Od czego zaczynasz pracę nad nowym projektem?
Najpierw to zawsze jest jakiś pomysł, zaczątek. I chodzę z nim sobie, chodzę, obracam w głowie – czasem tydzień, czasem kilka miesięcy, czasem latami. Mózg sobie nad nim pracuje, szuka rozwiązań, sposobów opisania, właściwego języka, odpowiedniej formy. Czasem się udaje, czasem nie.
Jaką dałbyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?
A może tak inna branża? Jeśli zaś będzie to osoba uparta, to: proszę wejść na stronę Unii Literackiej, zapoznać się z umowami modelowymi, z Konwencją Krakowską, nie podpisywać żadnych umów z wydawcą, „bo są standardowe” i „wszyscy takie podpisują”, twardo negocjować.
Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?
Ludzie, którzy mają potrzebne, ale trudne, nudne, źle opłacane prace. Nie wiem, skąd biorą siłę na to, żeby je wykonywać – zwłaszcza jeśli wykonują je starannie i z życzliwością dla innych.
Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji i leniuchowania?
Mam założone ograniczenia na prokrastynacyjne strony internetowe i wyznaczam sobie dniówki. Prowadzę również listy rzeczy do zrobienia, gdzie mam sprawy duże, średnie i maleńkie. Skreślanie tych maleńkich pomaga w radzeniu sobie z dużymi.
Czego nie wiedziałeś o sobie 10 lat temu?
Hm, nawet jak czegoś nie wiedziałem, to się spodziewałem, że tak będzie. Ale też ja się niezbyt interesuję samym sobą, bardziej zajmuje mnie świat po drugiej stronie czubka mojego nosa.
Którego autora / którą autorkę chciałbyś przywrócić do życia, by opisał / opisała współczesność?
No, Balzaca. W jednej z moich książek, Balzakianach, pokazałem, jak przyłożyć jego metodę do naszego społeczeństwa. Oczywiście sam Balzac zrobiłby to lepiej, jednak to się raczej nie zdarzy.
Nieoczywisty film, który chętnie polecasz.
Zet i dwa zera Petera Greenawaya. W ogóle sporo jego starych filmów: Kontrakt rysownika, Dzieciątko z Mâcon, Brzuch architekta. Otwierają oczy, szczególnie wówczas, kiedy jest się młodym i nie podejrzewa się, że można robić takie rzeczy w kinie.
Co Cię onieśmiela?
Ludzie, którzy pięknie i biegle władają wieloma językami, zazdroszczę im tego, bo mam dobrze opanowane tylko dwa, polszczyznę i angielszczyznę. A resztę, to znaczy włoski, niemiecki, francuski, rosyjski, często rozumiem, lecz praktycznie nimi nie władam. I to jest bardzo niewiele.
Gdybyś nie był tym, kim jesteś, byłbyś?
Malarzem. A gdyby i to się nie udało, antykwariuszem.
Jaką umiejętność chciałbyś jeszcze w życiu zdobyć?
Czytaj także
Dziedzina na palcach
W sumie nie mam takich marzeń. Bo chciałbym np. umieć grać na fortepianie, niestety, nie miałbym na to czasu.
Bardziej chciałbym mieć czas na rozwijanie umiejętności, które już mam. Na ulepszanie.
Jaki przedmiot lub myśl umieściłbyś w kapsule czasu dla kolejnego pokolenia?
Wiersz Bronisława Maja rozpoczynający się od wersu: „Za oknem deszcz, szklanka herbaty na stole…”. Są pewnie lepsze wiersze i cenniejsze przedmioty do zostawienia, ale ten utwór bardzo dobrze pokazuje naszą międzypokoleniową, międzystuleciową wspólnotę ludzi, którzy jakoś próbują i coś im się udaje, a coś, częściej, nie udaje.

