70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Córki Nawojki, wnuczki Platona

Nawojka, która w XV w. studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim, podając się za mężczyznę, została zdemaskowana, a kary śmierci uniknęła tylko dzięki interwencji bp. Zbigniewa Oleśnickiego.

To najprawdopodobniej legenda powstała w XIX w., by uprawomocnić symbolicznie emancypacyjne dążenia kobiet. Postać Nawojki stanowi jednak punkt wyjścia historii do tej pory bardzo słabo słyszalnej. To opowieść o tym, jak próbować zdobyć wiedzę i intelektualną niezależność w murach akademii, w której kobiet dotychczas nie było.

Zanim rozpoczęłam lekturę Córek Nawojki, sięgnęłam pamięcią do początku moich studiów filozoficznych. Próbowałam znaleźć w podstawowych kursach filozofii starożytnej, średniowiecznej, nowożytnej, a wreszcie współczesnej przynajmniej jedną filozofkę, której dokonaniom poświęcono choćby pół wykładu bądź ćwiczeń. Nie udało mi się, mimo gorączkowego przeglądania notatek i telefonów do znajomych z roku. Jeśli dobrze pamiętam, wiedzę o tym, że filozofię uprawiały i uprawiają kobiety, zaczęłam zdobywać na wykładach monograficznych, które już świadomie wybrałam. Gdybym się nie uparła, mogłabym przynajmniej do obrony licencjatu tkwić w przekonaniu, że filozofowanie to wyłącznie męska sprawa.

Córki Nawojki powstały z trafnej diagnozy tej amnezji w edukacji filozoficznej na różnych poziomach. Jak piszą autorki: bohaterki, którymi się zajmują, nie są znane szerokiej publiczności jako filozofki. Nie uczy się o nich w szkole, pomija się je w kształceniu wyższym. Często funkcjonują tylko jako tłumaczki i są wymieniane w przypisach albo pamięta się o nich jako o oddanych sekretarkach i współpracownicach wielkich mężczyzn. Jeśli jednak włączymy wyobraźnię, to być może dostrzeżemy moment, w którym na uniwersytet wchodzą jako studentki filozofii pierwsze kobiety, (już wkrótce) samodzielne intelektualistki. Jakie były ich zainteresowania? Jakie wyzwania przed nimi stawiano? Co było trudne w rzeczywistości zdominowanej przez męskie narracje?
Ewa Chudoba i Anna Smywińska-Pohl umiejętnie prowadzą czytelniczkę i czytelnika przez problemy i wyzwania kobiet filozofek na UJ, starając się precyzyjnie nakreślić ich biografie (załamuje się to nieco pod koniec książki, gdzie informacje o naukowczyniach zaczynają przybierać więcej niż skrótową formę, co dziwi, gdyż wydawałoby się, że o filozofkach współczesnych łatwiej będzie pisać ze względu na większą liczbę źródeł). Autorki nie ograniczają się do przedstawienia sylwetek kobiet studiujących i wykładających na UJ, budują opowieść o emancypacji poprzez naukę, a także, co chyba najważniejsze, opowieść o kobietach – filozofkach, w kategoriach tworzonej cały czas w Polsce tradycji feministycznej. Autorki Córek Nawojki chcą, by ich bohaterki mogły stać się źródłem inspiracji i ważnym punktem odniesienia dla współczesnych studentek (i studentów) filozofii. Umiejętnie łączą dwie perspektywy – obiektywizującej biografii i poszczególnych jednostkowych perspektyw. Nie mają oporów, by „domyślać się” intelektualnych intuicji, ale także emocji i pragnień swoich bohaterek, zawsze uczciwie się do tych domysłów przyznając. Sytuując je w szerokim kontekście przemian historycznych i społecznych, umiejętnie wplatają wątki z zakresu historii i metodologii feminizmu.

Córki Nawojki nie są książką wywracającą rozumienie historii UJ ani też historii uniwersytetów w ogóle, ale raczej przywracającą pamięć i włączającą kobiety do istniejącej już narracji. To umiarkowana droga dialogu perspektywy feministycznej z ujęciami, które do tej pory bardziej lub mniej świadomie pomijały kobiety. Obrana w książce metoda zakłada budowanie tradycji filozofujących kobiet, a także włączanie ich do opowieści, które znamy od dawna, w wybrakowanej, jak się okazuje, wersji.

 

Ewa Chudoba, Anna Smywińska-Pohl

Córki Nawojki. Filozofki na Uniwersytecie Jagielońskim 1897–1967

Wydawnictwo Libron, Kraków 2017, s. 296

 

 

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata