70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Convertere vel reverti. Uwagi do przekładów J 20, 11–18

W takiej właśnie chwili dostrzega ona Chrystusa, którego jednak nie rozpoznaje. Jezus zadaje jej pytanie identyczne z tym, które padło z ust aniołów, kiedy zaś słyszy potwierdzenie oddania i miłości

Nie da się ukryć, iż postać Marii Magdaleny aż do drugiej połowy XX  nie miała zbytniego szczęścia w dziejach Kościoła zachodniego: utożsamiona niefortunnie w VI w., za sprawą Grzegorza I Wielkiego[i], z Marią z Betanii, siostrą Marty i Łazarza, pozostawała w świadomości wielu wyznawców jako symbol pokutującej nierządnicy. Jak zauważają Danielle Fouilloux i Ronald Brownrigg, chociaż już Erazm z Rotterdamu i Jacques Lefevre postulowali, by rozróżnić trzy Marie występujące w Nowym Testamencie, to dopiero w 1969 r. oficjalnie Paweł VI sprostował „biblistyczną” pomyłkę i oczyścił Magdalenę z jej „niechlubnej tradycji” [ii], zaś w 1978 r. z rzymskiego brewiarza usunięto bezpodstawne inwokacje o Marii jako wielkiej grzesznicy. Abstrahując jednak od kwestii ewolucji wizerunku tej postaci, warto zwrócić uwagę na swoistą (nie)konsekwencję we współczesnych polskich przekładach słynnej perykopy J 20, 11–18, poświęconej spotkaniu Zmartwychwstałego z Marią Magdaleną. Do tej pory w egzegetycznych analizach koncentrowano się przede wszystkim na wersecie 17 i zwrocie imperatywnym m» mou ¤ptou , oddanym przez św. Hieronima jako noli me tangere,pomijano natomiast dziwnym milczeniem fakt dwukrotnego odwrócenia się Marii stojącej przy grobie, dość niejasny z punktu widzenia całego kontekstu owej sceny biblijnej. Dla porządku przywołajmy ów fragment  tak, jak brzmi on w najbardziej chyba współcześnie znanej i cytowanej translacji na język polski, czyli w piątej edycji Biblii Tysiąclecia:

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?” Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie go położono”. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus:Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” Ona zaś, sądząc, że to ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja Go zabiorę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!” A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: [Mój] Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: »Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego«”. Poszła Maria Magdalena [i] oznajmiła uczniom: „Widziałam Pana”, i co jej powiedział.

 Maria odwraca się więc po raz pierwszy od przestrzeni grobu (grecki oryginał używa tu dość jasnej, ale i bardzo wyrazistej frazy ™str£fh e„j t¦ Ñp…sw  „zwróciła się do tyłu”, „odwróciła się”), kiedy aniołowie nie udzielają jej odpowiedzi na pytanie o zniknięcie ciała Nauczyciela;  ten moment i fakt odwrócenia (Hieronimowe revertit) traktuję jako bardzo istotne zaznaczenie przez Ewangelistę sui generis emotywnego zawieszenia, rozdarcia między nadzieją a rozpaczą, przebywania pomiędzy przestrzenią życia i przestrzenią śmierci. W istocie, grecki oryginał nie mówi nam: Maria „stała przed grobem”; mówi o wiele zgrzebniej, ale dobitniej: εἱστήκει πρὸς τὸ μνημεῖον ἔξω  –„stała przy grobowcu na zewnątrz”. W takiej właśnie chwili dostrzega ona Chrystusa, którego jednak nie rozpoznaje. Jezus zadaje jej pytanie identyczne z tym, które padło z ust aniołów, kiedy zaś słyszy potwierdzenie oddania i miłości (widoczne w lapidarnym, lecz przejmującym oświadczeniu z wersetu 15: k¢gë aÙtÕn ¢rî), odpowiada Marii – a zarazem określa ją – jednym słowem: jej własnym imieniem. Każdy, kto posiada chociaż szczątkową wiedzę na temat biblijnych – nominalnych – przywołań człowieka przez Boga, rozumie sens i siłę takiej a nie innej właśnie wypowiedzi Chrystusa. Jak czytamy w Księdze Wyjścia: יְדַעְתִּיךָ בְשֵׁם –„Znam cię po imieniu” (Wj 33, 12)[iii]. Przywołanie imienia jest nie tylko odwołaniem się do istoty Marii jako człowieka, ale również wezwaniem i prośbą o zwrócenie się ku przestrzeni życia i ku temu, kto pokonał śmierć. Maria odpowiada Jezusowi również jednym, i to aramejskim słowem Rabbuni, wyrażającym tu całkowite zawierzenie temu, kto ją wezwał i kto do niej przemówił. Lecz w tym właśnie 16 wersecie czytamy: „A ona, obróciwszy się, powiedziała…”, co ma być przekładem greckiego strafe‹sa ™ke…nh lšgei. Obróciwszy się? Przecież z poprzednich wersetów zdaje się wynikać, iż podczas rozmowy z Chrystusem Maria była raczej zwrócona ku niemu, nie zaś odwrócona… Pora spokojnie  sięgnąć po aparat filologiczny. Jak widać, zarówno w wersecie 14, jak i 16 Ewangelista posłużył się tym samym, aż nadto wymownym czasownikiem stršfw (pass. strefšsqai  ze znaczeniem zwrotnym), który przecież wcale nie musi jedynie oznaczać „odwracać się” czy „obracać się”, lecz także „zwrócić się” do i wobec kogoś – w sensie przenośnym, tzn. w aspekcie duchowej konwersji, odmiany, przekształcenia, nawrócenia (poświadczają to chociażby użycia tego czasownika w Mt 18, 3; J 12, 40; Dz 7, 39). Co więcej, jeśli sięgniemy w tym miejscu po Wulgatę,zobaczymy, iż w tym przypadku św. Hieronim wcale nie posłużył się ponownie czasownikiem revertor, lecz converto:„conversa illa dicit ei…” Takie rozróżnienie nie było przypadkowe i zapewne Hieronim dobrze rozumiał potrzebę zróżnicowania niby prostego „odwrócenia” w obu tych przypadkach. Jeśli sięgniemy po Novum Testamentum Erazma z Rotterdamu, zobaczymy, iż myślał podobnie.Te filologiczne spostrzeżenia można by z powodzeniem rozwinąć: czy przypadkiem Ewangelista posłużył się zaimkiem ™ke…nh „tamta”, który użyty przydawkowo ma znaczenie czasowe – dotyczy bliżej nieokreślonej przeszłości (por. Mt 12, 1; Łk 2, 1; J 5, 9)? W takim sensie całą frazę należałoby odczytywać jako: „Kiedy tamta Maria obróciła się…” – już „inna”, duchowo przemieniona Maria Magdalena, która posłuchała wezwania. Maria w przestrzeni życia, nie w przestrzeni grobu.    

Pamiętam, że gdy po raz pierwszy analizowałem ten fragment w języku greckim i odczułem pewną nieadekwatność oraz nielogiczność polskiego przekładu, celowo nie sięgnąłem po żaden z komentarzy patrystycznych. Do egzegezy św. Tomasza, jak i św. Augustyna zajrzałem dopiero tydzień później, kiedy już w jakimś stopniu umocniłem się w moich sądach i odczuciach. Akwinata miał doskonale świadomość wieloznaczności i głębi greckiej formy, dlatego napisał: „Czy jednak nie patrzyła na Chrystusa, który ją wezwał? Odpowiadam: Należy stwierdzić, według Augustyna, że słowa te odnoszą się do wewnętrznego usposobienia umysłu. Najpierw bowiem, gdy odwróciła się ciałem, sądziła, że Chrystus był tym, kim nie był, mianowicie ogrodnikiem. Teraz zaś odwróciła się sercem, gdy poznała kim był”[iv].


[i] Św. Grzegorz Wielki, Homilie na Ewangelie,tłum. W. Szołdrski, Warszawa 1970, s. 233.

[ii] Zob. R. Brownrigg, Wszystkie postacie Nowego Testamentu,tłum. R. Stiller, Warszawa 2003.

[iii] Zob. K. Gouders, [Hasło] Imię,[w:] Praktyczny Słownik Biblijny,red. A. Grabner-Haider, tłum. T. Mieszkowski, P. Pachciarek, Warszawa 1994, s. 457–458.

[iv] Zob. Św. Tomasz z Akwinu, Komentarz do Ewangelii św. Jana,tłum. T. Bartoś OP, Kęty 2002, s. 1147–1148.

 
 

Zapisz się do newslettera!

Otrzymasz 35% kod rabatowy na dowolny numer miesięcznika oraz informacje o promocjach, wydarzeniach i spotkaniach autorskich

email marketing zapewnia MailPlanner

Newsletter