70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Pochwała i milczenie

Wierzę, że istnieje taka lektura Biblii, której towarzyszy nieustanne zmaganie się z obecnymi w niej pokojem i niepokojem, pytaniem i odpowiedzią, będąc darem prowadzącym zarówno do przemieniania i ubogacania życia człowieka w jego mowie, czynach i myślach, jak i do dialogicznego dzielenia się tym darem z bliźnim.

Pochwała i milczenie (Ps 65, 2)

„Ciebie należy wielbić,

Boże na Syjonie.

Tobie śluby dopełniać,

Co próśb wysłuchujesz”. (BT 5)

Ps 65 (64), 2 oddaje się najczęściej tak, jak wyżej. Tymczasem, jak już zauważył w swoim komentarzu św. Hieronim, hebr. לְךָ דֻמִיָּה תְהִלָּה אֱלֹהִים dopuszcza również możliwość przekładu, który nie podąża w stronę cantare Deo, lecz silentium. Taką ambiwalencję powinien zaznaczyć każdy przekład, bez względu na to, którą wersję wybiera. Wśród polskich tłumaczy taką drogę obrał jedynie Czesław Miłosz, zapewne pod wpływem ks. Sadzika: najwyższa pochwała Boga dokonuje się w akcie milczenia:

„Dla Ciebie pokorne milczenie jest chwałą, Boże na Syjonie,

Tobie niech będą dopełnione śluby” .

BNB (A. Barnes, Notes on the Old and New Testaments, Philadelphia 1868) interpretuje tę kwestię następująco: „Komentarz podaje w tym miejscu uwagę: »Pochwała jest niema«. Lecz w oryginale hebrajskim napotykamy wyrażenie, które dosłownie znaczy: »Dla Ciebie milczenie jest pochwałą«. Chodzi o rodzaj złożenia, które nie oznacza »niemej czci«, ale odnosi się do sytuacji, w której wszystko jest już gotowe; w której wszelkie przygotowania zostały ostatecznie ukończone i gdzie towarzyszący im zazwyczaj hałas − ustał. Wszystko pozostaje w gotowości, jakby czekając na to, z powodu czego owe przygotowania odłożono na później. Hałas towarzyszący budowaniu – czyli przygotowaniom – ucichł. Zapanował spokój. Język owego wersetu wskazałby tu ponadto na stan odczuwany zarówno przez jednostkę, jak i zgromadzenie wówczas, kiedy serce było gotowe, by oddawać cześć, przepełnione do głębi majestatem i dobrocią Boga; kiedy wszystkie troski i niepokoje zostały ukojone lub też przycichły na chwilę, a dusza gotowa była dać upust przepełniającemu ją dziękczynieniu i jedynie wychwalanie mogło zaspokoić tę potrzebę”.

Może dobrą intuicję miał i tym razem André Chouraqui: „Pour toi, le silence est louange, Elohîms, en Siôn”?

W obecności Boga

Pamiętam, jak parę lat temu, na jednym ze spotkań seminaryjnych, zainteresowany Biblią student filologii klasycznej oraz filozofii spytał mnie dość nieśmiało, jak właściwie należy interpretować fragment Wj 33, 23: „A gdy cofnę dłoń, ujrzysz Mnie z tyłu, lecz oblicza mojego nie ukażę tobie” (BT 5). Rzeczywiście hebr. אָחוֹר (tył) może dziwić w odniesieniu do Boga, a komentarze w polskich edycjach biblijnych pozostawiają czytelnika bezradnym. Piękne wyjaśnienie podaje nie tylko Robert Alter w swoim ujmującym komentarzu do Tory (niestety, bardzo trudno dostępnym w Polsce), lecz także Lawrence Kushner, z którego książką Duchowość żydowska można zapoznać się u nas, na szczęście, bez trudu. Ten pierwszy (The Five Books of Moses, red. R. Alter, New York 2004) pisze: „Wyobrażanie sobie boskości w kategoriach czysto fizycznych było dla starożytnych monoteistów czymś zupełnie naturalnym: taki Bóg miał, lub przynajmniej mógł przybierać, konkretną formę, która miała przód i tył, twarz i plecy, i tej właśnie twarzy nie wolno było człowiekowi oglądać. Taka skłonność do konkretyzowania nie oznacza wszakże naiwności. Poprzez nią hebrajski pisarz zapowiada ideę pojmowania Boga z późniejszego, teologicznego punktu widzenia – a mianowicie, że Jego prawdziwa natura jest niedostępna i prawdopodobnie także niemożliwa do ogarnięcia przez ograniczony ludzki umysł, jednak niektóre z atrybutów – »dobroć«, konkretny wyraz Jego etycznych zamiarów, poblask, jaki pozostawia Jego obecność – jest czasem dla ludzkości dostrzegalny”.

Zaś u Kushnera czytamy: „Po hebrajsku »Mnie z tyłu« to achorai. Jednak nie zrozumiemy, o co chodzi, jeśli odczytamy to dosłownie i wyobrazimy sobie, że Bóg ma tył. Słowa achor można też użyć w sensie czasowym. Wydaje się, że Bóg ma na myśli: »Zobaczysz to, co pozostanie, kiedy przejdę«. Będziesz mógł zobaczyć, jak będzie zaraz po tym, jak tu byłem. Lecz gdybyś wiedział, jak było, wtedy gdy Ja tu byłem, znaczyłoby to, że nadal byłeś uczepiony maleńkiej cząstki swojej samoświadomości, która mówiła ci, że to ty tu byłeś (…). Istnieją pewne rzeczy w życiu, które wymagają tak całkowitego zaangażowania, że nawet sobie nie uświadamiasz, że to ty tu jesteś, aż się ta rzecz nie skończy. Przebywanie w obecności Boga jest właśnie takim doświadczeniem” . Z kolei komentarz GEB (J. Gill, An Exposition of the Old and New Testaments, London 2006) jest następujący: „I zobaczysz mnie z tyłu (…) – w tym fragmencie niektórzy dopatrują się wyrażenia ludzkiej natury Chrystusa i związanych z nią cierpień, czasami określanych jako zmiażdżenie pięty (Rdz 3,15), inni zaś widzą w nim dzieła Boga w trakcie stwarzania, w których unaoczniają się Jego niewidzialne przymioty, dając »a posteriori« wiedzę na Jego temat. I tak właśnie interpretuje to zdanie Majmonides: – »Ci, którzy postępują za mną, wypływają z mojej woli« (tj. wszystko, co stworzyłem) − co raczej oznacza niedoskonałą znajomość Boga w danym momencie, nawet objawionego w osobie Chrystusa, w którym najjaśniej i najbardziej wyraziście widać Jego chwałę. Jednak w porównaniu do błogosławionego widoku Jego samego, to wszystko jest jak ujrzenie człowieka, który właśnie przeszedł obok nas, a my widzimy już tylko jego plecy”.

Dlaczego takich właśnie przemyśleń i glos brakuje w polskich edycjach biblijnych?

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata