70 lat tradycji. Inspirujemy Prowokujemy Dyskutujemy

Zachować dziedzictwo

Żydzi gliwiccy, książka będąca pokłosiem konferencji pod takim samym hasłem, a wydana ostatnio przez Muzeum w Gliwicach, przedstawia historię Żydów zamieszkujących rejon tego miasta od czasów średniowiecza. We wstępie do monografii dyrektor muzeum Leszek Jodliński określa cel tej publikacji. Chodzi mianowicie o „nadzieję na trwanie pamięci o miejscu i roli, jaką Żydzi gliwiccy odegrali w historii Gliwic, oraz na nowe badania, które prowadzić będą do lepszego poznania ich historii, służąc zachowaniu dziedzictwa gliwickich Żydów, jego pomnażaniu i dawaniu świadectwa przyszłym pokoleniom”.

Taki cel wymaga pokazania różnych aspektów funkcjonowania społeczności żydowskiej na przestrzeni dziejów. Zajmuje się tym kilkunastu autorów, polskich i zagranicznych. Książkę rozpoczyna rozdział traktujący o osadnictwie Żydów i ich sytuacji prawnej, sięgającej roku 1587, kiedy to cesarz rzymsko-niemiecki Rudolf II dał miastu przywilej antyżydowski (de non tolerandis Judaeis), na mocy którego żydowscy mieszkańcy Gliwic musieli opuścić miasto, zamyka ją natomiast opowieść o losach Żydów gliwickich po zakończeniu II wojny światowej. Mamy więc tutaj szeroką panoramę czasową, w którą zostały wpisane różnorodne wątki tematyczne, poczynając od osadnictwa, poprzez architekturę sakralną, a na przedsiębiorczości znanych rodzin żydowskich kończąc.

W monografii tej znajduje się m.in. bardzo ciekawa praca prof. Ewy Chojeckiej Architektura synagogi w Gliwicach na tle XIX-wiecznej architektury synagogalnej Europy i Górnego Śląska, która pozwala nam zobaczyć, jak budynek może stać się wyznacznikiem asymilacji i prestiżu danej społeczności, będąc „wyrazem konceptów wykraczających daleko poza sferę potrzeb konfesyjnych tradycji ortodoksji”.

Mamy tutaj również rozdział poświęcony przemysłowcom pochodzenia żydowskiego na terenie Gliwic. Wpływ tych przedsiębiorców na sytuację ekonomiczną regionu był znaczny, dość że w XIX wieku w Gliwicach, mieście chrześcijan, było więcej Żydów niż ewangelików. Uboższe rodziny żydowskie w odróżnieniu od wielkich bogatych rodów, takich jak Ballestremowie, Schaffgotschowie czy Donnersmarckowie, budowały swoje firmy powoli, od małych zakładów, poprzez spółki, do powstałych z połączenia spółek dużych koncernów, oddziałujących nie tylko na same Gliwice, lecz również na cały region.

Jako że bytowania jakiejkolwiek społeczności nie można sprowadzić wyłącznie do życia religijnego i handlu, mamy w monografii kilka artykułów na temat życia kulturalnego, społecznego i szkolnictwa. Już na przełomie XVIII/XIX wieku odnotowano obecność, jak pisze Jacek Schmidt, żydowskich artystów zwanych „wesołymi figlarzami”. W latach 30. XX wieku bardzo dobrze prosperował żydowski Teatr Miejski w Gliwicach, który grał aż przez siedem i pół miesiąca w roku. Orkiestra liczyła trzydzieści siedem osób, chór dwudziestu czterech śpiewaków, ponadto teatr posiadał siedmioosobowy zespół taneczny. Sprowadzano gości z zagranicy, jak np. balet operowy z Berlina czy Teatr Hebrajski z Moskwy. Niestety, w roku 1937 tajna policja w Gliwicach zabroniła wynajmować salę teatralną gminie żydowskiej i tak zakończyła się działalność tego teatru. Wielkim sukcesem społeczności żydowskiej było również założenie przez Rushę Kohn, około 1918 roku, Szkoły Muzycznej w Gliwicach. Szkoła kształciła od elementarnych podstaw do dojrzałości koncertowej. Żydowscy mieszkańcy Gliwic byli także amatorami sportu. Na terenie miasta w latach 20. i 30. istniały dwa sportowe zrzeszenia żydowskie „Hakoah” i „Schild”. Zawody, głównie lekkoatletyczne, rozgrywane między zrzeszeniami żydowskimi odbywały się jeszcze w 1932 czyli tuż przed II wojną światową.

Do najciekawszych artykułów monografii należy praca Petycja Bernheima. Zwycięstwo Dawida nad Goliatem. Sprawa jest ciekawa z dwóch powodów. Pierwszy to aspekt prawny, a dokładniej – pokazanie na przykładzie owej Petycji, jak działa prawo międzynarodowe. Drugi powód jest czysto historyczny, uzmysławiający nam, że gdyby przed II wojną światową, zamiast stosować politykę ustępstw wobec Hitlera, stworzono realne instytucje do egzekwowania umów międzynarodowych, być może byłoby możliwe uniknięcie wielkiego nieszczęścia, jakim była wojna. Petycja Bernheima była odpowiedzią środowisk żydowskich na ustawy norymberskie, zwłaszcza na ich trzeci paragraf, mówiący o tym, iż niektóre zawody, wymienione w tekście ustawy, mogą być wykonywane wyłącznie przez Aryjczyków. W tym czasie Niemcy były związane umową międzynarodową, Polsko-Niemiecką Konwencją Górnośląską, zawartą w 1922 roku, która na takie praktyki nie zezwalała. Petycja, powołując się na tę Konwencję, stanowiła ośmiostronicowy protest, zawierający wyliczenie aktów prawa niemieckiego, które pozostawały w sprzeczności z postanowieniami tejże Konwencji, wysłany do Ligi Narodów (ówczesna nazwa: Związek Narodów) w Genewie. Protest ten został przez Ligę pozytywnie rozpatrzony i Niemcy musiały na terenie Gliwic cofnąć swoje ustawy.

Podczas lektury Żydów gliwickich uzmysławiamy sobie, że być może najlepszym sposobem na znalezienie porozumienia z Obcym jest wzajemne zbliżenie w dziedzinie kultury, estetyki, sztuki, bowiem są to obszary niemal neutralne w porównaniu z polityką i religią – najbardziej zapalnymi i konfliktogennymi dziedzinami życia. Poznając tradycję, obyczaje i historyczne uwarunkowania czy to innego narodu, czy po prostu mieszkającego za miedzą sąsiada, odkrywamy ze zdziwieniem, że nie jest on aż tak inny, jak się nam wydawało, a dzielące nas różnice stają się zrozumiałe i do zaakceptowania.

Jednocześnie mamy nieodparte poczucie, że obecnie historia zatoczyła koło. Dzisiaj bowiem wielkim problemem jest wieloetniczność państw świata zachodniego. Powstaje na przykład pytanie, jak traktować człowieka, którego ojciec jest Jamajczykiem, matka pochodzi z Indii, zaś cała rodzina mieszka w Londynie. Kim jest taki człowiek? Jamajczykiem? Hindusem? Anglikiem? Sytuacja Żydów mieszkających w Gliwicach była podobna. Żyd? Niemiec? Polak? Przemysłowcy żydowscy biegle władali niemieckim, mieszkali w Polsce i utożsamiali się ze społecznością, w której żyli, do tego stopnia, że początkowo nie rozumieli, dlaczego akurat wobec nich stosuje się represje. Dzisiaj, kiedy w Europie zwyciężają partie niechętne obcym, a nastroje społeczne nie sprzyjają otwieraniu się na innych, zamiast szukać sposobów na zasymilowanie obcych etnicznie grup ludzkich, wybiera się „pakowanie do pudeł”. Arabów do pudła z napisem „terroryści”, Romów – z napisem „brudasy”. Żydzi i Polacy nie mogą zapomnieć traumy pogromu, a to sprawia, że jedni i drudzy na słowo „Żyd” bardzo często reagują odruchowo słowem „Holokaust”. A to utrudnia bliższe poznanie. Poznanie arcyciekawej żydowskiej kultury, historii, tradycji.

Etykiety, czy to nadawane grupie etnicznej przez kogoś z zewnątrz, czy to przyjmowane przez grupę, nie służą przełamywaniu barier i porozumieniu.


Opracowanie zbiorowe, Żydzi gliwiccy, Muzeum w Gliwicach, Gliwice 2006.

 
 

Dołącz do nas!

Prenumeratorzy zyskują więcej.

Zobacz ofertę!

Prenumerata