70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Czapla, słonka czy kulik? Problemy z fauną biblijną

Wierzę, że istnieje taka lektura Biblii, której towarzyszy nieustanne zmaganie się z obecnymi w niej pokojem i niepokojem, pytaniem i odpowiedzią, będąc darem prowadzącym zarówno do przemieniania i ubogacania życia człowieka w jego mowie, czynach i myślach, jak i do dialogicznego dzielenia się tym darem z bliźnim.

Tłumaczenie nazewnictwa dotyczącego fauny biblijnej było od wieków filologiczną zmorą wielu egzegetów i teologów, co więcej – jest ościeniem, który tkwi w świadomości badaczy po dziś dzień. Trudność przekładu terminów zoologicznych zawartych w Biblii wynika co najmniej z dwóch powodów: po pierwsze, część z nich należy do hapax legomena Starego Testamentu, a więc pojawia się tylko raz i trudno ustalić precyzyjnie ich znaczenie nawet przy pomocy drobiazgowej analizy kontekstu, zwłaszcza że nierzadko brak powiązań etymologicznych z podobnymi słowami w języku hebrajskim lub w językach pokrewnych. Po drugie, w starożytności nie było jednolitej taksonomii zwierząt, zwłaszcza w rozumieniu obecnie obowiązującej klasyfikacji organizmów żywych (stąd np. nietoperza zaliczano do ptaków) . Niewątpliwie cenną pomocą jest w takich przypadkach konsultacja ze specjalistami od fauny Bliskiego Wschodu zajmującymi się kwestiami zoogeografii, także w perspektywie historycznej. Nic więc dziwnego, iż tak starożytne, jak i nowożytne przekłady Biblii oddają te same terminy hebrajskie nader odmiennie, co zawsze w jakiejś mierze jest odzwierciedleniem określonego typu myślenia, stopnia filologicznej akrybii, badawczej dociekliwości i uważności. Tego rodzaju problem translatorski widać aż nadto wyraźnie w nazewnictwie ornitologicznym obecnym w Starym Testamencie. Dogodnym przykładem może tu być wykaz zwierząt nieczystych (a może lepiej: „skażonych”, gdyż to właśnie oznacza hebr. טָמֵא), który napotykamy w Księdze Kapłańskiej, odnoszący się również do ptaków (hebr. עֹוף, czyli dosł. „istoty skrzydlate”) .

„Spośród ptaków będziecie mieli w obrzydzeniu i nie będziecie ich jedli, bo są obrzydliwością, następujące: orzeł, sęp czarny, orzeł morski, wszelkie gatunki kani i sokołów, wszelkie gatunki kruków, struś, sowa, mewa, wszelkie gatunki jastrzębi, puszczyk, kormoran, ibis, łabędź, pelikan, ścierwnik, bocian, wszelkie gatunki czapli, dudek i nietoperz” (Kpł 11, 13–19, wg BT 5).

Niech zachętą do dalszych refleksji translatologicznych będzie parę tylko uwag:

1. W hebr. נֶּשֶׁר, które BT i większość współczesnych przekładów europejskich oddają jako „orzeł”, Albert Barnes (Notes on the Old and New Testaments, Philadelphia 1868) widzi „sępa wielkiego”, podobnie Andrè Chouraqui. Co znamienne, ten sam termin pojawiający się w Mi 1, 16 tłumaczy się zazwyczaj właśnie jako „sęp” (por. 2 Sml 1, 23; Ps 103, 5; Prz 23, 5; Hi 30, 27; Oz 8, 1). Może więc niebezpodstawnie jeden z fachowych leksykonów (Brown-Driver-Briggs Hebrew and English Lexicon, London 2003) definiuje hebr. נֶּשֶׁר jako „griffon-vulture”?
2. Hebr. פֶּרֶס to najprawdopodobniej nie tyle „sęp”, ile „orłosęp” (Gypaetus barbatus, stąd u Chouraquiego le gypaète); tłumacze Biblii brzeskiej widzieli tu jastrzębia, zaś Nowej Biblii Gdańskiej – kondora.
3. Hebr. אַיָּה (wg BT 5 „sokół”) Adam Clarke (Commentary on the Whole Bible, London 1997) odważnie sklasyfikował jako sokoła drzemlika, A. Barnes uznał za rudą kanię, Samuel Bochart (Hierozoicon sive bipartitum opus de animalibus Sacrae Scripturae, London 1663) utożsamił z jastrzębiem, zaś Chouraqui i Pecaric – z gatunkiem myszołowów.
4. Hebr. יַעֲנָה (wg BT 5 „struś”) dziś wielu biblistów uważa za rodzaj sowy, uznając, iż trudno w Mi 1, 8 (por. Iz 13, 21) mówić o „lamencie strusi”. Jednak A. Clarke konsekwentnie utrzymywał, iż małe strusie wydają przenikliwe odgłosy rozpaczy, kiedy nie czują bliskiej obecności matki (podobny sąd w Targum Onkelos). Nieoceniony Chouraqui podaje w tym miejscu termin le hibou (Otus brucei), czyli „syczek arabski”.
5. Hebr. שָּׁחַף (wg BT 5 „mewa”, zgodnie z tradycją Septuaginty i Wulgaty), które brzmieniem ma przypominać hałaśliwego ptaka, King James Version oddała jako „kukułkę”, chociaż prawdopodobnie chodzi o rodzaj mewy (Larus argentatus?), stąd w Biblii Wujka pojawia się „łyska” (Fulica atra), a w Biblii brzeskiej niezwykle rzadkie w staropolszczyźnie słowo „ożarek”.
6. Hebr. תִּנְשֶׁמֶת (wg. BT 5 „łabędź”) Septuaginta oddała niejasnym terminem πορφυρίωνα, które J. Gill (An Exposition of the Old and New Testaments, London 2006) utożsamiał z brodźcem krwawodziobym, zaś Bochart (podobnie jak Targum Jonathan) identyfikował jako rodzaj sowy.
7. W hebr. קָאָת (wg BT 5 „pelikan”, por. Iz 34, 17) wbrew tradycji Septuaginty i Wulgaty – w XVI i XVII w. niektórzy egzegeci widzieli rodzaj bąka (Botaurus stellaris), jak poświadczają komentarze Bocharta.
8. Hebr. רָחָם (wg BT 5 „ścierwnik”) jedni uważają za „sępa egipskiego” (Bochart), inni za nurka (R. Jamieson, D. Brown, A. Fausset, Commentary Critical and Explanatory on the Whole Bible, New York 2008; w Polsce tak właśnie wg Biblii paulistów), jeszcze inni – za srokę (Sacha Pecaric).
9. Hebr. חֲסִידָה oddaje się powszechnie i słusznie jako „bociana”, ale w związku z tym właśnie ptakiem popełnia się w polskich tłumaczeniach nagminny błąd, jak chociażby w Ps 104, 17, gdzie wg BT 5 czytamy, iż „na cyprysach [?! A.G.] są domy bocianów”. Tymczasem jak już niemal 100 lat temu ustalił wybitny znawca flory Bliskiego Wschodu Immanuel Loew (Die Flora der Juden, Leipzig 1924) hebr. בְּרוֹשׁ oznacza bez wątpienia jałowiec (por. Iz 14, 8; Ez 27, 5), a nie cyprys.
10. Przy tłumaczeniu hebr. אֲנָפָה (wg BT 5 „czapla”) komentarz Clarke’a dopuszcza zarówno „papugę”, „słonkę”, „kulika” jak i „żurawia” (sic!), a Bochart jest przekonany, że mamy tu do czynienia z orłem. Co ciekawsze, Septuaginta (a za nią Wulgata) wprowadza tu zupełnie inny termin: χαραδριὸj, czyli „kalandrę” (tu może Melanocorypha calandra, kalandra szara), jedynego przedstawiciela skowronków. Jeśli jednak sięgniemy po komentarz Rasziego (Szlomo Jicchaki), spotkamy się z objaśnieniem, że chodzi tak naprawdę o… rodzaj sępa bądź kani (zob. Talmud Bab. Cholin fol. 63, 1).

Mimo iż najnowsze bodaj opracowanie poświęcone ornitologii biblijnej T. Hattingha (Birds and Bibles in History, London 2012) daje nam wiele inspirujących wyjaśnień i dostarcza najnowszych interpretacji, fauna biblijna wciąż pozostaje – także dla specjalistów – terenem ubi leones

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata