70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

il.: Klawe Rzeczy; fot.: Krzysztof Ćwik/Agencja Gazeta

W kontakcie

Główne kłopoty dla tłumacza literatury polskiej na angielski to problemy praktyczne. Stosunkowo łatwo jest znaleźć dobre książki, ale trudno trafić na wydawców brytyjskich  albo amerykańskich gotowych je wydać.

By trzymać rękę na pulsie literatury polskiej, nie zaniedbuję kontaktów z wydawcami oraz autorami, sprawdzam listy książek nominowanych do nagród oraz czytam recenzje i teksty publikowane w czasopismach, takich jak: „Książki”, „Polityka”, „Pismo” i „Przekrój”. Słucham także regularnie wywiadów radiowych Michała Nogasia. Interesuje mnie zwłaszcza współczesna literatura, która ma szansę zaistnienia na rynkach anglojęzycznych. Ostatnio Nogaś prowadził wywiad z Wojciechem Tochmanem o jego nowym reportażu Pianie kogutów, płacz psów – poświęconym traumom społeczności Kambodży po ludobójstwie w latach 70. XX w. Moim zdaniem to temat fascynujący, który Tochman opisuje niezwykle obrazowo i z zimną krwią. Intuicja podpowiada mi, że książka ma dużą szansę na naszym rynku, dlatego też przygotowałam raport oraz fragmenty po angielsku na ostatnie Londyńskie Targi Książki, bo właśnie na targach wydawcy i agenci literaccy przekazują informacje o nowych tytułach swoim kolegom z innych krajów – to główne miejsce wymiany praw zagranicznych.

Czytam jednak nie tylko książki najnowsze, ale często idę dalej, zwłaszcza kiedy słyszę o dobrej literaturze XX-wiecznej, która nigdy nie ukazała się w angielskim tłumaczeniu. W zeszłym roku Timothy Snyder napisał przedmowę do mojego przekładu Na nieludzkiej ziemi Józefa Czapskiego, i to dzięki Snyderowi poznałam twórczość Ludwika Heringa. Bardzo chcę przetłumaczyć jego niesamowite opowiadania oparte na osobistym doświadczeniu świadka dramatu getta warszawskiego z aryjskiej strony muru.

Ciągle odkrywam ciekawostki – literatura polska to niezbadana kopalnia skarbów. Potrzebowałabym całych wieków, żeby przetłumaczyć – a nawet przeczytać – wszystkie książki, które powinny ukazać się po angielsku. Dobrze, że pracuję z młodszymi tłumaczami jako ich mentor. Próbuję im pokazać te ukryte skarby w nadziei, że podzielą moje fascynacje i sami zechcą wspierać interesujących autorów i ich książki. Oczywiście mają własne pasje i zainteresowania, często więc znajdują dla siebie ciekawe pozycje literackie bez mojego udziału.

Parę lat temu byłam mile zaskoczona debiutem Żanny Słoniowskiej. Czułam od zawsze lekką zazdrość wobec kolegów tłumaczy z francuskiego, hiszpańskiego oraz portugalskiego, bo ich autorzy pochodzą z krajów azjatyckich, afrykańskich czy południowoamerykańskich. Pisarka, która nie jest Polką, ale pisze po polsku też wydaje mi się „egzotyczna” (w najlepszym znaczeniu tego słowa). Poznałam jej pracę po raz pierwszy, kiedy koleżanka z Instytutu Książki poprosiła o przekład kilku fragmentów. Autorka czytała urywek powieści Dom z witrażem na międzynarodowym festiwalu literackim. Zaciekawiły mnie zarówno styl, jak i treść. Poprosiłam więc o cały tekst. Po przeczytaniu stało się jasne, że powinnam go przetłumaczyć. Przygotowałam materiały i rozważałam, którzy wydawcy docenią tę powieść. Rozmawiałam tylko z dwoma, a moją propozycję przyjęło Wydawnictwo MacLehose Press. Dom… to piekielnie trudny tekst dla tłumacza! Słoniowska ma styl unikalny, jej polszczyzna jest odmienna, choć nie do końca umiem stwierdzić, na czym polega ta odmienność. Autorka rozbudowuje metafory, zaczynając od sceny realistycznej, dodając powolutku elementy wyobrażane przez narratorkę, a dalej przechodząc do obrazów z historii prawdziwego miejsca, w którym rozgrywa się scena. To trudne wyzwanie dla tłumacza: odtworzyć płynnie potok obrazów, które rozwijają się i zmieniają przed oczami, a raczej uszami. Nie mogę się doczekać jej drugiej powieści, bo moim zdaniem jej kariera zapowiada się obiecująco.

Zadziwia mnie również wszechstronność pisarzy, z którymi współpracuję.

Jacek Dehnel, znany jako poeta oraz powieściopisarz, wymyślił siebie na nowo – wspólnie z mężem Piotrem Tarczyńskim – jako Marylę Szymiczkową, autorkę znakomitej serii kryminałów retro, w których główną bohaterką jest Pani Profesorowa Szczupaczyńska. Dobrze się bawiłam nad tłumaczeniem Tajemnicy domu Helclów (zaraz ukaże się po angielsku) i czekam niecierpliwie na pracę nad drugim tomem czyli Rozdartą zasłoną. Zygmunt Miłoszewski z kolei zaskoczył wszystkich jako autor Jak zawsze – nie chciał być zaszufladkowany wyłącznie jako pisarz kryminałów, więc stworzył komedię romantyczną z dużą dawką historii oraz polityki typu „co było gdyby…?”. Wynik tego eksperymentu jest bardzo dobry – bawi, daje do myślenia i przedstawia jedną z najciekawszych bohaterek literackich, które poznałam ostatnio. Olga Tokarczuk z kolei ciągle znajduje nowe sposoby na powieść, rzuca wyzwanie formie i treści, jest innowacyjna. Dlaczego Tokarczuk ma dwóch tłumaczy na język angielski? Nic nie mogłoby być bardziej naturalne dla pisarki, która nigdy się nie powtarza i sięga po wiele różnych głosów.

Główne kłopoty dla tłumacza literatury polskiej na angielski to problemy praktyczne. Stosunkowo łatwo jest znaleźć dobre książki, ale trudno trafić na wydawców brytyjskich albo amerykańskich gotowych je wydać. Nasze rynki wydawnicze są bardzo duże – w Zjednoczonym Królestwie wydaje się ponad 170 tys. tytułów rocznie – z czego tylko 3–5% to książki w tłumaczeniu, włącznie z pozycjami naukowymi. Procent literatury pięknej tłumaczonej jest jeszcze mniejszy, a literatura polska na tym niewielkim polu musi jeszcze konkurować z innymi literaturami. Wydawnictwo to biznes, wydawcy oceniają każdą ofertę z punktu widzenia potencjału handlowego. Nie stać ich na wydanie książki ani kierując się sercem, ani podejmując ryzyko straty finansowej. Tłumacz, który proponuje projekt wydawniczy, musi przyjąć punkt widzenia wydawcy. Tłumacze tzw. języków mniejszościowych odgrywają ważną rolę jako promotorzy literatury z „ich” zakątka świata – bez nas nikt nigdy o niej nie usłyszy, już nie mówiąc o tym, żeby ją wydać w przekładzie. To mozolne zadanie, jednak zawsze wydaje się warte wysiłku, zwłaszcza kiedy wspierana książka wreszcie się pojawia i spotyka z ciepłym przyjęciem.


 
 

Zapisz się
do newslettera
a otrzymasz:

● 35% rabatu na dowolny numer miesięcznika
● informacja o promocjach, wydarzenich i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter