Wiara i Tęcza oraz Ruch Rodziców Osób LGBT.

Coraz częściej organizowane są Marsze Równości w tych miastach, gdzie nie działa praktycznie nikt. Lokalne grupy zaczynają się aktywizować i udzielać wsparcia. „Nie robimy tego po to, żeby się obnosić, tylko po to, żeby być razem z tymi młodymi ludźmi zagubionymi, samotnymi, dla których nie ma żadnej pomocy. I nie ma żadnego miejsca przyjaznego, bezpiecznego w ich otoczeniu” – mówi Irmina Szałapak.

„Ale ta nasza działalność jest trochę jak przyklejanie plastra na krwawiącą ranę. I tak boimy się mówić czy robić więcej, bo prawica coś przekręci. Ostatecznie ona nie łapie tego, że też jest częścią problemu – dyskryminującą nas i dodającą bólu” – przyznaje Julia Maciocha.

Aktywiści i aktywistki LGBT+ na co dzień bardzo często mierzą się z nieprzyjazną atmosferą. „Z tego obrazu wychodzi, jak wiele pracy wykonują obrzucani przez wszystkich błotem działacze. Oni chcą być widoczni, po to, aby młody człowiek nie myślał, że jest sam, i wiedział, że gdzieś jest ktoś taki jak on i dla kogoś on jest ważny – mówi Irmina Szałapak. – Widzę, że jest sens tej pracy, choćby nie wiem jak trudna by ona była. Widziałam wielokrotnie i wiem, że takie miejsca jak Centrum Równości Dom EQ ratują życie” – dodaje.

Na prośbę bohaterów i bohaterek niektóre imiona zostały zmienione

Źródła przywołanych danych:
Stosunek do osób o orientacji homoseksualnej i związków partnerskich. Komunikat z badań: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_174_17.PDF (dostęp: 17 grudnia 2019)
Discrimination in the European Union: https://ec.europa.eu/commfrontoffice/publicopinion/index.cfm/survey/getsurveydetail/instruments/special/ surveyky/2251 (dostęp: 17 grudnia 2019)


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter